Alberta przed referendum. Jak Rosja i Stany Zjednoczone wspólnie produkują dezinformację o jednej z największych prowincji Kanady

Czwartego maja 2026 roku Mitch Sylvestre, przywódca grupy Stay Free Alberta, dotarł do siedziby Elections Alberta w Edmonton w eskorcie siedmiu ciężarówek, wioząc pudła z 302 tysiącami podpisów. Aby uruchomić referendum w sprawie wyjścia Alberty z Kanady, jego ruch potrzebował 178 tysięcy. Zdobył o 124 tysiące więcej. Dwa dni później, szóstego maja, kanadyjska platforma monitorująca dezinformację DisinfoWatch opublikowała raport „National Unity Under Threat. Foreign Interference, Cognitive Sovereignty, and the Alberta Referendum”. Pod redakcją Marcusa Kolgi, eksperta Macdonald-Laurier Institute, raport ujawnia coś, co od kilku miesięcy podejrzewały kanadyjskie służby specjalne. Operacje wpływu na opinię publiczną w Albercie nie są spontaniczne. Pochodzą z Rosji oraz, w nowej i niespotykanej wcześniej skali, ze Stanów Zjednoczonych.

Tekst Fakihi Baig dla Canadian Press, opublikowany szóstego maja w CHAT News Today, North Shore News, CBC News, Lethbridge Herald oraz innych regionalnych mediach kanadyjskich, jest jedynie pierwszym sygnałem prasowym. Sam raport DisinfoWatch, dostępny publicznie pod adresem disinfowatch.org, liczy 67 stron i opisuje operację, której skala zmienia sposób, w jaki współczesne demokracje muszą myśleć o referendach, secesjach i wewnętrznych liniach podziału.

Co dzieje się w Albercie. Krótka mapa polityczna

Alberta jest jedną z dziesięciu prowincji Kanady. Liczy 4,9 miliona mieszkańców, z czego około 70 procent zamieszkuje aglomeracje Calgary i Edmonton. Pod względem zasobów surowcowych jest najbogatszą prowincją kraju. Ponad 40 procent jej produktu krajowego brutto pochodzi z sektora wydobywczego, głównie ropy naftowej i gazu ziemnego, w tym z największego na świecie poza Wenezuelą złoża piasków bitumicznych. Politycznie pozostaje stabilnym bastionem konserwatywnym. Od 1971 roku rządzą tu, z drobnymi przerwami, partie centroprawicowe.

Premier prowincji jest Danielle Smith, przywódczyni United Conservative Party, sprawująca urząd od października 2022 roku. Jej politykę charakteryzuje silny konflikt z federalnym rządem w Ottawie, najpierw z liberalnym premierem Justinem Trudeau, a od kwietnia 2025 roku z jego następcą, Markiem Carneyem. Konflikt ma korzenie ekonomiczne, fiskalne i regulacyjne. Mieszkańcy Alberty od dziesięcioleci uważają, że federalne podatki transferowe systematycznie odbierają im bogactwo i przekazują je biedniejszym prowincjom wschodu. Federalna polityka klimatyczna, mocno ograniczająca rozwój sektora wydobywczego, dodatkowo wzmacnia te resentymenty.

W kwietniu 2025 roku, kilka tygodni po tym, jak Mark Carney poprowadził Liberalną Partię Kanady do zwycięstwa w wyborach federalnych, Danielle Smith ogłosiła, że jeśli petycja obywatelska zbierze co najmniej 178 tysięcy podpisów wymaganych do uruchomienia referendum prowincjonalnego, jej rząd uszanuje proces demokratyczny i umieści pytanie o niezależność na karcie do głosowania. „Nasz rząd jasno deklaruje. Wspieramy silną i suwerenną Albertę w zjednoczonej Kanadzie”, powtarza w oficjalnych komunikatach rzecznik Smith, Sam Blackett. Ona sama jednak, w wywiadach dla Paul Wells Show, sugerowała, że referendum miałoby się odbyć zgodnie z ramami Clarity Act z 2000 roku, federalnej ustawy regulującej tryb suwerennej secesji prowincji.

