Do 48% aktywności wokół polityk czystego powietrza generują boty. 84% londyńczyków regularnie trafia na fałszywe treści. C40 uruchamia City Climate Facts, pierwszy globalny system obrony miast przed dezinformacją klimatyczną.
23 czerwca 2026 roku Cities Today opisał inicjatywę ogłoszoną dzień wcześniej na otwarciu London Climate Action Week. Sadiq Khan, burmistrz Londynu i współprzewodniczący sieci C40 Cities, uruchomił City Climate Facts. Program ma zapewniać burmistrzom analizę danych, monitoring, wsparcie komunikacji szybkiego reagowania i praktyczne wskazówki w starciu z dezinformacją klimatyczną.
Za decyzją stoją liczby, które warto przeczytać dwukrotnie.
Analiza wykonana dla C40 przy użyciu oprogramowania analitycznego firmy Valent, wyspecjalizowanej w wykrywaniu dezinformacji, wykazała, że w niektórych miastach do 48% aktywności internetowej wokół polityk jakości powietrza i stref niskoemisyjnych generują boty. Niemal połowa tego, co wygląda na głos mieszkańców w sprawie lokalnych regulacji, nie pochodzi więc od mieszkańców.
Sondaże zamówione przez C40 uzupełniają obraz od strony ludzkiej. 84% londyńczyków deklaruje, że regularnie napotyka fałszywe albo wprowadzające w błąd informacje. Trzy czwarte mieszkańców Londynu i podobny odsetek mieszkańców Melbourne uznaje dezinformację za poważne zagrożenie dla swojej społeczności. W Kapsztadzie, pierwszym mieście objętym programem, blisko 90% mieszkańców chce, żeby władze lokalne pomagały w dostępie do prawdy i w identyfikowaniu fałszywych treści.
Khan, otwierając tydzień klimatyczny, sformułował ekonomiczną diagnozę problemu, mówiąc, że dezinformacja jest organizowana na platformach, gdzie podsycanie oburzenia i handel teoriami spiskowymi przynoszą zysk, a nie karę.
To zdanie definiuje całą stawkę. Miasta wprowadzające polityki klimatyczne konkurują o uwagę mieszkańców z przemysłem treści, dla którego oburzenie jest modelem biznesowym. City Climate Facts jest pierwszą próbą zbudowania po stronie miast infrastruktury zdolnej podjąć tę rywalizację.
I. Co konkretnie dostaną burmistrzowie
City Climate Facts łączy cztery elementy.
Pierwszy to analiza danych i monitoring. Miasta mają otrzymywać bieżącą wiedzę o tym, jakie narracje krążą wokół ich polityk klimatycznych, kto je wzmacnia i jaki udział w tym obiegu mają konta nieautentyczne. Analiza Valent pokazuje, że bez takiego monitoringu władze miejskie nie są w stanie odróżnić realnego oporu społecznego od symulowanego.
Drugi to wsparcie komunikacji szybkiego reagowania. Doświadczenie ostatnich lat, od londyńskiej strefy ULEZ po holenderskie i niemieckie spory o strefy czystego transportu, pokazuje ten sam wzorzec. Fałszywa narracja o zakazach, opłatach i inwigilacji osiąga zasięgi w ciągu godzin, a oficjalne sprostowanie przychodzi po kilku dniach. City Climate Facts ma skrócić ten dystans.
Trzeci to praktyczne wskazówki i szkolenia. C40 opracowuje podręcznik reagowania na dezinformację podczas kryzysów klimatycznych, czyli powodzi, pożarów i fal upałów. Rozróżnienie jest proste. Misinformacja to fałsz powielany w dobrej wierze, a dezinformacja to fałsz rozpowszechniany celowo. Każda wymaga innej odpowiedzi, a większość miejskich zespołów komunikacji nie odróżnia jednej od drugiej.
Czwarty to sieć partnerów i ekspertów. Program startuje w Kapsztadzie i ma się rozszerzać na kolejne miasta sieci C40, która zrzesza 97 metropolii zamieszkanych łącznie przez około 920 milionów ludzi.
Selwin Hart, specjalny doradca sekretarza generalnego ONZ ds. działań klimatycznych i sprawiedliwej transformacji, wsparł inicjatywę oficjalnie i nadał jej rangę międzynarodową. Ataki na naukę i fakty ograniczają, w jego ujęciu, zbiorową zdolność ochrony ludzi i wspólnot oraz podważają zaufanie do rozwiązań energetycznych, od których zależy bezpieczeństwo i stabilność.
Warto odnotować konstrukcję instytucjonalną. To nie państwo i nie platforma buduje system obrony informacyjnej, tylko sieć miast, czyli poziom władzy, który w większości państw nie ma żadnych kompetencji regulacyjnych wobec mediów społecznościowych. Miasta nie mogą ukarać platformy, mogą jedynie nauczyć się szybciej i sprawniej komunikować. City Climate Facts jest w istocie przyznaniem, że na inne narzędzia samorządy nie mają co liczyć.
