Jak izraelska firma dezinformacyjna może być dziś prywatnym wykonawcą politycznych zleceń w Europie

13 maja 2026 roku agencja Reuters opublikowała ekskluzywne dochodzenie ujawniające, że francuskie służby wywiadowcze badają działalność BlackCore, obskurnej izraelskiej firmy specjalizującej się w operacjach wpływu i dezinformacji. Zarzut jest konkretny. Przed marcowymi wyborami municypalnymi we Francji firma ta miała przeprowadzić kampanię oczerniającą trzech kandydatów Lewicy Niepokornej (La France Insoumise, LFI). Sébastiena Delogu w Marsylii. François Piquemala w Tuluzie. Davida Guirauda w Roubaix. Materiał, podchwycony następnie przez Times of Israel, Jerusalem Post, NewsNation, TRT World, Al-Monitor i kilkadziesiąt innych redakcji na świecie, w tym indyjski CNBC-TV18, wnosi do publicznej dyskusji nowy element, którego dotąd brakowało. Konkretna nazwa prywatnej firmy izraelskiej zaangażowanej w manipulację wyborami w państwie członkowskim UE.

Aby zrozumieć, dlaczego ta sprawa wykracza poza zwykłą zagraniczną interferencję, trzeba widzieć ją w kontekście szerszej tradycji. BlackCore nie jest pierwszą izraelską firmą tego typu. Jest najnowszą z długiej listy, której każdy kolejny wpis dokumentuje ten sam wzór. Prywatna firma w Modi’in lub Tel Avivie, zatrudniająca byłych operatorów izraelskich sił specjalnych, oferująca usługi dezinformacji państwom i prywatnym klientom w całej Afryce, Azji, Ameryce Łacińskiej i, coraz częściej, w Europie. To, co kiedyś nazywano „outsourcingiem propagandy”, jest dziś przemysłem o globalnym zasięgu, w którym Izrael odgrywa rolę głównego eksportera.

Co dokładnie ujawnia dochodzenie Reuters

Dochodzenie, prowadzone przez korespondentów Reuters w Paryżu i Tel Awiwie, opiera się na trzech źródłach znających sprawę. Wszystkie źródła pozostają anonimowe. Francuskie służby wywiadowcze, według dochodzenia, badają dziś, kto zlecił BlackCore kampanię przeciwko kandydatom LFI. Kampania obejmowała trzy elementy.

Pierwszy. Fałszywe strony internetowe. Jedna z nich, nazwana „Sophie’s Blog”, oczerniała Sébastiena Delogu, kandydata na mera Marsylii, sugerując niezdefiniowane „nadużycia seksualne”. Strona ta została zlikwidowana po marcu 2026 roku. W trakcie kampanii w mieście pojawiły się kody QR rozmieszczane w miejscach publicznych, kierujące przechodniów do tego bloga. Yones Taguelmint, adwokat Delogu, potwierdził w wywiadzie z Reuters, że jego klient złożył pozew o zniesławienie, w którym wspomniał o blogu i o kodach QR.

Drugi. Fałszywe konta i strony na Facebooku, Instagramie i innych platformach. Według Mety, sieć kont została usunięta za naruszenie zasad przeciwko „skoordynowanemu zachowaniu nieautentycznemu”. Meta w komunikacie dla Reuters potwierdziła, że ta nieautoryzowana działalność „pochodzi z Izraela i była ukierunkowana głównie na Francję”. Konta te były powiązane z osobnym dokumentem, w którym BlackCore przypisywał sobie operację medialną na rzecz innego rządu afrykańskiego, trwającą czternaście tygodni od stycznia 2026 roku. Trzy źródła Reuters znały tę afrykańską operację.

Trzeci. Płatne reklamy cyfrowe oczerniające kandydatów. W przypadku François Piquemala, kandydata LFI na mera Tuluzy, reklamy ukazały się także w lokalnym dzienniku La Depeche du Midi. Gazeta w editorialnym artykule z 21 marca 2026 roku zapowiedziała, że podejmie działania prawne przeciwko sponsorom tych reklam.