Czwartego maja 2026 roku Stay Free Alberta dostarczyła te podpisy. Według Sylvestre, „każdy papier był obsłużony pięć razy, by zweryfikować podpisy”. Elections Alberta musi teraz przeprowadzić formalną weryfikację. Proces został wstrzymany do czasu rozstrzygnięcia przez sąd w Edmonton wyzwania prawnego złożonego przez First Nations Alberty, których przedstawiciele argumentują, że secesja prowincji naruszyłaby ich prawa traktatowe wynikające z Traktatów 6, 7 oraz 8.

Premier Carney, w swoich pierwszych publicznych komentarzach po dostarczeniu podpisów, stwierdził, że jakakolwiek próba wyjścia Alberty z Kanady musi przebiegać zgodnie z zasadami Clarity Act. Zapowiedział, że jego strategia polega na „pokazaniu, że federacja działa” w „duchu współpracującego federalizmu”. Jego cel, mówiąc wprost, to wygranie referendum dla strony „nie”.

Według Daniela Bélanda, profesora nauk politycznych na McGill University w Montrealu, szanse strony „tak” są dziś niskie. „Obecnie poparcie dla niezależności w Albercie jest dość niskie. Mniej niż 30 procent, a znacznie mniej, jeśli skupimy się na twardym jądrze zwolenników. Szanse zwycięstwa obozu pro-niepodległościowego wydają się obecnie niskie”. Sondaże, które Béland przywołuje, są zgodne. Niezależnościowa większość nie istnieje. To, co istnieje, to systematyczna, zewnętrznie wspomagana próba jej zbudowania w okresie poprzedzającym referendum.

I to właśnie jest tematem raportu DisinfoWatch.

Co dokładnie ujawnia raport DisinfoWatch

Raport „National Unity Under Threat. Foreign Interference, Cognitive Sovereignty, and the Alberta Referendum”, opublikowany 6 maja 2026 roku, jest dziełem konsorcjum trzech instytucji. DisinfoWatch, kanadyjska platforma monitoringu dezinformacji założona w 2018 roku przez Marcusa Kolgę. Canadian Digital Media Research Network, sieć akademicka koordynująca badania nad ekosystemami informacji cyfrowej. CASiLabs, technologiczna firma analityczna specjalizująca się w skalowaniu narzędzi monitoringu mediów społecznościowych. Główny autor raportu, Marcus Kolga, jest ekspertem Macdonald-Laurier Institute, jednego z największych ośrodków polityki publicznej w Kanadzie. Jest także autorem dziesiątek analiz o rosyjskiej dezinformacji w Kanadzie, USA, Japonii i Europie, a wcześniej dyrektorem DisinfoWatch.

Raport opisuje dwie równoległe operacje. Jedna pochodzi z Rosji. Druga ze Stanów Zjednoczonych.

Rosyjska operacja skupia się wokół sieci Pravda News Network, znanej także jako Portal Kombat. Według raportu, sieć ta opublikowała w okresie monitoringu 67 artykułów dotyczących haseł „Albertans” oraz „51st state”. Dla porównania, dla całego Ontario, drugiej co do wielkości prowincji Kanady, było ich 14, z czego 8 dotyczyło tematu Donalda Trumpa i mostu Ontario-Michigan. Oznacza to, że Pravda systematycznie poświęciła Albercie cztero- a nawet pięciokrotnie więcej uwagi niż innym prowincjom kraju. Co więcej, rozkład czasowy tych artykułów koncentrował się w styczniu 2026 roku, w okresie, w którym kanadyjskie media donosiły o spotkaniach między przedstawicielami administracji Trumpa a działaczami albertyjskiego ruchu separatystycznego. Pravda, jak ujmuje to raport, „reagowała na momenty politycznej uwagi”.

