68% Amerykanów chce obowiązkowej kontroli AI, Waszyngton wybiera dobrowolność

W czerwcu 2026 roku NBC News opublikował materiał Jareda Perlo o nowym sondażu waszyngtońskiego AI Policy Institute (AIPI), bezpartyjnej organizacji badawczej zajmującej się polityką wobec sztucznej inteligencji. Główny wynik da się streścić w jednym zdaniu. Przytłaczająca większość prawdopodobnych wyborców chce, żeby najpotężniejsze systemy AI przechodziły obowiązkowy, formalny przegląd bezpieczeństwa przed publicznym udostępnieniem.

Liczby są jednoznaczne. 68% badanych popiera wprowadzenie przez rząd formalnego procesu kontroli najbardziej zaawansowanych modeli AI przed ich szerokim udostępnieniem. Zaledwie 20% woli wariant, w którym rząd polega głównie na testach prowadzonych przez same firmy i interweniuje dopiero po wystąpieniu problemów. 12% nie ma zdania.

Najciekawszy jest rozkład partyjny, a właściwie jego brak. Za obowiązkowym przeglądem opowiada się 76% Demokratów, 64% Republikanów i 63% niezależnych. W kraju, w którym elektoraty obu partii nie zgadzają się praktycznie w żadnej sprawie, twarda regulacja najpotężniejszej technologii dekady ma więc poparcie ponadpartyjnej większości.

I tu zaczyna się właściwy temat tego tekstu. Bo dokładnie w tych samych tygodniach, w których wyborcy obu partii deklarują poparcie dla kontroli obowiązkowych, Waszyngton buduje system kontroli dobrowolnych. Rozjazd między opinią publiczną a polityką w sprawie AI staje się jednym z najbardziej niedocenianych faktów amerykańskiej sceny politycznej przed wyborami do Kongresu.

I. Czego chcą wyborcy, co oferuje Waszyngton

Zestawienie kalendarza czerwca 2026 roku z wynikami sondażu jest ćwiczeniem z dysonansu.

2 czerwca 2026 roku prezydent Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze o wspieraniu innowacji i bezpieczeństwa zaawansowanej AI. Dokument tworzy dobrowolne ramy współpracy, w których producenci modeli granicznych mogą, jeśli zechcą, udostępnić rządowi swoje systemy na maksymalnie 30 dni przed premierą, głównie pod kątem cyberbezpieczeństwa. Rozporządzenie zawiera przy tym zastrzeżenie sformułowane wprost, mówiące, że nic w nim nie może być rozumiane jako podstawa obowiązkowego licencjonowania, uprzedniej zgody ani systemu pozwoleń na rozwój i publikację nowych modeli. Wcześniejsze projekty dokumentu zakładały 90 dni dostępu, ostatecznie skrócono ten okres do 30.

Sondaż AIPI mierzy więc dystans między polityką państwa a wolą wyborców z niemal laboratoryjną precyzją. Administracja oferuje przegląd opcjonalny i wyklucza obowiązkowy, natomiast 68% wyborców, w tym 64% wyborców partii rządzącej, chce dokładnie tego, co rozporządzenie wyklucza.

2 czerwca to nie koniec czerwcowego kalendarza. 4 czerwca 2026 roku Jay Obernolte, Republikanin z Kalifornii, i Lori Trahan, Demokratka z Massachusetts, opublikowali 269-stronicowy roboczy projekt Great American Artificial Intelligence Act, najbardziej kompleksową ponadpartyjną propozycję ram regulacyjnych dla AI w historii Kongresu. Projekt nakłada na największych producentów modeli granicznych obowiązki przejrzystości, zgłaszania incydentów, ochrony sygnalistów i półrocznych audytów przez licencjonowane niezależne organizacje weryfikacyjne, z karami do miliona dolarów dziennie.

Zawiera jednak również klauzulę, która wywołała natychmiastowy spór, czyli trzyletnie odebranie stanom prawa do regulowania rozwoju modeli AI, obejmujące istniejące już ustawy o bezpieczeństwie modeli granicznych w Kalifornii, Nowym Jorku i Illinois. Brad Carson, szef organizacji Americans for Responsible Innovation i były kongresmen, nazwał to podejście „błędem pokoleniowym”, wskazując, że projekt zamienia obecną podłogę regulacji stanowych w federalny sufit. Skalę tego sporu pokazuje kontekst liczbowy. W samym 2026 roku w amerykańskich legislaturach stanowych pojawiło się blisko 2200 projektów ustaw dotyczących AI, około dziesięciokrotnie więcej niż 3 lata wcześniej. Stany regulują, bo wyborcy naciskają, a Waszyngton proponuje przerwę w tym regulowaniu.

II. Temat bez właściciela

Sondaż AIPI nie jest odosobnionym pomiarem. Wpisuje się w spójną serię badań, które od kilkunastu miesięcy rysują ten sam obraz.

