Jedenastego maja 2026 roku EDMO Ireland (European Digital Media Observatory, irlandzki oddział europejskiej sieci monitorującej dezinformację) opublikował raport, którego ranga dla obserwatora ekosystemu informacyjnego jest dziś szczególna. Dokument „Disinformation Impacts on Community and Voluntary Organisations”, autorstwa dr Shane’a Murphy’ego i dr Eileen Culloty z Dublin City University, jest pierwszym tak szczegółowym opisem tego, co dezinformacja dziś robi z sektorem pozarządowym w demokracji europejskiej. 200 odpowiedzi w ankietach. 20 wywiadów pogłębionych. Trzy miesiące zbierania danych, od listopada 2025 do stycznia 2026 roku. Partner badawczy. The Wheel, irlandzkie krajowe stowarzyszenie organizacji wolontariackich, charytatywnych i społecznych. Wynik. Konkluzje, które dziś powinien przeczytać każdy polski regulator i każdy polski lider organizacji pozarządowej.
Dezinformacja, jak wnoszą Murphy i Culloty, jest dziś nie tylko problemem dla wyborów i demokracji. Jest realnym problemem operacyjnym dla setek tysięcy organizacji, które prowadzą codzienną pracę na rzecz uchodźców, osób LGBTQ+, dzieci, ofiar przemocy domowej, osób bezdomnych, migrantów. Każda z tych grup w 2026 roku jest dziś przedmiotem skoordynowanej, w znacznej części transnarodowej, kampanii anty-organizacyjnej. Każda z tych organizacji odczuwa skutki tej kampanii w sposób mierzalny. Zwolnienia pracowników. Wycofanie z mediów społecznościowych. Spadek darowizn. Wzrost ataków na pracowników. Spadek zaufania publicznego.
I. 200 ankiet, 20 wywiadów, jedno państwo Unii Europejskiej
Dr Shane Murphy, post-doc w DCU Institute of Future Media, Democracy and Society, i dr Eileen Culloty, profesor nadzwyczajna i koordynatorka EDMO Ireland Hub, prowadzili swoje badanie z konkretnym celem. Sprawdzić, w jakim stopniu sektor pozarządowy w Irlandii spotyka się z dezinformacją i wrogością, jakie są konsekwencje dla codziennej działalności i jakie działania są w odpowiedzi podejmowane.
Metoda. Ankieta dystrybuowana przez The Wheel, krajową sieć ponad 2000 irlandzkich organizacji pozarządowych. 200 zwróconych odpowiedzi. Następnie 20 wywiadów pogłębionych z organizacjami, które bezpośrednio doświadczyły dezinformacji lub nękania.
Najistotniejszy wynik ankiety. 85 procent respondentów stwierdziło, że dezinformacja utrudnia osiąganie celów organizacji. Innymi słowy, w irlandzkim sektorze pozarządowym dziś prawie nie ma organizacji, która nie odczuwałaby skutków dezinformacji w swojej pracy. To jest skala, której pięć lat temu nikt by w Europie nie przewidywał.
Trzy konkretne narracje, które dominują w atakach na irlandzkie NGO.
Pierwsza. „Marnotrawstwo pieniędzy podatników”. 67 procent ankietowanych spotkało się z tym zarzutem. Co istotne, jak wskazuje raport, wiele z atakowanych organizacji w ogóle nie otrzymuje funduszy państwowych. Mimo to, w narracji dezinformacyjnej, są one prezentowane jako pasożytujące na podatniku.
Druga. „Skorumpowane”. 56 procent ankietowanych. Zarzut korupcji jest dziś jednym z głównych narzędzi delegitymizacji organizacji pozarządowych w Irlandii. Brak konkretnych dowodów. Brak konkretnych nazwisk. Tylko ogólne sugestie krążące w mediach społecznościowych.
Trzecia. „Bez odpowiedzialności”. 55 procent ankietowanych. Zarzut, że organizacje pozarządowe nie podlegają niczyjej kontroli, mimo że w Irlandii (jak w większości państw UE) NGO podlegają ścisłej regulacji prawnej, audytom, sprawozdaniom finansowym, kontrolom Charities Regulator.