Treść tych artykułów, według dokumentacji raportu, „powtarzalnie przedstawia separatyzm Alberty jako popularny, Albertę jako ekonomicznie wykorzystywaną, oraz zagraniczne wsparcie lub uznanie jako wiarygodne”. Drugim wątkiem jest „możliwość przyszłej aneksji do USA jako droga do dobrobytu”, czyli wprost narracja „51st state”. Trzecim, „domniemane lub zgłaszane kontakty między albertyjskimi separatystami a amerykańskimi urzędnikami, które pomagają stworzyć wrażenie, że niepodległość Alberty ma zagraniczne wsparcie”.

Raport łączy tę operację z wcześniejszą rosyjską infrastrukturą wpływu. Konkretnie z dokumentem oświadczenia FBI z 2024 roku w sprawie operacji Doppelgänger, w którym Federalne Biuro Śledcze udokumentowało skoordynowaną kampanię rosyjską obejmującą stworzenie setek fałszywych klonów stron amerykańskich gazet, w tym Washington Post i Fox News, do dystrybucji prokremlinowskich treści. Raport stwierdza wprost. „Działania na temat Alberty nie są przypadkowe. Są celową, eskalującą i strukturalną operacją zgodną z taktykami opisanymi w oświadczeniu FBI Doppelgänger 2024”.

Amerykańska operacja jest, według raportu, jakościowo nowa. „To, co jest nowe, to jawny wpływ kraju sąsiadującego na referendum”, mówi Kolga w wywiadzie dla CBC News. Ze strony USA dezinformację generują, według raportu, dwa typy aktorów. Po pierwsze, twórcy mediów społecznościowych z milionami obserwujących, częściowo stworzeni lub wspomagani sztuczną inteligencją. Po drugie, urzędnicy administracji Trumpa, którzy publicznie wspierają niepodległość Alberty oraz tezę o „51 stanie” w sposób otwarty.

Centrum amerykańskiej operacji w sieci stanowi strona albertaseparatist.com, która zaczęła działać kilka tygodni po wyborach federalnych z kwietnia 2025, wraz z towarzyszącymi kontami TikTok i YouTube o tej samej nazwie. Tytuły artykułów na stronie obejmują „Argumenty za suwerennością ponad statusem stanu” oraz „Skarbonka Ottawy się budzi”. Według raportu, strona ta nie wydaje się pochodzić z Alberty. Jej treść, ton i wzorzec publikacji wskazują na zewnętrzne pochodzenie. Strona jest dziś ważnym źródłem przywoływanym przez amerykańskich twórców internetowych oraz kanadyjskich aktywistów separatystycznych.

Sieć Pravda. Skala globalnej infrastruktury

Aby zrozumieć, dlaczego raport DisinfoWatch jest istotny, warto rozłożyć siatkę Pravda News Network na jej globalne komponenty.

Pravda News Network, znana także pod nazwą Portal Kombat, jest siecią co najmniej 193 stron internetowych zidentyfikowanych przez francuski regulator VIGINUM w lutym 2024 roku. Sieć ta nie ma związku z radziecką gazetą Pravda. Jest osobną infrastrukturą, prowadzoną z Krymu i z terytorium Federacji Rosyjskiej, agregującą i wzmacniającą prokremlinowskie narracje w językach lokalnych. Według raportu American Sunlight Project, sieć ta publikuje do 650 artykułów na godzinę.

W kanadyjskiej wersji sieć ta funkcjonuje pod adresem en.news-pravda.com, w którym sekcja „Canada” jest, według raportu DisinfoWatch, niewielka pod względem czytelnictwa. Jak ujmuje to Kolga w CBC. „Konta Alberta Separatist w mediach społecznościowych mają niewielką oglądalność, a anglojęzyczna strona Pravda Canada może nie być popularna”. To jest celowe sformułowanie. Niewielka oglądalność nie oznacza nieistotności. Operacja Pravda działa jako infrastruktura zatruwania ekosystemu informacyjnego, nie jako masowy nadawca. Jej zadaniem jest budowanie korpusu treści w językach angielskim, francuskim, japońskim, hiszpańskim, włoskim, niemieckim oraz kilkunastu innych. Korpus ten następnie służy jako materiał szkoleniowy dla modeli sztucznej inteligencji, jako źródło dla wyszukiwarek oraz jako zaplecze cytowania dla bardziej widzialnych aktorów.

