Dwunastego maja 2026 roku The Guardian opublikował tekst Michaela Sainato przedstawiający wyniki sondażu zleconego przez AFL-CIO, największą federację związków zawodowych w Stanach Zjednoczonych. Liczby są jednoznaczne. Na pytanie, komu pracownicy ufają, by chronić ich przed wpływem sztucznej inteligencji w miejscu pracy, 38 procent wybrało związki zawodowe. 17 procent wybrało Demokratów. 10 procent wybrało Republikanów. 6 procent wybrało pracodawców. 18 procent nie wybrało żadnej z tych opcji. To są dane, które mówią coś istotnego o stanie amerykańskiej demokracji w 2026 roku. Każda klasyczna instytucja polityczna, ekonomiczna i medialna jest dziś dla pracownika mniej wiarygodna niż związek zawodowy. Reszta tekstu Sainato zawiera szczegóły tego, co konkretnie ten pracownik chce, żeby związki zrobiły.
Sondaż został przeprowadzony przez David Binder Research na próbie 1588 respondentów z całego kraju, w okresie od 14 do 22 kwietnia 2026 roku. Jest częścią szerszej inicjatywy Workers First Initiative on AI, którą AFL-CIO uruchomiła w październiku 2025 roku. Dla obserwatora europejskiego, w tym dla obserwatora ekosystemu informacyjnego, jest to dziś jeden z najbardziej znaczących dokumentów społecznych w sprawie AI, jakie powstały w ostatnich dwóch latach. I dlatego, że amerykański sondaż wyznacza często trajektorię, w której kilka kwartałów później dyskusje w UE przyjmują konkretne kształty regulacyjne.
Co konkretnie pracownicy chcą
Lista postulatów, które otrzymały poparcie w sondażu AFL-CIO, jest precyzyjna. 95 procent pracowników popiera zasadę, że człowiek musi być ostatecznym decydentem we wszystkich kwestiach dotyczących indywidualnego pracownika i jego zatrudnienia. To znaczy, że żaden algorytm AI nie może samodzielnie decydować o zwolnieniu, awansie, redukcji wynagrodzenia czy karze dyscyplinarnej. 92 procent popiera zaawansowane zabezpieczenia przeciwko szkodliwemu zastosowaniu AI w miejscu pracy oraz wymóg przejrzystości i odpowiedzialności, kiedy pracodawca używa AI.
94 procent uważa, że pracownik powinien zostać poinformowany przez pracodawcę, jeśli jego praca jest monitorowana przez AI. To jest postulat fundamentalny. Dziś, jak ujawnia sondaż, tylko 7 procent pracowników twierdzi, że ich pracodawca ujawnił, jak i kiedy ich praca jest monitorowana przez AI. 70 procent twierdzi, że pracodawca nie ujawnił tego. 23 procent nie wie. Innymi słowy, ponad 90 procent amerykańskich pracowników jest dziś monitorowanych przez algorytmy bez własnej świadomości, czy ten monitoring trwa, w jaki sposób, i jakie ma konsekwencje dla ich karier.
75 procent pracowników popiera rozszerzenie możliwości tworzenia związków zawodowych, by chronić miejsca pracy przed AI. 78 procent uznaje za ekstremalnie ważne lub bardzo ważne, by podjąć działania chroniące pracowników przed potencjalnymi szkodami AI. Każda zasada ochrony pracownika w sondażu otrzymała poparcie co najmniej 75 procent badanych. To jest skala konsensusu, której w amerykańskiej polityce dziś nie znajduje się w żadnej innej kwestii.
Dwa głosy, które warto przytoczyć
W tekście Sainato są dwa głosy, które warto przytoczyć, bo pokazują, jak konkretnie AI zmienia warunki pracy w dwóch zupełnie różnych sektorach amerykańskiej gospodarki.
Pierwszy. Anna Iovine, była przewodnicząca jednostki Ziff Davis Creators Guild. Ziff Davis jest amerykańskim konglomeratem medialnym, który posiada między innymi Mashable, Lifehacker, PCMag i CNET. W lipcu 2024 roku 62-osobowy oddział tej redakcji, działający w ramach NewsGuild of New York, wynegocjował pierwszy w amerykańskim dziennikarstwie kontrakt zbiorowy zawierający twarde zabezpieczenia przeciwko AI. Trzy konkretne zapisy. Po pierwsze, zakaz zwolnień jako wyłącznego skutku wdrożenia generatywnej AI. Po drugie, zakaz redukcji podstawowego wynagrodzenia z powodu AI. Po trzecie, wymóg, by każda treść wygenerowana przez AI „była tworzona pod kierunkiem i z redakcyjną weryfikacją ludzi z odpowiedzialnością edytorską”.