Wszystkie trzy narracje, jak wskazuje raport, są dziś używane do polaryzacji publicznej rozmowy i delegitymizacji konkretnych organizacji. Każda z nich jest fałszywa lub poważnie myląca. Każda jest dziś rozpowszechniana w sieci.
II. „Bait emails”. Nowa technika nękania pozarządowego
Najnowszy, najmniej dotąd udokumentowany mechanizm, który raport ujawnia, to tak zwane „bait emails”, czyli „maile-przynęty”. To jest technika, którą warto zrozumieć dokładnie.
Konkretny przykład. Organizacja pomagająca uchodźcom w Dublinie otrzymuje email. Nadawca przedstawia się jako osoba „wysiedlona”, szukająca rady, „jak nielegalnie wjechać do Irlandii”. Pisze prośbę o pomoc w konkretny sposób, sugerując konkretne nielegalne działania. Pracownik organizacji, który odpowiada, nawet jeśli odmawia pomocy w działaniu nielegalnym, dostarcza materiału, który następnie zostaje opublikowany w mediach społecznościowych jako „dowód”, że organizacja pomaga w nielegalnej migracji.
Inny konkretny przykład. Organizacja LGBTQ+ otrzymuje email od osoby przedstawiającej się jako „nastolatek pytający, jak uzyskać dostęp do hormonów lub opieki trans bez wiedzy rodziców”. Pracownik, który odpowiada, nawet jeśli przekierowuje do odpowiednich służb zdrowia, dostarcza materiału, który następnie zostaje wykorzystany jako „dowód” delikatnej obietnicy ukrywania działań przed rodzicami.
Te maile, jak wskazuje raport, są celowo zaprojektowane jako prowokacja. Nadawcy nie istnieją lub są inni, niż się przedstawiają. Celem nie jest uzyskanie pomocy. Celem jest wytworzenie treści, która może zostać użyta do ataku publicznego.
Murphy i Culloty piszą o tym wprost. „Te dowody sugerują, że wytwarzane treści i dezinformacja są używane strategicznie, by polaryzować rozmowy i tworzyć treści, które można wykorzystać do atakowania lub dyskredytowania organizacji pracujących z wrażliwymi społecznościami”. To jest dziś jedna z najlepiej udokumentowanych technik nowoczesnej anty-NGO kampanii w Europie.
III. Ataki na pracowników. Co dzieje się z ludźmi
Wywiady pogłębione z 20 organizacjami ujawniają drugi, niezwykle istotny wymiar problemu. Pracownicy i wolontariusze sektora pozarządowego w Irlandii są dziś przedmiotem regularnego nękania, którego skala wcześniej nie była publicznie dokumentowana.
W szczególności organizacje migracyjne i LGBTQ+. Pracownicy tych grup, według wywiadów, są atakowani w sposób, który raport opisuje jako „rasistowski, mizoginistyczny, lub skupiony na wyglądzie fizycznym”. Ataki są publikowane na X, Facebooku, TikToku. Zdjęcia pracowników, znalezione w internecie lub ze stron organizacji, są używane jako podstawa dla obraźliwych postów. Imiona pracowników są wymieniane w sposób, który łatwo umożliwia ich identyfikację offline.
Konsekwencje praktyczne. Wiele organizacji, jak wskazuje raport, wycofało się z mediów społecznościowych. Część przestała publikować zdjęcia pracowników. Część przestała promować swoje wydarzenia publicznie. Wszystkie te działania, choć w teorii ochronne, w praktyce oznaczają redukcję publicznej widoczności organizacji. Mniej publicznej widoczności oznacza mniej darowizn. Mniej darowizn oznacza redukcję zdolności do prowadzenia pracy.
Niektóre organizacje, według raportu, podjęły dodatkowe środki bezpieczeństwa fizycznego dla swoich zespołów. Konkretne kroki obejmują zatrudnienie ochrony, ukrycie adresów biurowych, ograniczenie godzin otwarcia, instalację systemów monitoringu. Innymi słowy, w 2026 roku, w państwie członkowskim UE, organizacje charytatywne muszą dziś zachowywać się jak ośrodki bezpieczeństwa.
