Czternastego maja 2026 roku w Tokio wydarzyło się coś, czego japońska scena polityczna nie widziała od lat. Dziewięć partii politycznych z obozu rządowego i opozycyjnego doszło do porozumienia w jednej sprawie. Liberalno-Demokratyczna Partia (LDP) Sanae Takaichi. Ishin no Kai, koalicyjny partner premiera. Centrist Reform Alliance (CRA), główna partia opozycji powstała z fuzji Komeito i Konstytucyjnej Partii Demokratycznej. Demokratyczna Partia dla Ludu (DPP). Reiwa Shinsengumi. Sanseitō. Komunistyczna Partia Japonii. Plus dwie mniejsze partie. Wszystkie te środowiska, które w innych obszarach polityki publicznej różnią się od siebie skrajnie, zgodziły się w jednej sprawie. Operatorzy platform społecznościowych w Japonii muszą być zobowiązani prawem do walki z dezinformacją w okresach wyborczych.
Tekst „Japan to order social media operators to combat misinformation in elections”, opublikowany przez Japan News (anglojęzyczne wydanie Yomiuri Shimbun) 15 maja 2026 roku, oraz tego samego dnia w Japan Times, Nippon.com i innych redakcjach, opisuje rezultat tego porozumienia. Jednomyślność dziewięciu partii w sprawie regulacji platform społecznościowych jest dziś dla zachodniego obserwatora dezinformacji jednym z najmocniejszych politycznych sygnałów ostatnich miesięcy. Japonia, państwo, które przez ponad dekadę uznawano za mniej dotknięte dezinformacją niż państwa zachodnie, dziś dochodzi do tego samego wniosku co Komisja Europejska, australijski eSafety Commissioner i amerykański Departament Sprawiedliwości. Klasyczne narzędzia regulacyjne wobec platform są niewystarczające. Potrzebne są nowe.
14 maja, Tokio, międzypartyjna rada do spraw kampanii wyborczych
Porozumienie zostało osiągnięte na posiedzeniu międzypartyjnej rady do spraw kampanii wyborczych. Konkretny komentarz Ichiro Aisawy, posła LDP, który był jednym z liderów dyskusji, ujmuje to wprost. „Doszliśmy do konsensusu, że obsługa sytuacji za pomocą istniejących praw jest trudna”.
Aisawa nie powiedział, że jest niemożliwa. Powiedział, że jest trudna. To rozróżnienie jest istotne. Japoński Kodeks Karny przewiduje przestępstwo zniesławienia i obrazy, które mogłoby być stosowane wobec twórców złośliwych postów. Ustawa o Urzędach Publicznych zawiera przestępstwo „fałszywego stwierdzenia” mającego na celu uniemożliwienie kandydatowi wygrania wyborów. Komisja Spraw Wewnętrznych japońskiego rządu może już dziś zwracać się do operatorów platform z wnioskami o usunięcie konkretnych treści. Te narzędzia istnieją. Ale, jak ujawnia Aisawa, są nieadekwatne do skali zjawiska.
Trzy konkretne mechanizmy zostały uzgodnione przez dziewięć partii.
Pierwszy. Wstrzymanie wynagrodzeń dla użytkowników. To, co w angielskiej terminologii określa się jako „reward payments to users”, w polskim kontekście można wytłumaczyć jako wynagrodzenia za generowanie ruchu na platformach. TikTok, YouTube, X. Każda z tych platform ma dziś własne programy nagradzania użytkowników za wytwarzanie wirusowych treści. Im więcej wyświetleń, tym wyższe wynagrodzenie. Japoński porozumienie chce, by w okresach wyborczych ten model wynagrodzeń był zawieszany. Logika jest prosta. Jeśli wytwarzanie wirusowej treści wyborczej generuje dla użytkownika konkretną wypłatę finansową, to zachęca to do wytwarzania treści, które są nie tyle prawdziwe, co skuteczne pod względem zasięgu. A skutecznymi pod względem zasięgu są często treści sensacyjne, oburzające lub po prostu fałszywe.
Drugi. Lepsze możliwości reagowania na wnioski o usunięcie treści. W obecnym stanie prawnym w Japonii, według ustawy uchwalonej w 2025 roku, operatorzy platform mogą usunąć posty zniesławiające kandydata politycznego, jeśli twórca treści nie odpowie w ciągu dwóch dni. W praktyce, dwa dni w okresie wyborczym to wieczność. W tym czasie post może osiągnąć setki tysięcy wyświetleń. Japońscy posłowie chcą tę procedurę przyspieszyć.
Trzeci. Obowiązkowe oznaczanie treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Każde wideo, każdy obraz, każdy tekst, który został wytworzony lub znacząco zmodyfikowany przy użyciu modeli sztucznej inteligencji, ma być oznaczony etykietą informującą o tym fakcie. Mechanizm znany w UE jako wymóg „transparentności AI” w Akcie o Sztucznej Inteligencji. Mechanizm wprowadzony już w niektórych regulacjach amerykańskich. Mechanizm, który w Japonii do tej pory nie istniał w obowiązującym prawie.