Marcowy sondaż NBC News pokazał, że 57% zarejestrowanych wyborców uważa, że ryzyka AI przeważają nad korzyściami, a jedynie 26% ma wobec technologii pozytywne odczucia, wobec 46% negatywnych. W całym badaniu gorszy bilans sympatii od AI miały tylko Partia Demokratyczna i Iran. Uniwersytet Maryland zmierzył latem 2025 roku, że 79% Amerykanów popiera wymóg rządowego testu programów AI przed wdrożeniem, w tym 84% Republikanów i 81% Demokratów. Annenberg Public Policy Center ustalił, że 65% Amerykanów uważa, że rząd robi za mało w sprawie regulacji AI. Według YouGov i The Economist 71% Amerykanów, w tym 68% Republikanów, ocenia, że rozwój AI postępuje za szybko.

Najciekawszy politycznie jest jednak pomiar zaufania. W marcowym badaniu NBC zapytano, która partia lepiej radzi sobie z AI. 20% wskazało Republikanów, 19% Demokratów, 33% odpowiedziało, że żadna, a 24%, że obie tak samo. To najniższe wskazania dla obu partii ze wszystkich tematów objętych sondażem. Bill McInturff, republikański współautor badania, skwitował ten wynik formułą, która powinna wisieć nad biurkiem każdego stratega kampanijnego. AI jest tematem „do wzięcia”.

Demografia niezadowolenia dopełnia obraz. Najbardziej negatywnie do AI odnoszą się wyborcy w wieku 18 do 34 lat, z bilansem sympatii minus 44, oraz kobiety do 49. roku życia, z bilansem minus 41. Niechęć maleje wraz ze wzrostem wykształcenia i rośnie tam, gdzie technologia kojarzy się z zagrożeniem dla pracy. Nie jest to więc elektorat jednej partii, tylko przekrój pokoleniowy i klasowy, który czeka na polityczną reprezentację.

Część polityków już to dostrzegła. Gavin Newsom w Kalifornii skręca w stronę populistycznej krytyki AI przed możliwym startem w 2028 roku. JB Pritzker w Illinois proponuje 2-letnią przerwę w ulgach podatkowych dla centrów danych. Josh Shapiro w Pensylwanii uzależnia przyspieszone pozwolenia od płacenia za prąd i ochrony pracowników. Alexandria Ocasio-Cortez wzywa do moratorium na centra danych. Charakterystyczne, że lista obejmuje na razie głównie polityków jednej partii, choć sondaże pokazują niezadowolenie ponadpartyjne. Połowa rynku pozostaje więc nieobsłużona.

III. Najszybszy zwrot opinii w historii pomiarów infrastruktury

Warto umieścić sondaż AIPI w perspektywie czasowej, bo tempo zmiany nastrojów jest samo w sobie ustaleniem.

Kompilacje badań z lat 2024 do 2026, obejmujące pomiary Gallupa, Pew, Morning Consult, Change Research i uczelnianych ośrodków, pokazują zjawisko bez precedensu w historii amerykańskich sporów o infrastrukturę. Każda dostępna miara, w podziale na partie, grupy demograficzne, regiony i czas, wskazuje ten sam kierunek. Amerykanie zniechęcają się do AI, do centrów danych i do ludzi, którzy je budują, szybciej, niż zniechęcali się do energetyki jądrowej po Three Mile Island albo do farm wiatrowych w szczycie sporów o krajobraz. Change Research zmierzył 40-punktowy zwrot netto w sprawie centrów danych w ciągu jednego roku. Morning Consult odnotował, że za zakazem budowy nowych centrów danych opowiada się już 47% Republikanów, więcej niż Demokratów.

Ten kontekst tłumaczy, dlaczego opisywana przez nas w czerwcu chińska operacja wpływu „Data Center Bandwagon”, produkująca w ChatGPT komiksy o rachunkach za prąd, była z perspektywy Pekinu inwestycją racjonalną mimo znikomych zasięgów. Operatorzy nie musieli tworzyć niezadowolenia, wystarczyło podłączyć się pod niezadowolenie istniejące, rosnące i pozbawione politycznego ujścia. Ben Nimmo z OpenAI ujął to wtedy precyzyjnie, mówiąc, że debata już istniała, a operacja próbowała w nią jedynie ingerować.

Nadchodzące wybory do Kongresu będą pierwszym naturalnym eksperymentem sprawdzającym, czy to niezadowolenie przekłada się na głosy. Koszty życia wciąż dominują na liście priorytetów wyborców i AI może działać raczej jako podszewka gospodarczego niepokoju niż jako samodzielny temat. Temat z poparciem 68% dla twardej regulacji, bez partyjnego właściciela i z 33% wyborców przekonanych, że nikt się nim nie zajmuje, nie pozostanie jednak długo bez właściciela.

IV. Ameryka żąda tego, co Europa już wprowadziła

Dla czytelnika europejskiego najciekawszy jest wymiar porównawczy sondażu.

