👁️ Data House Res Futura 💾 ID raportu: Tranton_5b || 📡 Data support: www.sentione.com
🔐 Dostęp: 🟢 Free
📅 Okres danych: 29.07.2026
🛜 Zasięg w sieci: 0,5 MLN
🤖 Bot Spot: ok. 3% – powtarzalność pochodzi głównie ze schematycznych wiadomości znajomościowych rozsyłanych przez różne konta w komentarzach, niezwiązanych z treścią tematu.
CZĘŚĆ 1 – BRIEF NARRACYJNY
Premier ogłasza nową pełnomocniczkę od budowania marki Polski, a w komentarzach pod jego własnym kontem zestawienie pojawiają się porównania wielkości jego gabinetu z gabinetami Rosji i Białorusi.
Reakcja na nominację profesor Barbary Mróz-Gorgoń na pełnomocniczkę rządu do spraw promocji marki Polska rozpada się na kilka nierównych strumieni. Pierwszy, wyraźnie mniejszościowy, to entuzjazm – gratulacje od polityków koalicji, duma narodowa przy okazji hasła marki Polska, pochwały dla kompetencji nowej pełnomocniczki. Drugi, znacznie szerszy, to zmęczenie kolejnym stanowiskiem w administracji rządowej: nominacja czyta się jako dowód, że rząd rośnie personalnie, zamiast rozwiązywać sprawy, które w tych samych komentarzach wracają najczęściej – ceny paliwa, kolejki w służbie zdrowia, rosnący dług publiczny. Obok tego biegnie trzeci, głośny, ale płytki nurt – ataki na osobę premiera, niezwiązane z żadnym konkretnym zarzutem wobec samej decyzji – oraz węższy, lecz wyraźny wątek wymierzony personalnie w samą pełnomocniczkę, częściej w jej wygląd i powiązania niż w program działania. Fala krytyki strukturalnej i fala odwracania uwagi od realnych problemów rosną razem, wzajemnie się napędzając, podczas gdy nurt poparcia, silny w pierwszych godzinach dzięki amplifikacji przez oficjalne konta rządowe i polityków koalicji, słabnie najszybciej, bo brakuje mu organicznego zaplecza poza przekazem nadanym z góry. Sygnałem wykraczającym poza sam temat marki Polska jest powracające, niezależne od siebie żądanie zmiany rzecznika rządu – wątek marginalny objętościowo, ale utrzymujący się przez cały dzień, sugerujący niezadowolenie z komunikacji rządu głębsze niż sama ta nominacja.
Narracyjnie wygrywa obóz krytyczny wobec samej decyzji, a nie któraś ze stron sporu partyjnego – w wymianach zdań pod postami rządowymi przewaga leży po stronie głosów mówiących wprost, że to kolejny fotel, a nie odpowiedź na realne problemy, i przewaga ta utrzymuje się niezależnie od tego, czy krytykę formułuje polityk opozycji, czy zwykły, rozczarowany komentujący bez wyraźnej barwy partyjnej. Politycy Prawa i Sprawiedliwości, tacy jak Daniel Obajtek czy Bogdan Rzońca, wygrywają pojedyncze starcia retoryczne, nazywając nominację kolejną atrapą, ale ich głosy toną w znacznie liczniejszej fali komentarzy niepolitycznych, powtarzających ten sam zarzut własnym językiem. Obóz koalicji rządzącej odpowiada głównie amplifikacją oficjalną – przedrukami komunikatu Kancelarii Premiera i pochwałami od posłów takich jak Michał Szczerba, Witold Zembaczyński czy Paulina Hennig-Kloska – co utrzymuje jego widoczność w pierwszych godzinach, ale nie przekłada się na przewagę w faktycznej wymianie argumentów.
Na osiach oceny obraz jest jednostronny, a nie sporny. Rozkład wskaźników nie opisuje równoważnego starcia dwóch stanowisk, tylko wyraźną przewagę głosów odrzucających decyzję nad głosami ją broniącymi – to nie jest spór, to konsensus krytyczny, w którym poparcie stanowi wyraźną mniejszość.