Według dokumentacji NewsGuard z marca 2025 i kwietnia 2026 roku oraz raportu DFRLab z 2025 roku, sieć Pravda systematycznie zatruwa modele językowe, których trening obejmuje internet. Konkretnie, w eksperymencie NewsGuard z marca 2025, dziesięć największych chatbotów, w tym ChatGPT, Gemini, Copilot, Grok i Claude, powtarzało prokremlinowskie kłamstwa pochodzące z 207 fałszywych twierdzeń Pravdy w 33,5 procent zapytań. Claude, który w 2024 roku miał wskaźnik 4 procent, w marcu 2026 roku miał już 15 procent. Sieć Pravda jest, mówiąc wprost, jednym z największych systematycznych źródeł zatruwania publicznej infrastruktury wiedzy w 2026 roku.

Kanadyjski dodatek do tego globalnego zestawu jest niewielki, ale strukturalnie istotny. Pokazuje, że sieć Pravda działa nie tylko w państwach UE, NATO i USA, ale także w państwach Wspólnoty Brytyjskiej z mniejszymi populacjami, gdzie pojedynczy temat polityczny, jak referendum Alberty, może być narzędziem do uderzenia w spójność narodową.

Co nowego pokazuje raport. Sprzężenie rosyjsko-amerykańskie

Tu wchodzimy w sedno tezy, którą raport DisinfoWatch formułuje wprost. Po raz pierwszy w nowoczesnej historii Kanady dwa zewnętrzne systemy operacyjne działają równolegle nad jednym tematem politycznym. Rosja, która od dziesięcioleci eksploatuje wewnętrzne pęknięcia demokracji, oraz USA, kraj sąsiadujący, który dotąd był sojusznikiem strategicznym i kulturowym partnerem.

Sygnały, które raport łączy, są następujące.

Po pierwsze, Doppelgänger 2024. Oświadczenie FBI z września 2024 roku ujawniło, że dwóch operatorów rosyjskich mediów państwowych finansowało operację dezinformacyjną i wpływu o wartości 10 milionów dolarów, ukierunkowaną na Kanadę i USA, z udziałem kanadyjskich aktorów. To była pierwsza publiczna dokumentacja, że rosyjska operacja systematycznie obejmuje także Kanadę.

Po drugie, skandal Tenet Media z września 2024 roku. Departament Sprawiedliwości USA oskarżył dwóch obywateli rosyjskich pracujących dla RT, państwowej rosyjskiej telewizji propagandowej, o sfinansowanie 10 milionów dolarów dla amerykańskiej firmy mediowej Tenet Media, która produkowała treści protrumpowskie, prokremlinowskie oraz przeciwko Ukrainie. Wśród twórców Tenet Media było także dwóch obywateli kanadyjskich. Skandal ten ujawnił, że rosyjska operacja używa amerykańskich i kanadyjskich twórców internetowych jako fasady.

Po trzecie, jawne kontakty administracji Trumpa z albertyjskim ruchem separatystycznym. Według raportu, jeden z liderów ruchu twierdził w wywiadzie z grudnia 2025 roku, że spotkał się ze „starszymi urzędnikami na szczycie Departamentu Stanu”, ludźmi którzy „idą prosto do Owalnego Gabinetu”. Donald Trump, który wielokrotnie publicznie wyrażał zainteresowanie aneksją Kanady jako „51 stanu”, zaczął traktować Albertę jako naturalne pole tej operacji.

To jest punkt, w którym dwie operacje, rosyjska i amerykańska, łączą się w jedno. Amerykańscy twórcy protrumpowscy wzmacniają narrację „51 stanu”. Rosyjska Pravda dostarcza tej narracji infrastruktury cytowania w języku angielskim. Albertyjski ruch separatystyczny, mimo że w swojej istocie ma uzasadnione korzenie ekonomiczne i polityczne, staje się beneficjentem zewnętrznego wzmocnienia, którego skala nie miała precedensu w demokratycznej historii Kanady.