IV. „Społeczne nieufność” jako mechanizm. Co to oznacza dla demokracji
Murphy i Culloty wprowadzają w raporcie kluczowe pojęcie. „Społeczne nieufność” (societal distrust) jako mechanizm działania dezinformacji.
Konkretnie. Dezinformacja, według raportu, delegitymizuje sektor pozarządowy poprzez trzy konkretne mechanizmy.
Pierwszy. Traktowanie wiedzy frontowej jako opinii, nie dowodu. Pracownik organizacji pomagającej uchodźcom, który spędził 10 lat pracując bezpośrednio z ofiarami przemocy granicznej, przedstawia konkretne dane o tym, co dzieje się na granicy. W przestrzeni dezinformacyjnej te dane są dziś prezentowane nie jako fakty, lecz jako „opinia polityczna”, równoważna z opiniami osoby, która nigdy nie była na granicy. To jest mechanizm, który równa wiedzę specjalistyczną z anonimowymi komentarzami w sieci.
Drugi. Odrzucenie pracy rzeczniczej jako „politycznej lub nierealistycznej”. Każda organizacja pozarządowa w nowoczesnej demokracji prowadzi pracę rzeczniczą. Lobbying na rzecz lepszych polityk. Krytyka konkretnych rządowych decyzji. Reprezentowanie interesów grup wrażliwych. Ta praca jest dziś, w dezinformacyjnej narracji, prezentowana nie jako legitymny element demokracji, lecz jako „polityczne stronnictwo” wymierzone w rząd. To skutecznie zamyka przestrzeń dla legitymnej krytyki polityki publicznej.
Trzeci. Pakowanie organizacji jako „ideologicznych, ekstremalnych lub skorumpowanych”. To jest klasyczna technika delegitymizacji. Organizacja, która prowadzi pracę z osobami trans, jest prezentowana nie jako instytucja świadcząca usługi zdrowotne, lecz jako „ideolog gender”. Organizacja, która pomaga uchodźcom, jest prezentowana nie jako podmiot humanitarny, lecz jako „lewicowy aktywista”. Organizacja, która krytykuje politykę mieszkaniową, jest prezentowana nie jako reprezentant ofiar, lecz jako „polityczny przeciwnik”.
Te trzy mechanizmy razem tworzą to, co Culloty w wcześniejszej publikacji nazywa „participatory backsliding”. Cofanie się udziału obywatelskiego. Gdy obywatele tracą zaufanie do organizacji pozarządowych, tracą jeden z kluczowych kanałów udziału w demokracji. Wycofują się z aktywizmu. Wycofują się z wolontariatu. Wycofują się z darowizn. Demokracja staje się płaska, zredukowana do mechanizmu wyborczego raz na cztery lata.
V. Co dezinformacja niszczy konkretnie. Bilans organizacyjny
Raport dostarcza dziś po raz pierwszy konkretny bilans tego, co dezinformacja kosztuje sektor pozarządowy.
Po pierwsze, czas pracowników. Każda organizacja, która jest przedmiotem dezinformacyjnej kampanii, musi dziś zainwestować czas w jej dementowanie. Ten czas jest dziś czasem, którego nie poświęca się na pracę z beneficjentami. Według wywiadów, niektóre organizacje szacują, że co najmniej 20 procent czasu pracy ich zespołów komunikacyjnych jest dziś poświęcone na walkę z dezinformacją.
Po drugie, fundusze. Organizacje, które są oskarżane o korupcję lub marnotrawstwo, dziś tracą darowizny od indywidualnych darczyńców. Niektóre, jak wskazuje raport, straciły 30 do 40 procent przychodów rok do roku. To są organizacje, które nie są dziś państwowo finansowane, więc każdy spadek darowizn oznacza redukcję zdolności operacyjnej.
