Hahaganda. Jak Rosja śmieje się z Zełenskiego, żeby Europa przestała mu wierzyć

EDMO, czyli Europejskie Obserwatorium Mediów Cyfrowych, opublikowało śledztwo hiszpańskiej organizacji Maldita.es, przygotowane w ramach międzynarodowego projektu ATAFIMI wspólnie ze StopFake z Ukrainy, Delfi z Litwy i Myth Detector z Gruzji. Temat śledztwa nosi nazwę, która brzmi jak żart, czyli hahaganda.

Chodzi jednak o coś znacznie poważniejszego, mianowicie o kategorię rosyjskich operacji dezinformacyjnych, w której nośnikiem fałszywej narracji jest śmiech. Fotomontaże, karykatury, podrobione okładki magazynów satyrycznych, fałszywe graffiti i wideo generowane przez sztuczną inteligencję łączy jedna cecha. Żaden z tych formatów nie próbuje nikogo przekonać, że jest prawdziwy. Wszystkie mają sprawić, żeby odbiorca śmiał się z celu ataku, a człowiek, z którego się śmiejemy, przestaje się dla nas liczyć.

Głównym celem tej machiny od lutego 2022 roku pozostaje Wołodymyr Zełenski. Prezydent Ukrainy występuje na fałszywkach w butach klauna, z rogami na podrobionej okładce Time, klęczący przed rzekomymi saudyjskimi urzędnikami oraz okradający Luwr na sfabrykowanej okładce Charlie Hebdo.

Każdy z tych obrazów jest fałszywy i został zweryfikowany oraz obalony przez europejskie organizacje weryfikacji faktów. Każdy zadziałał jednak dokładnie tak, jak miał zadziałać, ponieważ z obaleniem żartu wiąże się pewien fundamentalny problem. Kto prostuje dowcip, sam staje się jego częścią.

I. Hahaganda. Słowo na śmiech Kremla

Termin hahaganda wprowadziła łotewska badaczka komunikacji politycznej Solvita Denisa-Liepniece. Konstrukcja słowa jest prosta i łączy „haha” z propagandą. Definicja jest równie prosta. Chodzi o dezinformację opartą na ośmieszaniu polityków i instytucji, której celem nie jest przekonanie odbiorców o prawdziwości konkretnego żartu, lecz systematyczne podkopywanie wiarygodności celu przez nieustanne wyszydzanie i upokarzanie.

Sama technika jest znacznie starsza niż jej nazwa. Satyra polityczna służyła ruchom masowym już od czasów reformacji. Joseph Goebbels, zanim został ministrem propagandy III Rzeszy, publikował w dzienniku Der Angriff karykatury wyszydzające przeciwników ruchu nazistowskiego, a następnie wydał je w trzech osobnych tomach. Związek Radziecki uczynił z karykatury stały element swojej polityki informacyjnej.

Współczesna Rosja rozwinęła tę tradycję w wariancie, który badanie o humorze w rosyjskiej polityce zagranicznej z 2024 roku opisuje jako agresywny, poniżający i obliczony na obrazę, operujący przesadą oraz odwróconymi znaczeniami. Projekt EUvsDisinfo, prowadzony przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych, zalicza hahagandę do pięciu kluczowych narracji prokremlowskiej dezinformacji, obok narracji o elitach przeciwko ludowi, zagrożonych wartościach, utraconej suwerenności i nieuchronnym upadku Zachodu.

EUvsDisinfo wskazuje też najbardziej makabryczne zastosowania tej techniki. Po próbie otrucia Siergieja Skripala rosyjskie media państwowe zalały przestrzeń informacyjną sarkastycznymi materiałami, które miały utopić sprawę zamachu w morzu drwin. Po otruciu Aleksieja Nawalnego prokremlowskie kanały prześcigały się w publikowaniu żartobliwych scenariuszy tego, jak można by zabić opozycjonistę skuteczniej.