Sformułowanie raportu jest mocne. „Cele rosyjskich i amerykańskich operacji są podobne. Normalizować separację, wzmacniać nieufność, przedstawiać Kanadę jako wewnętrznie podzieloną i politycznie niestabilną oraz tworzyć niepewność, która mogłaby odstraszać międzynarodowe inwestycje”.

Trzy mechanizmy potrzebne do zrozumienia tego raportu

Trzeba wyjść poza klasyczne pojęcia „rosyjskiej ingerencji”, by zrozumieć, co właściwie się dzieje. Raport DisinfoWatch wskazuje na trzy mechanizmy, które łącznie tworzą operację kanadyjską.

Mechanizm pierwszy. Pranie generatywne. Sieć Pravda generuje masowo treści w języku angielskim. Treści te są następnie przywoływane przez amerykańskich twórców internetowych jako „źródła”, mimo że ich pochodzenie jest rosyjskie. Twórcy ci, mający w wielu przypadkach miliony obserwujących, wzmacniają te treści wśród amerykańskich i kanadyjskich odbiorców. Wynik jest taki, że końcowy odbiorca, kanadyjski mieszkaniec Alberty śledzący na X profil amerykańskiego twórcy, dostaje treść, która w swojej genezie pochodzi z rosyjskiego serwera, ale jest mu prezentowana jako amerykańska analiza.

Mechanizm drugi. Wpływ wzmocniony przez sztuczną inteligencję. Część twórców używanych w tej operacji, według raportu, jest stworzona lub wspomagana sztuczną inteligencją. Są to albo całkowicie syntetyczni twórcy, których awatary są generowane modelami obrazu, albo prawdziwe osoby używające narzędzi AI do skalowania produkcji treści. Konkretne przypadki opisane w raporcie obejmują profile wskazujące na cechy tekstów generowanych przez modele językowe.

Mechanizm trzeci. Jawne polityczne zastraszanie. To jest centralna teza raportu. Według Kolgi, Stany Zjednoczone, w odróżnieniu od Rosji, działają nie poprzez ukryte, zakulisowe operacje, lecz „poprzez jawne polityczne zastraszanie, celowe prowokacje oraz potężny ekosystem twórców mediów społecznościowych, który skupił uwagę na jednej z najbardziej brzemiennych w skutki linii podziału stojących przed przyszłością Kanady. Ruchu separatystycznym Alberty”. To jest kategoria, której w klasycznej teorii dezinformacji nie ma. Bo dotąd dezinformacja zewnętrzna była rozumiana jako tajna. „Jawne zastraszanie” jest nową kategorią, której zachodni regulatorzy jeszcze nie nauczyli się obsługiwać.

Konsekwencje raportu. Co dalej z Albertą i Kanadą

Raport DisinfoWatch wnosi cztery konkretne ostrzeżenia, które warto wymienić.

Pierwsze. Kampanie wpływu w okresie poprzedzającym referendum 19 października 2026 roku intensyfikuje się. Marcus Kolga w wywiadzie dla CBC formułuje to wprost. „Jeśli to wszystko zsumować, rozumiejąc, jak działają te operacje, czeka nas niezła przejażdżka”. Konkretnie chodzi o spodziewaną eskalację narracji podważających zaufanie do Elections Alberta, do mediów oraz do procesu demokratycznego jako całości. Narracje te, jak pokazują wcześniejsze przypadki rumuński (anulowane wybory prezydenckie z grudnia 2024) i mołdawski (referendum unijne z października 2024), są standardową bronią w arsenale operacji wpływu Kremla.

Drugie. Dezinformacja może erodować zaufanie Kanadyjczyków do ich instytucji demokratycznych oraz spójność społeczną. Raport stwierdza wprost. „Fałszywe treści o tematach dzielących, w tym o separatyzmie, mogą erodować zaufanie, jakie Kanadyjczycy mają do swoich instytucji demokratycznych, oraz spójność społeczną”.