II. Boty w debacie o powietrzu
Wynik analizy Valent zasługuje na osobne omówienie, bo jest jednym z pierwszych publicznych pomiarów udziału kont nieautentycznych w lokalnej, a nie krajowej, debacie politycznej.
Dotychczasowe badania manipulacji internetowej koncentrowały się na wyborach ogólnokrajowych, wojnie w Ukrainie albo pandemii. Debata o strefie czystego transportu w konkretnym mieście wydawała się zbyt lokalna, żeby opłacało się ją zniekształcać. Pomiar C40 pokazuje jednak odwrotność. Do 48% aktywności wokół polityk jakości powietrza w niektórych miastach generują boty.
Dlaczego lokalna polityka transportowa przyciąga zautomatyzowaną manipulację? Odpowiedzi są co najmniej trzy.
Pierwsza dotyczy tego, że polityki niskoemisyjne uderzają w konkretne interesy gospodarcze, od przemysłu motoryzacyjnego po sektor paliwowy. Kampania przeciwko strefie czystego transportu w jednym mieście jest tania, a jej sukces tworzy precedens zniechęcający kolejne miasta.
Druga dotyczy tego, że spory o samochody, opłaty i zakazy są idealnym paliwem polaryzacji. Ten sam zestaw emocji, czyli wolność osobista przeciwko elitom i biurokracji, działa w Londynie, Amsterdamie i Warszawie, a raz opracowana narracja przenosi się między miastami niemal bez kosztów.
Trzecia dotyczy tego, że dezinformacja klimatyczna jest elementem operacji zagranicznych. Analizy EDMO, europejskiej sieci weryfikacji faktów, wskazują, że Rosja prowadzi rozwiniętą strategię dezinformacji klimatycznej wymierzoną w Unię Europejską, nakierowaną na rozbijanie opinii publicznej i ochronę własnych interesów surowcowych. Lokalny spór o strefę niskoemisyjną jest dla takiej operacji tanią furtką do polityki krajowej.
Sondaże C40 pokazują przy tym rzecz dla platform niewygodną. Mieszkańcy nie chcą tego stanu rzeczy. Po 47% badanych w Londynie i Santiago oraz 48% w Melbourne deklaruje potrzebę zaufanej przestrzeni internetowej z wiarygodną informacją. Prawie połowa mieszkańców największych metropolii świata mówi więc wprost, że obecny ekosystem informacyjny nie nadaje się do podejmowania decyzji o własnym mieście.
III. Równoległy front. Dane o powietrzu za 45 milionów dolarów
Tego samego dnia Bloomberg Philanthropies ogłosiło inwestycję 45 milionów dolarów w rozszerzenie programu Breathe Cities, prowadzonego wspólnie z C40 i Clean Air Fund. Program pomaga samorządom wykorzystywać dane o jakości powietrza do projektowania polityk ograniczających zanieczyszczenia. Do sieci dołączają Addis Abeba i Madryt, co powiększa ją do 16 miast.
Bilans od startu w 2023 roku jest wymierny. Blisko 1200 zainstalowanych czujników jakości powietrza, 26 wdrożonych polityk czystego powietrza, spadek zanieczyszczenia dwutlenkiem azotu o 14% oraz ponad 7500 autobusów elektrycznych w miastach sieci. Paryż wykorzystał lokalne dane o jakości powietrza do wprowadzenia ograniczeń ruchu na 300 ulicach. Akra i Nairobi zbudowały sieci monitoringu zanieczyszczeń na poziomie pojedynczych dzielnic, a 10 miast zobowiązało się do wprowadzenia stref czystego powietrza do 2030 roku.
Zestawienie obu ogłoszeń z tego samego tygodnia nie jest przypadkowe. Breathe Cities produkuje dane, a City Climate Facts ma bronić tych danych w debacie publicznej. Czujnik mierzący dwutlenek azotu na paryskiej ulicy jest politycznie bezużyteczny, jeśli połowa dyskusji o wynikach pomiaru pochodzi od botów. Infrastruktura pomiarowa bez infrastruktury komunikacyjnej przegrywa więc z fabryką oburzenia. Samorządy zrozumiały to później niż platformy, ale wcześniej niż większość rządów.
IV. Spór o granice. Kto weryfikuje weryfikatorów
Inicjatywa natychmiast spotkała się z krytyką środowisk sceptycznych wobec polityk klimatycznych.
Brytyjska publicystka Charlotte Gill opisała City Climate Facts jako budowę „służby antydezinformacyjnej” przez organizację, która nie pochodzi z żadnych wyborów, finansowaną przez prywatne fundacje filantropijne. Podobne ujęcie powtórzył Toby Young w przeglądzie prasy klimatosceptycznej. Argument jest strukturalnie znajomy. Kto definiuje, co jest dezinformacją, a co uprawnioną krytyką polityki publicznej? Czy sieć miast, koordynowana przez organizację pozarządową i wspierana przez ONZ, powinna prowadzić monitoring debaty o własnych politykach?