Następnie, partie zgłosiły wniosek do Biura Ustawodawczego Izby Reprezentantów o rozpoczęcie pracy nad projektem ustawy. Cel. Uchwalenie ustawy w trakcie obecnej sesji Sejmu, przed jednolitymi wyborami samorządowymi wiosną 2027 roku.
Dlaczego dziewięć partii. Skala japońskiej polaryzacji
Aby zrozumieć, dlaczego japońskie porozumienie z 14 maja 2026 roku jest istotne, trzeba widzieć je w kontekście obecnego krajobrazu politycznego Japonii.
Japońska scena polityczna w 2026 roku jest dziś znacznie bardziej rozdrobniona niż w poprzednich dekadach. Premier Sanae Takaichi (LDP) doszła do władzy w październiku 2025 roku po wewnątrzpartyjnej walce, w wyniku której Komeito, dotychczasowy koalicyjny partner LDP od lat 1999, opuścił koalicję. Komeito następnie połączyło się z Konstytucyjną Partią Demokratyczną w nową formację, Centrist Reform Alliance (CRA), która jest dziś główną partią opozycji. Takaichi rozwiązała Sejm 23 stycznia 2026 roku, w pierwszym dniu zwyczajnej sesji, i ogłosiła wybory ekspresowe na 8 lutego 2026 roku. Wyborów tych LDP, w koalicji z Ishin no Kai, narastały, ale margines był niewielki.
W tym kontekście Sanseitō, partia prawicowo-nacjonalistyczna, która zdobyła znaczące poparcie w wyborach do Izby Radców w lipcu 2025 roku, jest dziś trzecią siłą w japońskim Sejmie. Reiwa Shinsengumi, partia lewicowo-populistyczna, jest czwartą. Komunistyczna Partia Japonii utrzymuje stałe poparcie wynoszące około 5 procent. Demokratyczna Partia dla Ludu (DPP) jest dziś częścią rozmów koalicyjnych. Każda z tych partii ma inne priorytety, inną retorykę i inną bazę wyborczą.
Jednomyślność tych dziewięciu partii w jednej sprawie jest zatem czymś wyjątkowym. Wszystkie one zdają sobie sprawę, że problemem dla każdej z nich jest dziś dezinformacja w okresach wyborczych. LDP miała w lipcu 2025 roku do czynienia ze sfabrykowanym wideo, w którym premier Shigeru Ishiba (poprzednik Takaichi) „groził” dziennikarzowi telewizji w przerwie reklamowej. Konstytucyjna Partia Demokratyczna, w trakcie tej samej kampanii, musiała publicznie obalać AI-wygenerowany głos przypominający głos jej kandydatki, mówiący rzeczy, których ta kandydatka nigdy nie powiedziała. Każda z dziewięciu partii ma dziś własną historię ataku dezinformacyjnego. Dlatego wszystkie zgadzają się, że potrzebna jest regulacja.
Co dokładnie japońskie partie chcą wprowadzić
W praktyce, ustawa, której kontury są dziś rysowane, ma trzy główne komponenty regulacyjne.
Pierwszy komponent. Obowiązek operatorów platform społecznościowych do oceny, w jakim stopniu wprowadzili oni środki przeciwko dezinformacji. Następnie do publicznego ujawnienia tej oceny. Mechanizm znany w UE jako „transparency reporting” w Akcie o Usługach Cyfrowych (DSA). Mechanizm znany w USA jako obowiązek sprawozdawczy wobec Federal Election Commission w niektórych stanach. Japonia chce tego typu mechanizm wprowadzić u siebie.
Drugi komponent. Obowiązek oznaczania treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Każde wideo deepfake. Każdy AI-wygenerowany głos. Każdy tekst stworzony przez model językowy. Musi być oznaczony jako taki. Mechanizm techniczny, jak ten obowiązek miałby być implementowany, nie jest jeszcze precyzyjnie określony. Ale kierunek jest jasny.
Trzeci komponent. Łagodzenie zasad korzystania z poczty elektronicznej w kampaniach wyborczych. To jest japońska specyfika. W obecnym prawie japońskim kampanie wyborcze przez e-mail są poważnie ograniczone, znacznie bardziej niż w innych demokracjach. Partie polityczne uznają to za przestarzałe i chcą zliberalizować. Co znaczy, że ustawa, choć wymierzona głównie przeciwko dezinformacji, zawiera także elementy modernizujące zasady kampanii wyborczej.
Kontekst. Co Japonia próbowała wcześniej
Aby zrozumieć, dlaczego dziewięć partii doszło do porozumienia 14 maja 2026 roku, trzeba widzieć wcześniejsze próby regulacyjne.