Sukces Ziff Davis Creators Guild stał się modelem. W roku 2025 i 2026 podobne klauzule zostały wynegocjowane przez Grist, CalMatters i edytorską jednostkę Associated Press. W marcu 2026 roku, 92 procent członków ProPublica Guild zagłosowało za autoryzacją strajku, jeśli zarząd nie zgodzi się na podobne zabezpieczenia. Pierwszy strajk amerykańskiej redakcji o ochronę przed AI jest na horyzoncie. Zapis cytowany przez Iovine jest istotny. „To kolejny sposób, w jaki firmy mogą zwalniać ludzi, redukować zatrudnienie i ścinać koszty, mówiąc «och, dobra, niech AI to zrobi», nawet jeśli wyniki są kiepskie, jak widzimy. Dlatego myślę, że ważne jest, by pracownicy chronili się sami”.
Drugi głos. Hannah Drummond, dyplomowana pielęgniarka w Karolinie Północnej, członkini związku National Nurses United (NNU). NNU to największy związek pielęgniarek w USA, reprezentujący 225 tysięcy osób w niemal każdym stanie. W 2024 roku NNU wynegocjowała w wielu kontraktach klauzulę dotyczącą technologii. Drummond cytuje ją wprost. „Mamy zapis technologiczny, który mówi, że żadna nowa technologia nie może być wdrożona, jeśli wpływa na świadczenie opieki nad pacjentem, bez uprzedniego przejścia przez związek. Żadna technologia nie powinna deskillować ani podważać naszej oceny”.
Sformułowanie Drummond, które wykracza poza klasyczną dyskusję o AI, dotyka czegoś fundamentalnego. „Nie powinniśmy eksperymentować na naszych pacjentach. Pacjenci nie są świnkami doświadczalnymi. Pacjenci uczestniczący w badaniach klinicznych mają świadomą zgodę. AI jest używane w szpitalach bez zgody pacjentów. To narusza serce opieki zdrowotnej”. To stwierdzenie wyrasta z konkretnych incydentów. Adam Hart, pielęgniarz w izbie przyjęć Dignity Health w Henderson w stanie Nevada, opisał w 2024 roku przypadek, kiedy algorytm szpitalny błędnie zdiagnozował sepsę u pacjenta dializowanego. Standardowy protokół, którego Hart miał użyć na podstawie wskazania AI, prawdopodobnie zabiłby pacjenta przez przeciążenie nerek. Tylko interwencja lekarza obecnego w pobliżu uratowała sytuację.
Skala problemu
Kontekst, w którym ten sondaż powstaje, jest masywny. Według wcześniejszych raportów AFL-CIO z października 2025 roku, prawie 80 procent pracowników, których stanowiska są najbardziej narażone na AI, zarabia mniej niż 38 tysięcy dolarów rocznie. To są w dużej mierze kobiety i osoby kolorowe. Czyli AI uderza najmocniej w te grupy społeczne, które już dziś mają najmniejszą siłę negocjacyjną na rynku pracy.
Fred Redmond, sekretarz-skarbnik AFL-CIO, ostrzegał już ponad dwa lata temu, że szacunkowo 300 milionów miejsc pracy na świecie jest zagrożonych automatyzacją przez AI, w tym blisko połowa wszystkich miejsc pracy w USA. Ta liczba, początkowo traktowana jako prognoza, dziś jest weryfikowana w czasie rzeczywistym. Co tydzień amerykańskie firmy ogłaszają redukcje zatrudnienia, w których jednym z motywów jest wdrożenie generatywnej AI. Microsoft zwolnił 9 tysięcy pracowników w 2025 roku, wskazując AI jako częściowy powód. Google, Meta, Amazon, Salesforce, IBM, Cisco — każda z największych firm technologicznych ogłosiła w roku 2025 lub na początku 2026 redukcje, w których AI została wymieniona jako czynnik.
W tym kontekście sondaż AFL-CIO nie jest tylko sondażem. Jest mapą organizacyjną. Liz Shuler, prezeska AFL-CIO, ujmuje to wprost. „Te wyniki to nie tylko zbiór zasad. To mandat do działania. Zdecydowana większość pracowników Ameryki zgadza się co do tego, jak iść do przodu z AI i komu zaufać, by to zrobić. To nie są Demokraci, Republikanie, Big Tech ani ich pracodawcy. To jest ruch związkowy”.