Powołanie pełnomocniczki to dobra i potrzebna decyzja: ✅ 16% [szacunkowe] / To zbędna decyzja, nie odpowiedź na problemy Polski: ❌ 84% [szacunkowe]
Zwolennicy decyzji wskazują na potrzebę scalenia rozproszonych dotąd działań promocyjnych i realną kompetencję nowej pełnomocniczki, znanej z pracy nad markami i strategią komunikacji jeszcze przed objęciem funkcji. W tym obozie mieszczą się zarówno głosy czystej dumy narodowej przy haśle marki Polska, jak i rzeczowe poparcie polityków koalicji przekonanych, że koordynacja komunikacji rządu była faktycznie potrzebna.
Krytycy odpowiadają, że to kolejny fotel w rozbudowanej administracji rządowej, powołany w chwili, gdy uwaga powinna być skierowana na paliwo, służbę zdrowia i dług publiczny, a nie na wizerunek. W tym obozie mieszczą się zarówno rzeczowe porównania wielkości rządu do sąsiadów w regionie, jak i personalne ataki na premiera i samą pełnomocniczkę, niemające związku z oceną kompetencji którejkolwiek z nich.
CZĘŚĆ 2 – ANALIZA NARRACYJNA
🗺️ Mapa narracji – fazy i wektory
Pole rozkłada się na pięć narracji, a kluczem interpretacyjnym jest to, że trzy z nich to warianty tego samego zarzutu – rząd zajmuje się sobą, nie obywatelem – podczas gdy pozostałe dwie to poparcie oraz personalna krytyka samej pełnomocniczki, oderwana od oceny jej kompetencji.
Największa nośność, 20% [szacunkowe], to przekonanie, że nowe stanowisko to kolejny fotel w i tak rozbudowanej administracji rządowej. Narracja jest w fazie eskalacji – rośnie w miarę jak wiadomość o nominacji rozchodzi się poza pierwotny krąg odbiorców komunikatu Kancelarii Premiera, zasilana przez porównania liczby ministerstw i pełnomocników do innych krajów regionu, w tym do systemów autorytarnych. Punktem wyjścia są rozproszone reakcje pod postami premiera, ale ton szybko ujednolica się wokół jednego skrótu myślowego – kolejne stanowisko to kolejny koszt i kolejny dowód, że rząd rośnie personalnie zamiast się kurczyć. Narracja ma wyraźny potencjał przebicia do mainstreamu, bo odwołuje się do prostego, policzalnego argumentu, łatwego do powtórzenia niezależnie od poglądów politycznych nadawcy. Nie nosi cech koordynacji – to organiczny, spontaniczny odruch, widoczny równolegle na Twitterze, Facebooku i w komentarzach portali, bez wspólnego źródła czy hasła przewodniego. Jej słabością jest to, że opiera się na wrażeniu skali, a nie na twardym rozliczeniu kosztów nowego stanowiska, co czyni ją podatną na punktową kontrę.
Druga linia, 15% [szacunkowe], to przekonanie, że nominacja jest odwróceniem uwagi od problemów, które rząd zostawia bez odpowiedzi – drożyzny na stacjach paliw, kryzysu w służbie zdrowia i rosnącego długu publicznego. Narracja jest w fazie plateau w tym sensie, że nie tworzy nowych argumentów, tylko podpina istniejące, dobrze już utrwalone żale pod okazję, jaką daje ogłoszenie nowego stanowiska. W jej obrębie powraca, niezależnie u kilku autorów, jeden konkretny wątek – sprawa szpitala południowego i nazwisko Dawida Kacprzyka jako przykład problemu, który zdaniem krytyków zasługuje na uwagę premiera bardziej niż promocja wizerunku kraju. Narracja ma wysoki potencjał przebicia, bo nie wymaga wiedzy o samej nominacji – wystarczy istniejące niezadowolenie z cen i kolejek, które krąży w sieci niezależnie od tego wydarzenia. Nie ma w niej śladów koordynacji, to zbiór indywidualnych skojarzeń, łączony wyłącznie wspólnym adresatem – premierem i jego rządem.