Mechanizm obronny przed taką operacją praktycznie nie istnieje, ponieważ protest przeciwko żartowi jest z góry przegrany. Każda odpowiedź w rodzaju „to tylko dowcip” albo „nie macie poczucia humoru” przenosi ciężar rozmowy z treści ataku na rzekome przewrażliwienie ofiary. Ośmieszany traci niezależnie od tego, czy odpowie, czy zmilczy.

II. Zełenski. Od butów klauna do deepfake’a kapitulacji

Ewolucja ataków na prezydenta Ukrainy jest jednocześnie historią ewolucji technologii dezinformacji.

Pierwszy etap przypadł na pierwsze miesiące po inwazji. StopFake opisuje ówczesne materiały jako przede wszystkim prymitywne manipulacje obrazem. Twarz Zełenskiego została wmontowana w zdjęcie z parady równości w USA. Pojawiła się fałszywa okładka magazynu Time z dorysowanymi rogami oraz przerobione zdjęcie, na którym prezydent nosi nienaturalnie wielkie buty, upodabniające go do klauna. Każdy z tych obrazów dało się zdemaskować w kilka minut, a mimo to każdy krążył w milionach udostępnień.

Drugi etap przyniosło wideo syntetyczne. Już w marcu 2022 roku, kilka tygodni po rozpoczęciu inwazji, w sieci pojawiło się nagranie, które eksperci OSINT uznali za pierwszy deepfake użyty w konflikcie zbrojnym. Zełenski ogłaszał w nim rzekomą kapitulację Ukrainy. Materiał był technicznie niedoskonały i został szybko obalony, ale wyznaczył kierunek dalszego rozwoju tej techniki. Nowszy przykład z tej samej kategorii przedstawia prezydenta Ukrainy klęczącego przed rzekomymi przedstawicielami władz saudyjskich. Przekaz pozostaje spójny w obu przypadkach i sprowadza się do wizerunku przywódcy niezdolnego do kierowania państwem, korzącego się przed zagranicznymi mocodawcami.

Trzeci etap polega na krytyce cudzymi ustami. Najnowsza generacja ataków nie uderza w Ukrainę bezpośrednio, tylko wykorzystuje zagraniczne postacie, czyli polityków, celebrytów i redakcje, żeby wytworzyć wrażenie, że krytyka ukraińskich przywódców jest powszechna wśród zachodnich sojuszników. Przykładem jest deepfake Donalda Trumpa, który krytykuje Zełenskiego za rzekome noszenie ubrań z chińskiej platformy Temu. Trump nigdy niczego takiego nie powiedział, a cały materiał wygenerowała sztuczna inteligencja. Odbiorca, który go zobaczył, zapamiętuje jednak przede wszystkim to, że nawet prezydent USA drwi z prezydenta Ukrainy.

Cel tej operacji nie polega na pojedynczym żarcie, lecz na wytworzeniu skumulowanego wrażenia, że cały świat się śmieje.

III. Graffiti, których nigdy nie było. Operacja Overload

Między listopadem a grudniem 2022 roku w mediach społecznościowych zaczęły krążyć zdjęcia graffiti rzekomo namalowanych na ulicach Madrytu, Warszawy i Paryża. W wersji madryckiej, nagłośnionej przez ambasadę Rosji w Hiszpanii, Zełenski ma ciało owada i wgryza się w symbol Unii Europejskiej. W wersjach warszawskiej i paryskiej karykaturalny prezydent Ukrainy pożera pieniądze.

Wszystkie trzy obrazy opublikował profil na Instagramie o nazwie Typical Optical, podający się za kolektyw polskich artystów ulicznych. Żadne z tych graffiti nigdy nie istniało na żadnym murze, a samo konto zostało od tego czasu usunięte.

Kampania trwała jednak latami. We wrześniu 2023 roku krążyło zdjęcie graffiti rzekomo z Berlina, przedstawiające Zełenskiego jako kanibala pożerającego własnych żołnierzy, wraz z fałszywym twierdzeniem, że materiał opublikowały dwie niemieckie redakcje. W listopadzie 2024 roku rosyjska witryna i konto na Facebooku rozpowszechniły kolejny wariant, w którym Trump kopał prezydenta Ukrainy.