Polityczne implikacje
Aby zrozumieć, dlaczego ten sondaż jest politycznie znaczący, warto zauważyć trzy rzeczy.
Pierwsza. Niezgoda obu partii politycznych. W amerykańskim systemie dwupartyjnym, kiedy obie partie tracą zaufanie jednocześnie, otwiera się przestrzeń dla trzecich aktorów. AFL-CIO, z ponad 12 milionami członków, jest jednym z największych pozapartyjnych aktorów politycznych w USA. Jej Workers First Initiative on AI jest dziś jedynym poważnym programem politycznym w tej sprawie, który ma poparcie 75 do 95 procent pracowników. Ani administracja Donalda Trumpa, ani opozycja demokratyczna nie ma odpowiednika.
Druga. Ostatnie miesiące pokazały, że obie partie polityczne są podatne na presję Doliny Krzemowej. Trump i jego administracja, w pierwszym kwartale 2025 roku, próbowali wprowadzić moratorium na regulację AI na poziomie stanów na okres dziesięciu lat, jako część One Big Beautiful Bill Act. Ten zapis został wycofany przed głosowaniem ostatecznym, ale sam fakt jego proponowania pokazuje, w którą stronę administracja chciała iść. Po drugiej stronie, Demokraci pod kierownictwem Joe Bidena w 2023 roku, a następnie Kamali Harris w trakcie kampanii, deklarowali poparcie dla pracowników, ale nie wprowadzili żadnych systemowych zabezpieczeń przed AI w miejscach pracy. Obie partie, mimo różnic retorycznych, były w 2024-2026 roku przedmiotem intensywnego lobbingu OpenAI, Microsoftu, Google, Mety i innych.
Trzecia. AFL-CIO znalazła sposób, by polączyć tę kwestię ponad podziałami partyjnymi. W kwietniu 2026 roku kongresmen Brian Fitzpatrick z Partii Republikańskiej oraz senator Mark Kelly z Partii Demokratycznej poprowadzili dwupartyjny list popierający zasady AFL-CIO Workers First Initiative. Liz Shuler skomentowała to wprost. „AFL-CIO czeka na partnerstwo z członkami Kongresu, Republikanami i Demokratami, którzy są zaangażowani w priorytetyzowanie rodzin pracujących ponad miliarderami z branży technologicznej”. To jest moment polityczny, w którym ochrona pracownika przed AI staje się jednym z niewielu obszarów dwupartyjnego konsensusu w spolaryzowanej amerykańskiej polityce.
Co to znaczy dla ekosystemu informacyjnego
Pozornie sondaż AFL-CIO dotyczy AI w miejscu pracy. Ekonomii. Stosunków pracy. Z perspektywy obserwatora ekosystemu informacyjnego, jest jednak czymś więcej. Bo to, jak społeczeństwo definiuje granice użycia AI, ma długoterminowe konsekwencje dla każdego sektora, w tym dla mediów, dla informacji publicznej i dla demokratycznej debaty.
Po pierwsze, sondaż pokazuje, że amerykańskie społeczeństwo dziś nie jest podzielone w kwestii AI w sposób, w jaki jest podzielone w kwestii imigracji, aborcji czy polityki klimatycznej. Tu jest konsensus. 95 procent uważa, że człowiek musi być ostatecznym decydentem. 94 procent chce wiedzieć, kiedy są monitorowani. 92 procent chce zabezpieczeń. To są liczby, które dają politykom unikalne okno na działanie, bez ryzyka politycznego.
Po drugie, klauzule AI w kontraktach zbiorowych, jak ta z Ziff Davis czy National Nurses United, są dziś najnowocześniejszą warstwą prawa pracy w USA. W Europie podobne klauzule pojawiają się w pojedynczych przypadkach, w niemieckich kontraktach IG Metall, we francuskich umowach w sektorze publicznym, w niektórych skandynawskich umowach branżowych. Ale skala amerykańska jest dziś najszersza. UE może w 2026-2027 roku zacząć inkorporować podobne mechanizmy do AI Act lub do podobnych dyrektyw.