Trzecia linia, 13% [szacunkowe], to spersonalizowany atak na premiera – wulgarny, tożsamościowy, rzadko odnoszący się do samej treści decyzji o marce Polska. Narracja jest w fazie eskalacji podtrzymywanej mechanicznie przez odpowiedzi pod jego kontem na X, gdzie każda nowa wiadomość premiera staje się okazją do powtórzenia tych samych zarzutów – o rzekomej uległości wobec Niemiec, o rządach nieudolnych i o osobistej nieuczciwości. Nie ma tu jednego epicentrum ani lidera opinii – to rozproszona, głównie pseudonimowa aktywność, powtarzalna w formie, ale nieskoordynowana w sensie organizacyjnym. Potencjał przebicia do szerszego mainstreamu jest ograniczony, bo forma – wulgarność i brak argumentu – sama się dyskwalifikuje poza kręgiem już przekonanych odbiorców. Narracja nie reaguje na fakty dotyczące samej nominacji, bo nie z faktów wyrasta, tylko z utrwalonej niechęci do premiera jako takiego.
Czwarta linia, 11% [szacunkowe], to poparcie dla decyzji i duma z hasła marki Polska, silne w pierwszych godzinach dzięki wzmocnieniu przez oficjalne konta rządowe i polityków koalicji. Narracja osiągnęła szczyt niemal natychmiast po ogłoszeniu i już wchodzi w fazę wygasania, bo jej zasięg zależy od dalszego podbijania przez te same konta, a nie od organicznego przyrostu nowych głosów. Mieszają się w niej dwa różne tony – rzeczowe poparcie dla idei koordynacji rozproszonych dotąd działań promocyjnych oraz czysta, niezwiązana z polityką duma narodowa przy każdym haśle o marce Polska. Potencjał przebicia do mainstreamu poza krąg już przekonanych jest niski, bo narracja nie wnosi nowego argumentu wobec fali krytyki, tylko powtarza treść komunikatu rządowego. Nie nosi cech koordynacji ponad naturalną, spodziewaną aktywność biur poselskich i kont partyjnych przy okazji każdej nominacji rządowej.
Piąta linia, 6% [szacunkowe], to krytyka wymierzona nie w decyzję, tylko w osobę pełnomocniczki – w jej wygląd, płeć i domniemane powiązania środowiskowe, rzadziej w konkretne dokonania zawodowe. Narracja dopiero kiełkuje – jest węższa niż pozostałe, ale wyraźnie odrębna, bo nie znika nawet tam, gdzie autor zgadza się z samą ideą marki Polska. Punktem wyjścia są pojedyncze uwagi o jej wykształceniu i dorobku naukowym, szybko przechodzące w komentarze o wyglądzie i domniemanych koneksjach, w tym o powiązaniach rodzinnych i środowiskowych fundacji, którą wcześniej kierowała. Nie ma w niej koordynacji – to indywidualne, rozproszone komentarze, których jedyną wspólną cechą jest to, że omijają temat kompetencji na rzecz tematu osoby. Potencjał przebicia do mainstreamu jest niski, dopóki narracja pozostaje przy tonie personalnym, ale rośnie ryzyko, że przy pierwszej realnej porażce inicjatywy to właśnie ten wątek, a nie merytoryczna ocena programu, zdominuje komentarz.
⚡ Epicentra i amplifikatory
Stanowisko jako kolejny fotel w rozbudowanej administracji nie ma jednego epicentrum – rodzi się organicznie w odpowiedziach pod postami premiera i Kancelarii Premiera, zanim zdąży się skrystalizować wokół jednego autora. Rolę amplifikatorów przejmują politycy Prawa i Sprawiedliwości – Daniel Obajtek nazywa nominację kolejną atrapą, a Bogdan Rzońca przywołuje wcześniejszy przykład zlikwidowanego przez ten sam rząd stanowiska jako dowód niekonsekwencji. Drugim skrzydłem amplifikacji są komentarze na portalach informacyjnych, w tym Forsal i Money.pl, gdzie pod newsami o nominacji wracają zestawienia wielkości polskiego rządu z gabinetami sąsiadów, w tym Rosji i Białorusi. Żaden z tych wątków nie wygląda na skoordynowany – to niezależne od siebie, ale zbieżne odruchy tej samej publiczności.
Narracja o odwracaniu uwagi od realnych problemów również nie ma pojedynczego epicentrum – to rozproszona reakcja indywidualnych komentujących na X i Facebooku, którzy przy każdej wzmiance o marce Polska dopisują własny przykład zaniedbania. Amplifikatorem staje się powracająca, choć niewielka, grupa głosów przywołujących sprawę szpitala południowego i nazwisko Dawida Kacprzyka jako konkretny, nazwany kontrprzykład – to one nadają narracji twarz zamiast rozproszonego narzekania na ceny. Reszta amplifikacji odbywa się przez zwykłe powielanie tego samego skrótu myślowego – paliwo, kolejki, dług – bez udziału rozpoznawalnych nadawców.