Śledztwo EFCSN, czyli europejskiej sieci niezależnych organizacji weryfikacji faktów, prowadzone wspólnie z fińską firmą CheckFirst i organizacją Reset, ustaliło, że część tych treści była elementem operacji Overload. Jej celem nie jest wyłącznie dotarcie do odbiorców, lecz także przeciążenie dziennikarzy, badaczy i organizacji weryfikujących fakty na całym świecie. Redakcje otrzymywały e-maile z prośbą o zbadanie, czy dane graffiti jest prawdziwe, a każda godzina spędzona na weryfikacji nieistniejącego muralu była godziną odebraną śledztwom w sprawach rzeczywistych.

Powiązana z Overload operacja Matrioszka, ujawniona przez grupę Antibot4Navalny i opisana szczegółowo przez francuską agencję rządową Viginum, działa według tego samego schematu. Antibot4Navalny przekazała Maldita.es, że sieć ta opublikowała dziesiątki zdjęć nieistniejących graffiti o wspólnych cechach, wymierzonych w Zełenskiego i wielu innych polityków atakowanych obecnie przez Kreml.

Skalę zjawiska pokazują dane Institute for Strategic Dialogue za pierwszy kwartał 2025 roku. W próbie 135 materiałów przypisanych operacji Overload badacze zidentyfikowali podszywanie się pod ponad 80 różnych organizacji, w tym redakcje, uniwersytety i służby porządkowe. Większość treści osiągała minimalne zasięgi, ale pojedyncze wideo, fałszywie twierdzące, że USAID płaciła celebrytom za podróże do Ukrainy, zebrało ponad 4 miliony wyświetleń.

Model biznesowy tej operacji jest asymetryczny, bo produkcja setek fałszywek kosztuje niewiele, a wystarczy, żeby jedna na sto rozeszła się masowo.

IV. Charlie Hebdo. 9 okładek, których redakcja nigdy nie wydrukowała

Gruzińska organizacja Myth Detector zidentyfikowała co najmniej 9 fałszywych okładek rozpowszechniających przekazy przeciwko Zełenskiemu i Ukrainie pod nazwą i szatą graficzną Charlie Hebdo. Francuski tygodnik satyryczny złożył w maju 2025 roku w paryskim sądzie skargę w sprawie podszywania się pod pismo. Redakcja chce bronić własnego wizerunku i ustalić autorów treści, które określa jako prorosyjską propagandę. Według niej podróbki są kierowane przede wszystkim do rosyjskiej publiczności, którą mają przekonać, że Charlie Hebdo występuje przeciwko Zełenskiemu i sprzyja Putinowi.

Wybór akurat tego tygodnika nie jest przypadkowy, ponieważ Charlie Hebdo jest najbardziej rozpoznawalną marką satyry politycznej w Europie. Fałszywa okładka satyrycznego pisma stanowi więc czystą postać hahagandy, czyli podróbkę żartu podszywającą się pod samą instytucję żartu.

Fabryka okładek pracuje w rytmie bieżących wydarzeń. Kilka dni po kradzieży w Luwrze w październiku 2025 roku masowo rozeszła się fałszywa okładka z karykaturą Zełenskiego wynoszącego eksponaty z muzeum. 6 listopada 2025 roku Angelina Jolie odwiedziła Chersoń, a fałszywa okładka z jej wizytą pojawiła się niemal natychmiast. Po bitwie o Pokrowsk krążyła z kolei podróbka z Emmanuelem Macronem i tekstem o zapachu ciał ukraińskich żołnierzy, który miał przypominać prezydentowi Francji aromat serów.

Myth Detector prześledził łańcuch dystrybucji tej ostatniej okładki minuta po minucie. 6 listopada 2025 roku materiał pojawił się na rosyjskojęzycznym kanale Telegram. Nieco ponad 2 godziny później udostępnił go drugi kanał na tej samej platformie, a następnego dnia okładka krążyła już na TikToku.