Dodatkowo, Google i TikTok niezależnie zidentyfikowały aspekty francuskiej operacji w trakcie monitorowania swoich własnych sieci. Według dwóch źródeł Reuters. TikTok potwierdził w komunikacie, że usunął jedno konto promujące fałszywą stronę używaną w kampanii. Google odmówił komentarza.

Wszystko to jest dziś przedmiotem oficjalnego dochodzenia francuskich prokuratorów oraz wewnętrznego dochodzenia Viginum, jednostki ds. wykrywania dezinformacji działającej pod patronatem premiera Francji. Viginum w marcu 2026 roku potwierdził „zagraniczną interferencję cyfrową” o „ograniczonym zasięgu” wymierzoną w „francuską partię polityczną” i jej kandydatów w trzech miastach. Le Monde była pierwszą redakcją, która opisała tę sprawę. Le Canard Enchaîné, satyryczny dziennik śledczy, później informował, że służby podejrzewają firmę izraelską, ale nie wymienił jej nazwy. Reuters z trzynastego maja 2026 roku wymienił ją.

Kim jest BlackCore

Tu wchodzimy w centrum problemu. BlackCore, według własnej deklaracji na swojej stronie internetowej oraz na profilu LinkedIn, jest „elitarną firmą wpływu, cybernetyki i technologii zbudowaną dla nowoczesnej ery wojny informacyjnej”. Oferuje rządom i kampaniom politycznym „nowoczesne strategie, zaawansowane narzędzia i mocną ochronę, by kształtować narracje”.

To jest oficjalna autoprezentacja. Reszta jest niewiadomą. Reuters, jak ujawnia we własnym tekście, nie potrafił niezależnie ustalić, kto stoi za BlackCore. Nie zweryfikował, gdzie ta firma ma siedzibę. Nie znalazł żadnego śladu w izraelskich rejestrach korporacyjnych. Strona internetowa firmy oraz profil LinkedIn zostały usunięte krótko po próbach Reuters skontaktowania się z nią. Co znaczy, że BlackCore, w odpowiedzi na publiczność, znikł.

To jest klasyczny wzór operatora dezinformacji. Cienka warstwa publicznych deklaracji marketingowych. Brak weryfikowalnych korporacyjnych śladów. Anonimowi pracownicy. Klient, który płaci. Operacja, która nie zostawia śladów. Kiedy zostaje zauważona, firma znika.

Izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiedziało Reuters, że „nie wie o BlackCore”. Nie odpowiedziało na pytanie, czy rząd Francji kontaktował się z izraelskimi władzami w sprawie zarzutów o ingerencję wyborczą. Francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie odpowiedziało na pytania Reuters. Te dwa fakty same w sobie są istotne. Otwarcie się Izraela na zarzuty z państwa, które jest sojusznikiem w UE i NATO, byłoby normalnym oczekiwaniem dyplomatycznym. Nie nastąpiło.

Co BlackCore robił w Afryce

Reuters miał dostęp do wewnętrznych dokumentów BlackCore, w których firma przypisuje sobie operację medialną na rzecz innego rządu afrykańskiego. Dokumenty nie były datowane, ale dotyczyły operacji rozpoczętej w styczniu 2026 roku i trwającej czternaście tygodni. Konkretny kraj afrykański nie został wymieniony w publikacji Reuters, na żądanie osoby, która udostępniła te dokumenty.

To, co jest istotne. Według Mety, sieć kont, która prowadziła afrykańską operację, jest powiązana z siecią kont, która prowadziła francuską kampanię oczerniającą. Innymi słowy, ten sam aparat, który BlackCore używał do operacji w państwie afrykańskim, używał także do operacji w trzech francuskich miastach. To są fakty potwierdzone przez Metę, która jednak zatrzymała się przed wprost wymienieniem winnego.

To, co znaczy więcej. BlackCore prawdopodobnie operuje równocześnie w wielu krajach, w tym samym czasie, używając tej samej infrastruktury. Operacja afrykańska, francuska, plus prawdopodobnie inne, nieujawnione. Co znaczy, że BlackCore nie jest jednorazową firmą, lecz pełnoprawnym przedsiębiorstwem dezinformacyjnym, którego portfolio obejmuje co najmniej dwa kontynenty.