Atak ad personam na premiera jest najbardziej rozproszony ze wszystkich trzech – nie da się wskazać epicentrum ani lidera opinii, bo to setki niezależnych, w większości pseudonimowych kont odpowiadających pod jego wpisami na X. Amplifikacja nie działa tu przez autorytet nadawcy, tylko przez mechanikę platformy – każda kolejna wiadomość premiera staje się nowym miejscem, w którym powtarzana jest ta sama, utrwalona wcześniej wiązanka zarzutów. Nie ma w tym wątku rozpoznawalnych, nazwiskowych amplifikatorów – siła narracji bierze się z liczby, nie z autorytetu.
🔓 Podatność kontrnarracyjna
Narracja o kolejnym zbędnym stanowisku jest średnio podatna na kontrę. Ma wyraźną lukę – premier zapowiedział przy ogłoszeniu, że funkcja nie zwiększy wydatków budżetowych, co wprost podważa najczęstszy argument o koszcie nowego etatu. Osłabić ją mógłby rzecznik rządu lub sama pełnomocniczka, jeśli jasno i wcześnie przedstawią, że zadanie polega na koordynacji już istniejących środków i instytucji, a nie na tworzeniu nowego budżetu obok nich. Bez takiego wyjaśnienia narracja będzie się utrzymywać, bo intuicja o kolejnym stołku jest prostsza do powtórzenia niż odpowiedź na nią.
Narracja o odwracaniu uwagi od realnych problemów jest nisko podatna na kontrargumenty komunikacyjne, bo nie wyrasta z faktów dotyczących samej nominacji, tylko z niezależnego od niej niezadowolenia z cen paliwa i sytuacji w służbie zdrowia. Jej luką jest to, że nominacja nie ma żadnego logicznego związku z cenami paliwa ani z sytuacją w służbie zdrowia, ale ta luka nie działa jako kontrargument, dopóki problemy źródłowe pozostają nierozwiązane. Osłabić ją mogłyby wyłącznie widoczne postępy w sprawach, które w tym wątku wracają najczęściej – nie żadna riposta słowna, tylko zmiana sytuacji, do której narracja się odwołuje. Dopóki tak się nie stanie, każda kolejna decyzja personalna rządu będzie ryzykować wpisanie się w ten sam schemat.
Atak ad personam na premiera jest nisko podatny na kontrę rzeczową, bo nie opiera się na konkretnym zarzucie, tylko na utrwalonej niechęci, którą trudno zbić argumentem dotyczącym samej marki Polska. Jego jedyną luką jest to, że forma – wulgarność i powtarzalność – ogranicza go do kręgu już przekonanych i nie przenosi się samodzielnie poza tę grupę. Rzecznik rządu może go osłabić najskuteczniej, nie odpowiadając wprost, tylko utrzymując uwagę przy konkretnych, policzalnych efektach polityk rządu, na które ten wątek nie ma odpowiedzi.
🧠 Dominujące emocje w dyskursie
Pogarda i kpina (24% [szacunkowe]) to najczęściej występująca w polu emocja, widoczna w ironicznych komentarzach o okularach, wykształceniu i stylu wypowiedzi nowej pełnomocniczki oraz w sarkastycznych porównaniach nominacji do wcześniejszych, równie krótkotrwałych inicjatyw wizerunkowych rządu. Paliwem jest wrażenie, że kolejna nominacja to powtórka dobrze już znanego schematu – PR zamiast działania – który nie wymaga już poważnej argumentacji, tylko riposty w formie emotikon. Emocja jest łatwa do podsycenia przez każdego uczestnika dyskusji niezależnie od barwy politycznej, bo nie wymaga spójnej narracji, tylko jednego celnego zdania lub obrazka. Jej podatność na instrumentalizację przez aktorów zewnętrznych jest ograniczona – to raczej odruch tłumu niż zorganizowana kampania, trudny do wykorzystania przez pojedynczy ośrodek.