Telegram pełni w tym schemacie rolę wylęgarni, a Facebook, X i TikTok działają jako sieć dystrybucji. Cała droga od publikacji do zasięgu międzynarodowego zajmuje dobę. Taka jest logistyka współczesnej hahagandy.

V. Żołnierze, których wygenerowała maszyna

Ostatni front tej operacji celuje w Siły Zbrojne Ukrainy. Ukraińska organizacja pozarządowa Ukraine Crisis Media Center opisuje klasyczną logikę rosyjskiej propagandy wojskowej, która polega na budowaniu pozytywnego obrazu własnych żołnierzy przy jednoczesnym bezlitosnym ośmieszaniu przeciwnika. Litewska organizacja Delfi dodaje do tego diagnozę współczesną. Treści generowane przez AI służą do budowania systematycznego wzorca delegitymizacji, łączącego satyrę, upokorzenie i sfabrykowane sytuacje, a ich celem końcowym jest podważenie zaufania do ukraińskich instytucji politycznych i wojskowych.

Dobrym studium przypadku jest wydarzenie z 13 stycznia 2026 roku, kiedy na koncie na Facebooku o nazwie телемарафон pojawiło się wygenerowane przez AI wideo z otyłym ukraińskim żołnierzem, przedstawionym jako komendant magazynu żywności w obwodzie lwowskim. Nazwa konta gra słowem telemaraton, nawiązując do wspólnego pasma informacyjnego nadawanego w Ukrainie od inwazji w 2022 roku. Materiał udostępniło bliźniacze konto na TikToku, później usunięte, a w ciągu kilku dni wideo krążyło już po Litwie, Łotwie, Gruzji, Ukrainie, Bułgarii i Słowacji.

Profil телемарафон przedstawia się na Facebooku jako źródło całkowicie rzetelnych wiadomości. Od utworzenia 14 października 2023 roku opublikował ponad 50 wideo wygenerowanych przez AI, naładowanych emocjami i obliczonych na masowe udostępnianie w skali międzynarodowej. Wszystkie naśladują format klasycznych programów informacyjnych i publicystycznych, a to właśnie ta mimikra, jak zauważa Delfi, nadaje im pozór wiarygodności.

Ten wątek ma dłuższą historię. W 2023 roku pojawiła się kampania z wygenerowanymi obrazami ukraińskich żołnierzy klęczących w modlitwie o ocalenie. StopFake ocenia, że obrazy miały sprawiać wrażenie porzucenia, beznadziei i bliskiego załamania armii. Pod koniec 2025 roku w co najmniej 13 wersjach językowych rozeszło się wygenerowane przez AI wideo z płaczącym młodym mężczyzną, który nie chce iść na front. Narracja o żołnierzach żałujących zaciągu była w ostatnich miesiącach 2025 roku stałym elementem przekazu Kremla, wykorzystywanym do zniechęcania zagranicznych ochotników.

Dobór emocji w tych materiałach nie jest przypadkowy. Otyły magazynier ma budzić drwinę, modlący się żołnierze mają wywoływać litość, a płaczący rekrut ma siać strach. Trzy różne rejestry emocjonalne prowadzą jednak do jednego celu. Armia, z której się śmiejemy, której współczujemy albo o którą się boimy, przestaje być armią, w którą ktokolwiek chce inwestować.

VI. Pięć obserwacji na koniec

Pierwsza obserwacja dotyczy tego, że hahaganda jest strukturalnie odporna na klasyczną weryfikację faktów. Sprostowanie żartu nie unieważnia żartu, a często wręcz go wzmacnia, ponieważ nadaje mu status wydarzenia. Skuteczna odpowiedź musi przenieść się z poziomu pojedynczych materiałów na poziom całych wzorców. Dokładnie to robi projekt ATAFIMI, budując wspólne repozytorium treści dezinformacyjnych wykrywanych równolegle w Hiszpanii, Ukrainie, na Litwie i w Gruzji. Każda organizacja monitorująca dezinformację w Europie powinna przejść od prostowania pojedynczych materiałów do mapowania całych serii.