Kontekst. Trzeci sezon „Story Killers”

Aby zrozumieć BlackCore, trzeba widzieć go w kontekście szerszej izraelskiej branży, którą Forbidden Stories ujawniła w lutym 2023 roku w międzynarodowym projekcie śledczym „Story Killers”.

Centrum tej branży, w 2023 roku, była firma „Team Jorge”. Założona przez Tal Hanana, byłego operatora izraelskich sił specjalnych, działająca pod pseudonimem „Jorge”, z siedzibą w Modi’in. Według własnych deklaracji Hanana zapisanych przez kamery ukryte dziennikarzy Forbidden Stories, Team Jorge interweniowała w 33 wyborach prezydenckich na świecie. W 27 z nich z sukcesem. Hanan otwarcie powiedział, że odmawia operacji w Izraelu, Rosji i USA. Wszystko inne, według niego, jest legalne i dostępne dla klienta. Team Jorge używała platformy „Aims” do tworzenia tysięcy fałszywych kont, hakowała Telegram i Gmail, planowała newsy w legitymowanych redakcjach, sprzedawała pełną „czarną operację” jako produkt.

Wokół Team Jorge istnieje cała galaktyka analogicznych firm izraelskich. Archimedes Group, której technologią posługiwała się Cambridge Analytica w ponad 200 wyborach na świecie. Voyager Labs. Percepto, pod kierownictwem Liora Choreva, byłego doradcy politycznego Ariela Szarona i Ehuda Olmerta. Cognyte. Verint. S2T Cyberspace. Demoman. Każda z tych firm działa w podobnym modelu. Pracownicy wywodzą się z izraelskich służb wywiadowczych. Operacje są prowadzone w państwach trzecich, najczęściej w Afryce i Ameryce Łacińskiej. Klient płaci. Państwo Izrael nie kontroluje.

Według raportu „Story Killers”, w lutym 2023 roku ujawniono, że izraelskie firmy dezinformacyjne operowały w Angoli, Burkina Faso, Kolumbii, Francji, Indonezji, Malezji, Meksyku, Nigerii, Senegalu, Singapurze, Sri Lance, Tunezji i kilku innych państwach. Forbidden Stories pokazała, że to nie są pojedyncze przypadki. Jest to globalny przemysł.

BlackCore wpisuje się w ten model precyzyjnie. Izraelski operator z niewykrywalną korporacyjną tożsamością, operujący na trzech kontynentach, oferujący kampanie wpływu klientom państwowym i prywatnym, znikający po publicznej ekspozycji. Trzeci sezon „Story Killers” zaczął się trzynastego maja 2026 roku.

Kogo dokładnie BlackCore atakował

Trzech kandydatów LFI w trzech francuskich miastach. Każdy z nich, jak pokazują wyniki marcowych wyborów, miał realne szanse na zwycięstwo.

Sébastien Delogu, deputowany LFI z Marsylii, po pierwszej turze wyborów municypalnych ogłosił wycofanie się 19 marca, by uniknąć rozszczepienia lewicowego głosu i zwycięstwa kandydata Rassemblement National. Marsylia ostatecznie pozostała w rękach socjalisty Benoîta Payana (54,34 procent w drugiej turze), pokonującego kandydata RN Francka Allisio (40,3 procent). Delogu, mimo wycofania się, złożył pozew o zniesławienie, w którym wskazał na blog „Sophie’s Blog” i kody QR.

François Piquemal, deputowany LFI z Tuluzy, przegrał drugą turę wyborów w cieniutkiej różnicy. Ostatecznie zdobył 46,13 procent. Jean-Luc Moudenc, dotychczasowy prawicowy mer, zdobył 53,87 procent. To była przegrana, której Piquemal nie zaakceptował. Złożył pozew karny przeciwko anonimowym kontom w mediach społecznościowych, fałszywym stronom internetowym i firmom reklamowym publikującym dyskredytujące reklamy w La Depeche du Midi. Twierdzi, że został zaatakowany za swoje pro-Palestyńskie zaangażowanie i „dlatego, że był w stanie wygrać trzecie co do wielkości miasto Francji”. Wystąpił także o anulowanie wyniku wyborów ze względu na zagraniczną ingerencję. Sąd Administracyjny w Tuluzie nie wydał jeszcze wyroku.