Po trzecie, kwestia editorialnej integralności wynegocjowana przez Ziff Davis jest istotna nie tylko dla mediów. Sformułowanie „treść generowana przez AI musi być tworzona pod kierunkiem i z redakcyjną weryfikacją ludzi z odpowiedzialnością edytorską” jest dziś najbardziej praktycznym wzorem obrony przed sztuczną treścią w komunikacji publicznej. Ten model, gdyby został zaadaptowany na poziomie regulacyjnym, znacznie ograniczyłby skalę masowej produkcji dezinformacji generowanej przez AI.
Pielęgniarka jako analityk dezinformacji
Cytat Hannah Drummond zasługuje na ostatnie zatrzymanie. „Pacjenci nie są świnkami doświadczalnymi. Pacjenci uczestniczący w badaniach klinicznych mają świadomą zgodę. AI jest używane w szpitalach bez zgody pacjentów. To narusza serce opieki zdrowotnej”.
Ten cytat, choć dotyczy konkretnego sektora, sformułowany jest w taki sposób, że dotyczy każdego sektora, w którym AI jest wdrażane bez zgody końcowego użytkownika. Każdy obywatel, którego dane są dziś używane do trenowania modeli językowych. Każdy konsument, którego zachowania zakupowe są przekładane na profil reklamowy. Każdy wyborca, którego pytanie polityczne jest interpretowane przez asystenta AI z preferencjami partyjnymi wbudowanymi w jego strukturę. Wszyscy ci ludzie są dziś świnkami doświadczalnymi, na których wielkie korporacje technologiczne testują nowe systemy, bez wyraźnej zgody, bez przejrzystości, bez mechanizmów weryfikacji.
AFL-CIO formułuje to z perspektywy klasycznego prawa pracy. National Nurses United formułuje to z perspektywy etyki medycznej. Z perspektywy obserwatora dezinformacji, jest to ten sam problem. Brak zgody końcowego użytkownika na bycie podmiotem eksperymentu. I jeśli amerykańskie społeczeństwo, w sondażu reprezentatywnym, zgadza się w 90 procentach, że to musi się zmienić, to być może to jest moment, w którym podobny konsensus zaczyna pojawiać się także w Europie. Sondaż AFL-CIO jest pierwszym empirycznym dowodem.
Trzy końcowe obserwacje
Po pierwsze, dane AFL-CIO ujawniają lukę w zaufaniu, którą żadna z głównych amerykańskich instytucji politycznych nie potrafi dziś wypełnić. Pracownicy nie ufają ani Demokratom, ani Republikanom, ani Big Techowi, ani swoim pracodawcom. Ufają związkom. W tym sensie sondaż jest sygnałem o stanie demokratycznych instytucji w USA. Klasyczne kanały reprezentacji politycznej tracą wiarygodność. Pozapartyjne organizacje pracownicze ją zyskują.
Po drugie, ochrona pracownika przed AI staje się jednym z niewielu obszarów dwupartyjnego konsensusu w spolaryzowanej amerykańskiej polityce. Brian Fitzpatrick (Republikanin) i Mark Kelly (Demokrata), w kwietniu 2026 roku, poprowadzili dwupartyjny list popierający zasady AFL-CIO. To jest sygnał, który wykracza poza klasyczne podziały polityczne. Może też być wzorem dla polityki europejskiej, w której podobny konsensus byłby konstrukcyjnie możliwy.
Po trzecie, kontrakty zbiorowe Ziff Davis i National Nurses United są dziś najnowocześniejszymi warstwami prawa pracy w odpowiedzi na AI. Wynegocjowane przez konkretne związki, w konkretnych sektorach, dla konkretnych grup zawodowych. To jest model decentralizowany, oddolny, sektorowy. W odróżnieniu od regulacji centralnej, jak AI Act UE, ten model dostosowuje się do specyfiki branży. Tłumaczenie literackie na polski. Każda branża musi sama wynegocjować, jak chce, by AI funkcjonowało w jej kontekście. Bo z perspektywy pracownika i z perspektywy końcowego użytkownika kontekst zawsze ma znaczenie.
Sondaż AFL-CIO z dwunastego maja 2026 roku nie zmienia ekonomicznej rzeczywistości pracownika amerykańskiego natychmiast. Ale jest dziś najmocniejszym empirycznym dowodem, że społeczeństwo, niezależnie od partii politycznej, niezależnie od sektora, niezależnie od regionu, oczekuje twardych zasad dla AI w pracy. Reszta jest kwestią polityczną. I ta polityka, w roku 2026 i 2027, jest dopiero kształtowana.
Materiały źródłowe: The Guardian; Union Label and Service Trades Department AFL-CIO; Nieman Lab; Emergency Workplace Organizing Committee