Gniew i oburzenie (18% [szacunkowe]) koncentrują się wokół tematów, które wracają w sieci niezależnie od tej nominacji – cen paliwa, kolejek w służbie zdrowia i rosnącego długu publicznego. Paliwem jest poczucie, że rząd komunikuje sukcesy wizerunkowe w momencie, gdy dla części odbiorców codzienne problemy pozostają nierozwiązane. Emocja jest silna, ale przewidywalna – pojawia się przy niemal każdej decyzji personalnej rządu, nie tylko przy tej, co obniża jej wartość jako sygnału specyficznego dla marki Polska. Łatwo ją przejąć retorycznie, powtarzając te same przykłady niezadowolenia bez potrzeby wnoszenia nowego argumentu.
Wrogość między samymi komentującymi (11% [szacunkowe]) to emocja skierowana nie w stronę tematu, tylko w stronę innych uczestników dyskusji – głównie w komentarzach na Facebooku, gdzie wymiany zdań szybko schodzą na personalne obelgi niezwiązane z nominacją. Paliwem jest utrwalony podział plemienny, który aktywuje się przy każdej okazji publicznej, niezależnie od jej treści – sama marka Polska jest tu wyłącznie pretekstem do wznowienia dawnych sporów między użytkownikami. Emocja ta obniża czytelność właściwej debaty o samej decyzji, bo zajmuje przestrzeń, która mogłaby nieść argumenty merytoryczne. Jej podatność na instrumentalizację zewnętrzną jest niska – to spontaniczna, oddolna wrogość, a nie zorganizowana prowokacja.
Duma i entuzjazm (10% [szacunkowe]) towarzyszą przede wszystkim samemu hasłu marki Polska, niezależnie od oceny konkretnej nominacji – flagi, serca i krótkie gratulacje pojawiają się najliczniej bezpośrednio pod komunikatem Kancelarii Premiera. Paliwem jest potrzeba pozytywnego mówienia o kraju, obecna także wśród części odbiorców krytycznych wobec samego rządu. Emocja słabnie szybko poza pierwszą falą reakcji, bo nie ma własnego zaplecza organicznego poza kontami, które podbiły ją w pierwszych godzinach. Jej podatność na wykorzystanie przez rząd jest wysoka – to gotowy, łatwo powtarzalny materiał na dalszą komunikację, o ile zostanie podtrzymany nowymi treściami.
Nadzieja i spokojna aprobata (6% [szacunkowe]) pojawiają się głównie u odbiorców uznających koordynację rozproszonych dotąd działań promocyjnych za realną potrzebę, niezależnie od entuzjazmu politycznego wobec rządu. Paliwem jest oczekiwanie, że nowa pełnomocniczka rzeczywiście scali dotychczas rozproszone inicjatywy, a nie doda kolejnej warstwy biurokracji obok nich. Emocja jest cicha i rzeczowa, łatwo ginie w hałasie silniejszych, bardziej krzykliwych reakcji. Jej trwałość zależy wyłącznie od pierwszych, widocznych efektów pracy pełnomocniczki, nie od dalszej komunikacji wizerunkowej.
🎯 Oczekiwania społeczne i okna operacyjne
Zajęcie się realnymi problemami zamiast wizerunku (10% [szacunkowe]), okno: najbliższe tygodnie, to oczekiwanie skierowane wprost do premiera i jego rządu – odbiorcy chcą, żeby uwaga poświęcona marce Polska nie zastępowała działań w sprawie cen paliwa i kolejek w służbie zdrowia. Zanim narracja o odwracaniu uwagi osiągnie plateau, rząd ma niewiele czasu na pokazanie, że oba wątki mogą toczyć się równolegle, bez wrażenia, że jeden wypiera drugi. Jeśli oczekiwanie pozostanie niespełnione, każda kolejna komunikacja wizerunkowa rządu będzie automatycznie odczytywana przez ten sam pryzmat odwracania uwagi, niezależnie od jej treści. Ryzykiem jest to, że wątek zdrowotny i paliwowy, raz połączony w komentarzach z tematem marki Polska, będzie wracał przy każdej kolejnej nominacji personalnej rządu, nie tylko przy tej. Rząd ma tu realne pole do działania, bo krytyka dotyczy tempa i kolejności komunikacji, a nie samego pomysłu koordynacji promocji kraju. Brak reakcji oznacza utrwalenie się skojarzenia, które trudno będzie odwrócić samą kolejną deklaracją.