68% amerykańskich wyborców domaga się obowiązkowego przeglądu najpotężniejszych modeli przed udostępnieniem. To konstrukcja bliska logice unijnego Aktu o AI, który 2 sierpnia 2026 roku wejdzie w życie w pełnym zakresie, nakładając na modele ogólnego przeznaczenia obowiązki oceny, dokumentacji i zarządzania ryzykiem, pod groźbą wysokich kar. Amerykańska opinia publiczna chce więc, w uproszczeniu, tego, co europejski prawodawca już uchwalił, podczas gdy amerykańska administracja buduje model dokładnie odwrotny i wprost wyklucza obowiązkowe licencjonowanie.

Ta rozbieżność ma konsekwencje praktyczne dla obu stron Atlantyku. Po pierwsze, osłabia argument, że europejskie podejście regulacyjne jest sprzeczne z wolą rynków i społeczeństw, bo największe społeczeństwo technologiczne świata deklaruje preferencje bliższe Brukseli niż własnemu rządowi. Po drugie, tworzy scenariusz, w którym zmiana polityczna w Waszyngtonie mogłaby gwałtownie zbliżyć oba systemy, skoro popyt społeczny na twardą regulację już istnieje i czeka wyłącznie na podaż. Po trzecie, wyjaśnia, dlaczego firmy AI tak intensywnie zabiegają o federalne wywłaszczenie stanów. Nie chodzi o obecne przepisy stanowe, tylko o zablokowanie kanału, którym ponadpartyjne niezadowolenie najszybciej zamienia się w prawo.

V. Pięć obserwacji na koniec

Pierwsza obserwacja jest taka, że rozjazd między opinią a polityką w sprawie AI osiągnął w USA skalę, która w normalnych warunkach kończy się korektą polityczną. 68% za kontrolą obowiązkową przy polityce kontroli dobrowolnej i 33% przekonanych, że żadna partia nie panuje nad tematem, to konfiguracja, w której pierwszy poważny incydent z udziałem AI, od kryzysu finansowego po katastrofę infrastrukturalną, przekształci się w falę regulacyjną o sile proporcjonalnej do skumulowanego zaniechania.

Druga obserwacja mówi o tym, że AI jest dziś w amerykańskiej polityce tym, czym bywały wielkie tematy przed historycznymi przetasowaniami elektoratów. Łączy wyborców, których nie łączy nic innego, i nie ma reprezentacji. Historia podpowiada, że takie tematy nie pozostają bezpańskie. Zgarnia je ten, kto pierwszy zbuduje na nich wiarygodną tożsamość, i niekoniecznie będzie to polityk głównego nurtu. Populizm antytechnologiczny, w wydaniu lewicowym albo prawicowym, ma przygotowany elektorat.

Trzecia obserwacja dotyczy tego, że dla operacji wpływu obcych państw amerykański rozjazd opinii i polityki jest darmowym paliwem. Chińska operacja wokół centrów danych była nieudolna, ale wskazała podręcznikowy cel, czyli realne, ponadpartyjne, nieobsłużone niezadowolenie. Kolejne operacje będą sprawniejsze, a jedyną strukturalną obroną jest zmniejszenie samego rozjazdu, czyli polityka, która traktuje udokumentowane preferencje wyborców poważnie, zanim zrobi to kto inny.

Czwarta obserwacja jest taka, że spór o wywłaszczenie stanów jest w istocie sporem o to, który poziom władzy odpowie na popyt regulacyjny. Blisko 2200 stanowych projektów ustaw w rok to nie anomalia, tylko system reprezentacji działający tam, gdzie federalny zawodzi. Trzyletnie zamrożenie tego kanału bez dostarczenia federalnej alternatywy o porównywalnej treści nie usunie popytu, tylko przesunie go do sądów, na ulice i do urn.

Piąta obserwacja jest zarazem najbardziej fundamentalna. Sondaż AIPI dokumentuje moment, w którym pytanie o regulację AI przestało być w USA pytaniem technicznym, a stało się pytaniem o reprezentację demokratyczną. Wyborcy obu partii sformułowali preferencję jasno i zgodnie, a system polityczny odpowiedział polityką odwrotną. Niezależnie od tego, kto ma rację merytorycznie, taka konfiguracja jest niestabilna i rozstrzygnie się w jedną z dwóch stron. Albo polityka dogoni opinię, albo opinia znajdzie sobie nową politykę. Wybory do Kongresu w listopadzie będą pierwszym pomiarem, w którą stronę.

Źródła – NBC News, Jared Perlo, AI Policy Institute, The Hill, Bill McInturff, Public Opinion Strategies, Hart Research Associates, Biały Dom, Jay Obernolte, Lori Trahan, Brad Carson, Americans for Responsible Innovation, Roll Call, Uniwersytet Maryland, Annenberg Public Policy Center, YouGov, The Economist, Gallup, Pew Research Center, Morning Consult, Change Research, OpenAI, Ben Nimmo | Res Futura | resfutura.pl

Total
0
Share