W czerwcu 2025 roku rząd Ishiby próbował wprowadzić ustawę regulującą platformy społecznościowe w okresie wyborczym. Próba ta zakończyła się fiaskiem. Partie nie potrafiły dojść do porozumienia w sprawie konkretnych mechanizmów. Dyskusje zostały odłożone do następnej sesji Sejmu.
Po lipcowych wyborach do Izby Radców 2025, w trakcie których dezinformacja stała się niespodziewanie znaczącym tematem, presja społeczna na regulację wzrosła. Komeito (dziś część CRA), znana z konserwatywnego stosunku do regulacji, zaczęła stosować własne AI-fact-checking. Liberalno-Demokratyczna Partia ogłaszała, że „nakłaniała kandydatów do czujności, ale monitorowanie wszystkich platform społecznościowych to przytłaczające zadanie”. Klasyczne odpowiedzi okazały się nieadekwatne do skali zjawiska.
Jeden z konkretnych przypadków, który najbardziej wpłynął na japońską debatę, dotyczył gubernatorskich wyborów w prefekturze Hyogo z listopada 2024 roku. Tamiotsu Saitō, gubernator, którego prokuratura podejrzewała o nieprawidłowości finansowe, został ponownie wybrany dzięki kampanii w mediach społecznościowych, w której krążyły fałszywe twierdzenia o jego rzekomych prześladowaniach przez establishment. Wybory te są dziś w Japonii uznawane za pierwszy przypadek, w którym dezinformacja w mediach społecznościowych wyraźnie zmieniła wynik wyborczy.
W kolejnych miesiącach Tokio Sanseitō, prawicowo-nacjonalistyczna partia, zaczęła wykorzystywać podobne mechanizmy. Klipy AI-wygenerowane. Sfabrykowane statystyki. Spiskowe teorie. W wyborach do Izby Radców z lipca 2025 roku Sanseitō osiągnęła znacząco lepszy wynik, niż przewidywały sondaże, częściowo dzięki kampanii w mediach społecznościowych. To wszystko sprawiło, że nawet partie konserwatywne, do tej pory niechętne regulacjom, doszły do wniosku, że dłuższe ignorowanie problemu jest dla nich strategicznie niebezpieczne.
Trzy obserwacje
Po pierwsze, porozumienie z 14 maja 2026 roku w Tokio jest sygnałem, że dezinformacja w okresach wyborczych jest dziś problemem ponad podziałami politycznymi. W Japonii dziewięć partii, od skrajnej lewicy do skrajnej prawicy, zgodziło się, że jest to wspólny problem wymagający wspólnego rozwiązania. To jest jakościowy przełom, którego, gdyby zdarzył się w UE lub w USA, byłby uznany za polityczne wydarzenie roku.
Po drugie, japońska propozycja kontynuuje ten sam kierunek, który Komisja Europejska wprowadza poprzez DFA, eSafety Commissioner w Australii wprowadza poprzez ustawę o minimalnym wieku, kalifornijska ława przysięgłych ustanowiła w sprawie KGM. Era „samoregulacji” platform społecznościowych dobiega końca. Era „prawnej regulacji” zaczyna się.
Po trzecie, dla Polski jest to dziś dwukrotnie istotny sygnał. Sam fakt, że Japonia, państwo dotychczas powściągliwe regulacyjnie, doszło do tego porozumienia, pokazuje skalę problemu. Brak analogicznego polskiego porozumienia pokazuje skalę polskiego deficytu. W Res Futurze będziemy obserwować, czy polscy posłowie z różnych partii podejmą podobną inicjatywę przed cyklem wyborczym 2027 roku. Jeśli nie, polska scena polityczna pozostanie jednym z niewielu obszarów demokracji rozwiniętej, w którym dezinformacja w wyborach pozostaje obszarem regulacyjnie nieuregulowanym.
Źródło – Japan News (Yomiuri Shimbun, anglojęzyczne wydanie), Japan Times, Nippon.com, Jiji Press, Council on Foreign Relations (Sheila A. Smith), Safer Internet Lab (Yuko Kasuya), Nation Thailand, Komisja Europejska, Akt o Sprawiedliwości Cyfrowej (DFA), Akt o Usługach Cyfrowych (DSA), Ichiro Aisawa (poseł LDP), międzypartyjna rada do spraw kampanii wyborczych Sejmu Japonii, sprawa KGM (Los Angeles, marzec 2026), eSafety Commissioner (Australia), Sanae Takaichi (premier Japonii), Shigeru Ishiba (poprzedni premier), Tamiotsu Saitō (gubernator prefektury Hyogo), Sanseitō, Reiwa Shinsengumi, Komunistyczna Partia Japonii, Centrist Reform Alliance, Demokratyczna Partia dla Ludu, Komeito (dziś część CRA), Konstytucyjna Partia Demokratyczna, Liberalno-Demokratyczna Partia, Ishin no Kai, Tokio Sanseitō, Biuro Ustawodawcze Izby Reprezentantów, wybory samorządowe Japonii wiosną 2027 rokuRes Futura | resfutura.pl