Po trzecie, zasoby ludzkie. Pracownicy organizacji, którzy są nękani, odchodzą. Wolontariusze, którzy obawiają się o swoje bezpieczeństwo, wycofują się. Według raportu, niektóre organizacje straciły do 50 procent swoich aktywnych wolontariuszy w ciągu jednego roku.
Po czwarte, dostęp do mediów i polityki. Pracownicy organizacji, którzy zostali oskarżeni o polityczne stronnictwo, dziś mają trudniejszy dostęp do dziennikarzy i polityków. Dziennikarze są bardziej ostrożni w cytowaniu osób, które stały się przedmiotem publicznej kampanii. Politycy są bardziej ostrożni w spotykaniu się z organizacjami, których publiczna reputacja jest dziś niejasna.
Po piąte, dostęp do beneficjentów. To jest najistotniejszy skutek. Osoby, którym organizacje próbują pomóc, dziś coraz częściej obawiają się kontaktu z tymi organizacjami. Uchodźca, który zna narrację, że organizacja pomocowa jest „skorumpowana”, waha się przed kontaktem. Osoba trans, która zna narrację, że organizacja LGBTQ+ jest „ideologami gender”, waha się przed kontaktem. Ofiara przemocy domowej, która zna narrację, że organizacja kobieca jest „lewicową aktywistką”, waha się przed kontaktem. Dezinformacja, w ostatecznym rachunku, odcina ofiary od pomocy.
VI. Europejski kontekst. To nie tylko Irlandia
EDMO Ireland nie operuje w izolacji. Raport Murphy i Culloty wpisuje się w szerszy europejski kontekst, który warto wymienić.
W Wielkiej Brytanii. Charity Commission for England and Wales w 2022 roku opublikował badanie „Public Trust in Charities”, które wykazało systematyczny spadek zaufania publicznego do sektora charytatywnego w ostatniej dekadzie. Office of the Scottish Charity Regulator dziś prowadzi własne dochodzenia.
Na poziomie europejskim. Right-wing i konserwatywne partie w wielu państwach UE coraz mocniej kwestionują legitymizację, finansowanie i wpływ organizacji pozarządowych. Instytucje UE, w tym Komisja Europejska, wielokrotnie potwierdzały, że finansowanie NGO jest legalne i przejrzyste. Mimo to, według raportu Dublin Inquirer (Shamim Malekmian), oskarżenia, często wzmacniane online, dziś nadal wytwarzają podejrzliwość wobec społeczeństwa obywatelskiego.
Konkretne przykłady. We Włoszech rząd Giorgii Meloni od 2022 roku prowadzi systematyczną kampanię ograniczania działalności organizacji pomocowych pomagających ratującym życie na Morzu Śródziemnym. We Francji prawica oskarża NGO migracyjne o „współpracę z przemytnikami”. W Polsce konserwatywne media kwestionują legitymizację organizacji LGBTQ+, ośrodków kobiecych i grup pomagających ukraińskim uchodźcom. Te wszystkie kampanie są dziś częścią szerszej europejskiej tendencji, której raport irlandzki jest pierwszym tak udokumentowanym studium przypadku.
VII. Co to znaczy dla polskiego obserwatora
Trzy kluczowe wnioski.
Pierwszy. Polskie organizacje pozarządowe, podobnie do irlandzkich, są dziś przedmiotem analogicznej kampanii. Polska Akcja Humanitarna, Centrum Praw Kobiet, Stowarzyszenie Lambda Warszawa, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Ocalenie, Otwarta Rzeczpospolita. Każda z tych organizacji była w ostatnich latach przedmiotem kampanii oczerniającej. Pytanie dla polskiego sektora pozarządowego brzmi. Czy istnieje polski odpowiednik raportu Murphy-Culloty? Polski instytut, który zebrałby dane o skali i mechanizmach kampanii anty-NGO w Polsce? Dziś, w 2026 roku, takiego raportu nie ma. Polska scena badawcza powinna ten deficyt jak najszybciej wypełnić.