Trzecie. Wpływ ten nie tworzy ruchu separatystycznego. Tylko go wykorzystuje. Raport wyraźnie zaznacza, że albertyjski ruch separatystyczny ma „uzasadnione korzenie”, czyli realne ekonomiczne i polityczne pretensje wobec federalnego rządu w Ottawie. To, co operacje rosyjska i amerykańska robią, to nie tworzenie tego ruchu, tylko jego instrumentalizacja. Cele zewnętrzne nie są zgodne z celami mieszkańców Alberty. Dla Rosji celem jest podzielenie Kanady, członka NATO. Dla USA Trumpa celem jest aneksja terytorium. Dla samego ruchu, mimo że niekoniecznie jest to jego cel, instrumentalizacja zewnętrzna staje się czynnikiem polaryzującym wewnętrzną debatę.

Czwarte. Państwo kanadyjskie musi w skali federalnej i prowincjonalnej podjąć kroki obronne. Raport rekomenduje cztery konkretne działania. Aktywację federalnego mechanizmu Critical Election Incident Public Protocol, który dotąd był zaprojektowany dla wyborów federalnych. Wprowadzenie etykietowania dezinformacji generowanej przez sztuczną inteligencję na poziomie platform społecznościowych. Budowę publiczno-prywatnego konsorcjum monitorującego, w którym uczestniczyłyby Elections Alberta, federalne CSE, środowiska akademickie oraz niezależne ośrodki takie jak DisinfoWatch. Edukację medialną w okresie poprzedzającym referendum, prowadzoną przez prowincjonalne instytucje publiczne.

Trzy końcowe obserwacje

Po pierwsze, raport DisinfoWatch udokumentował zjawisko, które dotąd było tylko podejrzewane. Operacje Rosji i USA w Kanadzie działają równolegle, niezależnie, ale w sposób, który łączy ich efekty. Cele tych operacji nie są identyczne, ale są zgodne. Obie chcą osłabić Kanadę. Obie używają jednego tematu, separatyzmu Alberty, jako narzędzia. Obie zwiększą intensywność w okresie poprzedzającym referendum 19 października 2026 roku.

Po drugie, raport pokazuje, że granica między „dezinformacją” a „jawnym wpływem politycznym” w 2026 roku staje się rozmyta. Donald Trump publicznie wzywający do aneksji Kanady jako „51 stanu” nie jest dezinformacją w klasycznym sensie. Jest jawnym stwierdzeniem prezydenta sąsiadującego państwa. Ale jego efekt jest taki sam jak dezinformacji. Kształtuje sferę publiczną w sposób, który zewnętrzny aktor pragnie. Zachodnie demokracje, w tym Kanada, USA, państwa członkowskie UE, nie mają jeszcze w swojej legislacji narzędzi do obsługi tej kategorii.

Po trzecie, sprawa Alberty pokazuje, że referendum jest dziś sprawą zewnętrzną, niezależnie od tego, czy państwo, w którym się odbywa, sobie tego życzy. Nie jest dziś możliwe przeprowadzenie referendum o znaczeniu strategicznym bez aktywnej obecności rosyjskich i amerykańskich operacji wpływu. Nie jest to specyficzne dla Alberty. Brexit 2016 odbywał się w atmosferze rosyjskiej ingerencji udokumentowanej później przez raport Russell House of Lords. Katalonia 2017 była celem operacji rosyjskich oraz wenezuelskich. Mołdawia 2024 była celem masowej operacji rosyjskiej, w tym kupowania głosów. Każde przyszłe referendum o znaczeniu strategicznym będzie celem podobnych operacji.


Źródło: DisinfoWatch raport „National Unity Under Threat. Foreign Interference, Cognitive Sovereignty, and the Alberta Referendum” (Marcus Kolga i zespół, maj 2026)

Total
0
Share