Redukcja liczby stanowisk i wydatków na administrację (7% [szacunkowe]), okno: średnioterminowe, to oczekiwanie strukturalne, którego nie da się spełnić jedną decyzją personalną – odbiorcy chcą dowodu, że rozbudowa aparatu rządowego ma swój sufit. Dopóki nowe stanowiska pojawiają się częściej niż stare znikają, narracja o rozdętej administracji będzie się utrzymywać niezależnie od tego, jak dobrze uzasadniona jest każda pojedyncza nominacja. Czasu na reakcję jest tu więcej niż przy sprawach bieżących, bo oczekiwanie dotyczy raczej kierunku niż tempa, ale brak jakiejkolwiek zauważalnej zmiany w tym kierunku przed kolejnymi decyzjami personalnymi rządu ryzykuje utrwalenie narracji jako trwałego tła każdej z nich.
Realna, apolityczna koordynacja promocji kraju (4% [szacunkowe]), okno: pierwsze miesiące działania pełnomocniczki, to oczekiwanie węższej, ale rzeczowo nastawionej części odbiorców, którzy chcą, żeby nowe stanowisko faktycznie scaliło rozproszone dotąd instytucje zajmujące się promocją Polski, a nie dodało kolejnej warstwy obok nich. Dopóki nie pojawią się pierwsze efekty, trudno tej grupie odróżnić realną koordynację od kolejnej deklaracji, więc jej aprobata pozostaje warunkowa. Jeśli w najbliższych miesiącach nie pojawi się widoczny, skoordynowany efekt pracy różnych instytucji, ten wątek wygaśnie i zasili raczej narrację o zbędnym stanowisku niż o potrzebnej koordynacji.
📌 Wnioski analityczne
Rząd, który ogłasza nowe stanowisko do koordynacji tego, jak Polska mówi o sobie światu, sam w tym samym dniu nie potrafi skoordynować własnego przekazu wewnątrz kraju – amplifikacja oficjalna zadziałała w pierwszych godzinach, ale nie przełożyła się na przewagę w faktycznej wymianie zdań, którą wygrywa obóz krytyczny. To sygnał, że problem, który nowa pełnomocniczka ma rozwiązywać na zewnątrz, dotyczy też komunikacji rządu do własnych obywateli, a dotychczasowe zaplecze medialne rządu nie wystarcza, by na ten problem odpowiedzieć bez zmiany podejścia.
Powracające, niezależne od siebie żądanie zmiany rzecznika rządu jest sygnałem szerszym niż sama nominacja pełnomocniczki do spraw marki Polska. Wątek jest niewielki objętościowo, ale utrzymuje się przez cały dzień wśród różnych, niepowiązanych ze sobą autorów, co sugeruje istnienie osobnego, dojrzewającego niezadowolenia z komunikacji rządu, gotowego aktywować się przy każdej kolejnej decyzji personalnej. Dla rządu oznacza to, że kolejna zmiana kadrowa w obszarze komunikacji – nawet niezwiązana z marką Polska – może odblokować ten wątek i połączyć go z bieżącą krytyką.
Fala krytyki nie jest sporem między obozem rządzącym a opozycją parlamentarną, tylko sporem między establishmentem jako takim a częścią odbiorców zmęczonych decyzjami personalnymi niezależnie od tego, kto rządzi. Politycy opozycji, tacy jak Daniel Obajtek czy Bogdan Rzońca, wygrywają pojedyncze riposty, ale liczebnie toną w fali komentarzy niepolitycznych, formułujących ten sam zarzut bez odniesienia do żadnej partii. To ogranicza wartość tej fali jako czystego okna dla opozycji – część zniechęcenia dotyczy też wyborców niezdecydowanych i rozczarowanych zwolenników koalicji, nie tylko elektoratu przeciwnego obozu.
Krytyka wymierzona osobiście w pełnomocniczkę – w jej wygląd, płeć i powiązania środowiskowe – rośnie równolegle do krytyki samej decyzji, ale jest od niej niezależna: pojawia się także u autorów, którzy nie kwestionują samego pomysłu marki Polska. To ryzyko dla rządu inne niż spór o zasadność stanowiska – jeśli ten wątek się utrzyma, ocena skuteczności całej inicjatywy może zostać zdominowana przez temat osoby, a nie programu, niezależnie od tego, jakie realne efekty przyniesie jej praca.