Khan próbował uprzedzić ten zarzut już w przemówieniu otwierającym. Rozróżnił krytykę, polemikę i próby przekonywania, które nazwał uprawnionymi, od skoordynowanych i celowych prób oszukiwania opinii publicznej. Granica jest jednak łatwa do wyznaczenia w przemówieniu i trudna w praktyce operacyjnej. Ten sam wpis o kosztach strefy niskoemisyjnej może być szczerym błędem mieszkańca, przerysowaną polemiką lokalnego polityka albo elementem zautomatyzowanej kampanii. Monitoring w rodzaju analizy Valent potrafi zidentyfikować konta nieautentyczne, ale nie rozstrzygnie sporu o wartości.
Doświadczenie amerykańskie pokazuje, dokąd prowadzi lekceważenie tego napięcia. Stanowe regulacje deepfake w kampaniach politycznych, uchwalone w 36 stanach, padają w sądach wszędzie tam, gdzie próbują zakazywać treści zamiast wymagać ich oznaczania. Trwałe okazują się wyłącznie rozwiązania oparte na przejrzystości. Dla City Climate Facts wniosek jest praktyczny. Program utrzyma wiarygodność tak długo, jak długo będzie publikował metodologię, dane i kryteria, według których odróżnia manipulację od krytyki. Każde odstępstwo od tej przejrzystości stanie się paliwem dla narracji, przeciwko której program powstał.
V. Pięć obserwacji na koniec
Pierwsza obserwacja jest taka, że miasta stały się osobnym frontem wojny informacyjnej i jako pierwsze to zauważyły. Państwa mają wywiad, wojsko i regulatorów, a platformy mają algorytmy i zyski. Miasta, które fizycznie wdrażają polityki klimatyczne i ponoszą ich polityczne koszty, nie miały dotąd nic. City Climate Facts jest pierwszą instytucjonalną odpowiedzią na tę lukę i będzie kopiowany. Sieci samorządowe w innych obszarach, od zdrowia publicznego po migrację, pójdą tą samą drogą.
Druga obserwacja mówi o tym, że pomiar Valent zmienia ciężar dowodu w debatach lokalnych. Skoro boty generują do 48% aktywności, burmistrz oceniający nastroje mieszkańców po mediach społecznościowych ocenia w znacznej mierze nastroje maszyn. Każdy samorząd planujący politykę wywołującą opór, od stref czystego transportu po lokalizację inwestycji, potrzebuje więc analogicznego audytu autentyczności debaty, zanim uzna głośny sprzeciw za reprezentatywny.
Trzecia obserwacja jest taka, że połączenie Breathe Cities i City Climate Facts wyznacza nowy standard. Dane pomiarowe i obrona tych danych w debacie muszą być projektowane razem, ponieważ instytucja publikująca liczby bez planu ich komunikacyjnej ochrony oddaje interpretację fabryce oburzenia. Dotyczy to czujników powietrza w Paryżu tak samo jak danych o zdrowiu, przestępczości albo edukacji w każdym innym mieście.
Czwarta obserwacja dotyczy tego, że pytanie o legitymację nie zniknie i lepiej je zinstytucjonalizować, niż zbywać. Zarzut, że C40 nie pochodzi z wyborów, jest demagogiczny w intencji, ale trafny w opisie. Program monitorujący debatę publiczną, prowadzony przez podmiot pozarządowy, potrzebuje mechanizmów rozliczalności mocniejszych niż dobre intencje. Publiczna metodologia, zewnętrzne audyty i jasne rozgraniczenie między identyfikacją kont nieautentycznych a oceną poglądów to minimum, bez którego inicjatywa sama stanie się bohaterem teorii spiskowych.
Piąta obserwacja jest zarazem najbardziej fundamentalna. Sondaże C40 pokazują popyt, którego nie zaspokaja ani rynek, ani państwo. Prawie połowa mieszkańców Londynu, Melbourne i Santiago chce zaufanej przestrzeni informacyjnej, a blisko 90% mieszkańców Kapsztadu chce, żeby pomogły im w tym władze lokalne. To odwrócenie dwóch dekad cyfrowego dogmatu, według którego informacja miała być zdecentralizowana, a instytucje zbędne. Mieszkańcy największych miast świata proszą instytucje o powrót. Kto tę prośbę potraktuje poważnie, czyli miasta, państwa, platformy albo zupełnie nowi pośrednicy, ten zdefiniuje architekturę informacyjną następnej dekady. Na razie jako pierwsi zgłosili się burmistrzowie.
Źródła – Cities Today, Jonathan Andrews, C40 Cities, Sadiq Khan, Selwin Hart, Valent, Bloomberg Philanthropies, Breathe Cities, Clean Air Fund, José Luis Martínez-Almeida, EDMO, Charlotte Gill, Toby Young | Res Futura | resfutura.pl