Druga obserwacja mówi o tym, że generatywna AI zmieniła ekonomię ośmieszania. Prymitywny fotomontaż z 2022 roku wymagał umiejętności graficznych i dało się go łatwo zdemaskować. Syntetyczne wideo z 2026 roku naśladuje natomiast format programu telewizyjnego, mówi głosem prezentera i wygląda wiarygodnie dla przeciętnego odbiorcy. Konto телемарафон wyprodukowało ponad 50 takich materiałów, których wykonanie jeszcze 4 lata temu wymagałoby zaplecza całego studia telewizyjnego. Bariera wejścia w tę technikę praktycznie zniknęła.

Trzecia obserwacja dotyczy szybkości dystrybucji. Łańcuch złożony z Telegramu, X, Facebooka i TikToka działa szybciej niż jakakolwiek procedura moderacyjna. Przypadek okładki z Macronem pokazuje pełny cykl w około 24 godziny. Akt o Usługach Cyfrowych nakłada na wielkie platformy obowiązki systemowego zarządzania ryzykiem dezinformacji, a Akt o AI od 2 sierpnia 2026 roku dodaje wymogi oznaczania treści syntetycznych. Żadna z tych regulacji nie rozstrzyga jednak problemu satyry. Granica między parodią chronioną przez wolność wypowiedzi a operacją wpływu podszywającą się pod parodię pozostaje najtrudniejszym pytaniem prawnym tej dekady, po obu stronach Atlantyku.

Czwarta obserwacja dotyczy podszywania się pod redakcje, które staje się osobną kategorią zagrożenia dla marek medialnych. Skarga Charlie Hebdo w paryskim sądzie jest pierwszym głośnym precedensem, w którym redakcja satyryczna broni się prawnie przed fałszywymi okładkami przypisywanymi Kremlowi. Każda rozpoznawalna marka medialna w Europie musi mieć procedurę monitorowania nadużyć własnej tożsamości wizualnej, zwłaszcza że operacja Overload podszyła się w jednym kwartale pod ponad 80 organizacji. Pytanie nie brzmi więc, czy dana redakcja zostanie podrobiona, tylko kiedy to nastąpi.

Piąta obserwacja jest zarazem najbardziej fundamentalna. Humor jest jedynym formatem dezinformacji, który odbiorca dystrybuuje z przyjemnością. Badanie o rosyjskich narracjach z 2024 roku wskazuje, że skuteczna hahaganda zamienia publiczność z widowni w uczestników, którzy treść polubią, skomentują i podadzą dalej. Fałszywy komunikat prasowy trzeba komuś wcisnąć, natomiast dobrym żartem ludzie dzielą się sami z siebie. Dlatego model ten się eksportuje. Iran sięgnął po identyczną technikę po lutowych atakach USA i Izraela w 2026 roku, a każde państwo autorytarne, które obserwuje skuteczność rosyjskiej machiny, otrzymuje w ten sposób gotowy podręcznik działania.

Solvita Denisa-Liepniece zbudowała termin hahaganda z dwóch słów, czyli śmiechu i propagandy. Po czterech latach pełnoskalowej wojny proporcje w tej zbitce stały się już jasne. Śmiech pełni funkcję opakowania, a propaganda stanowi jego zawartość. Odbiorca, który udostępnia zabawny obrazek z prezydentem obcego państwa w butach klauna, pozostaje ostatnim, nieopłacanym i nieświadomym ogniwem łańcucha dystrybucji, który zaczyna się w Moskwie.


Źródła – EDMO, Maldita.es, StopFake, Delfi, Myth Detector, Solvita Denisa-Liepniece, EUvsDisinfo, EFCSN, CheckFirst, Reset, Antibot4Navalny, Viginum, Institute for Strategic Dialogue, Ukraine Crisis Media Center, Charlie Hebdo, VoxUkraine, projekt ATAFIMI | Res Futura | resfutura.pl

Total
0
Share