Drugi. „Bait emails”, które raport opisuje, są dziś prawdopodobnie używane także w Polsce. Polskie organizacje migracyjne, LGBTQ+, kobiece, są dziś prawdopodobnie obiektem analogicznych prowokacji. Bez systematycznego monitoringu, polskie organizacje nie są w stanie się skutecznie bronić. Każda polska organizacja pozarządowa powinna dziś wprowadzić wewnętrzny protokół postępowania z prowokacyjnymi wiadomościami. Bez takiego protokołu, każdy pracownik jest dziś potencjalnym dostarczycielem materiału dla anty-NGO kampanii.
Trzeci. Polski regulator, w okresie pracy nad polską ustawą o dezinformacji oraz nad implementacją europejskiego Aktu o Sprawiedliwości Cyfrowej (DFA), powinien dziś szczególnie uwzględnić wnioski raportu irlandzkiego. Sektor pozarządowy jest dziś nie tylko ofiarą dezinformacji. Jest dziś, jak wskazują Murphy i Culloty, jednym z kluczowych filarów obrony przed dezinformacją w społeczeństwie. Organizacje pozarządowe są dziś idealnie usytuowane, by promować rzetelne informacje i edukację medialną wewnątrz wspólnot lokalnych. Każde osłabienie sektora pozarządowego oznacza dziś osłabienie zachodniej demokracji.
VIII. Trzy końcowe obserwacje
Po pierwsze, raport Murphy-Culloty z 11 maja 2026 roku jest dziś pierwszym tak szczegółowym europejskim opisem tego, co dezinformacja robi z sektorem pozarządowym. Jego metodologia (ankieta plus wywiady pogłębione, partnerstwo z krajową siecią NGO, okres trzech miesięcy) może i powinna być replikowana w innych państwach UE. Polski instytut, który podejmie to wyzwanie, dostarczy polskiej debacie publicznej dziś niezbędne dane.
Po drugie, raport pokazuje, że dezinformacja w 2026 roku nie jest dziś tylko problemem wyborczym. Jest dziś problemem operacyjnym. Każda organizacja w sektorze pozarządowym, niezależnie od skali, branży i obszaru pracy, jest dziś dotknięta. To znaczy, że klasyczne narzędzia walki z dezinformacją (fact-checking, edukacja medialna, regulacja platform) muszą dziś być uzupełnione narzędziami sektorowymi (ochrona pracowników NGO, wsparcie finansowe dla organizacji atakowanych, prawne mechanizmy ścigania prowokacji).
Po trzecie, dla obserwatora ekosystemu informacyjnego raport jest dziś kolejnym sygnałem, że granica między walką z dezinformacją a obroną demokracji obywatelskiej dziś się zaciera. Każda organizacja, która próbuje dzisiaj pomóc grupom wrażliwym, jest dziś potencjalnym celem koordynowanej kampanii. Im wcześniej zachodnie demokracje to zrozumieją, tym lepiej będą w stanie chronić tkankę swojego społeczeństwa obywatelskiego. W Res Futurze będziemy nadal obserwować, jak ta dynamika rozwija się w Polsce i w Europie. Bo, jak ujmują to Murphy i Culloty, to nie jest dziś walka o pojedyncze organizacje. To jest walka o zdolność demokracji do funkcjonowania.
Źródło – EDMO (European Digital Media Observatory), EDMO Ireland (dr Eileen Culloty, dyrektor; dr Shane Murphy, postdoctoral researcher), Dublin City University (DCU Institute for Future Media, Democracy and Society), raport „Disinformation Impacts on Community and Voluntary Organisations” (11 maja 2026), The Wheel (irlandzkie krajowe stowarzyszenie organizacji wolontariackich, charytatywnych i społecznych), The Journal Ireland (Shane Raymond, fact-checker), Media Literacy Ireland, Public Participation Networks, Dublin Inquirer (Shamim Malekmian), Charity Commission for England and Wales (raport „Public Trust in Charities”, 2022), Office of the Scottish Charity Regulator, FuJo (DCU Institute for Future Media, Democracy and Society), NewsWhip, University of Sheffield, Coimisiún na Meán, International Fact-Checking Network (IFCN), Komisja Europejska, Akt o Sprawiedliwości Cyfrowej (DFA) Res Futura | resfutura.pl