David Guiraud, deputowany LFI z Roubaix, wygrał wybory municypalne 53,19 procent. Mimo to, według Viginum, był celem „stron Facebookowych powiązanych z tym samym ekosystemem”. Innymi słowy, BlackCore atakował także Guirauda, ale jego kampania okazała się odporna. To jest istotne. Nie wszystkie kampanie BlackCore odnoszą skutek. Niektóre się nie udają. Ale każda kosztuje czas i zasoby społeczne, by ją wykryć, zdementować, ścigać.

Trzy hipotezy

To, czego dochodzenie Reuters nie ujawnia wprost, jest jednak najważniejsze. Kto zlecił operację BlackCore. Trzy hipotezy są dziś rozważane przez francuskie służby.

Pierwsza. Klient zagraniczny. BlackCore mógł działać na zlecenie państwa lub kapitału ze świata, który chce osłabienia LFI ze względów strategicznych. LFI jest dziś najbardziej pro-palestyńskim głosem w europejskim mainstreamie. Jean-Luc Mélenchon, lider partii i kandydat prezydencki na 2027 rok, wielokrotnie krytykował Izrael za operacje w Gazie. Trzech atakowanych kandydatów jest publicznie znanych z aktywizmu pro-palestyńskiego. Piquemal sam, w wywiadzie z Reuters, połączył atak ze swoim zaangażowaniem pro-Gazą.

Druga. Klient wewnętrzny. BlackCore mógł działać na zlecenie konkurencyjnej francuskiej partii politycznej, dla której LFI jest dziś głównym rywalem. Centrum, prawica, Rassemblement National, każda z tych frakcji ma interes w osłabieniu LFI w okresie poprzedzającym wybory prezydenckie 2027 roku. Według sondaży, LFI dziś utrzymuje 10-15 procent solidnego elektoratu, co może wystarczyć Mélenchonowi do drugiej tury. Centrum francuskie obawia się dziś perspektywy drugiej tury między Rassemblement National a LFI. Każda z tych frakcji mogłaby zatrudnić zewnętrzną firmę dezinformacyjną.

Trzecia. Klient prywatny. BlackCore mógł działać na zlecenie podmiotu prywatnego, na przykład funduszu inwestycyjnego niepokojącego się politykami fiskalnymi LFI. LFI prowadzi politykę „opodatkować bogatych”, w tym propozycje znacznego zwiększenia podatków od majątku i od korporacji. Według różnych raportów francuskich, francuski biznes jest dziś jednym z najbardziej anty-LFI sektorów społeczeństwa.

Każda z tych hipotez jest dziś otwarta. Francuskie służby badają, którą z nich potwierdzą dowody. Wynik dochodzenia może w ciągu kilku miesięcy zmienić francuską politykę regulacyjną w obszarze ingerencji wyborczej.

Co teraz zrobi LFI

Jean-Luc Mélenchon, kandydat prezydencki LFI na 2027 rok, w odpowiedzi na publikację Reuters wezwał francuski rząd do uchwalenia surowszego ustawodawstwa przeciwko zagranicznej ingerencji. „Musimy być chronieni, a jeśli jesteśmy, wszystkie inne partie też będą”.

To, co Mélenchon mówi, jest istotne politycznie z dwóch powodów. Po pierwsze, ustawia LFI jako stronę walczącą z zagraniczną interferencją, niezależnie od tego, kto za nią stoi. Po drugie, pokazuje, że francuska polityka regulacyjna może zostać przesunięta w okresie poprzedzającym wybory prezydenckie 2027 roku.

Francja, jako jedno z państw założycielskich UE, jest dziś w pozycji szczególnej w europejskim ekosystemie regulacyjnym. AI Act, DSA, Code of Practice na fałszywe treści, każdy z tych dokumentów Francja konsultuje na poziomie Komisji Europejskiej. Jeśli francuski rząd zdecyduje się na własną ustawę o zagranicznej ingerencji w wybory, prawdopodobnie wymusi to także aktualizację dyrektyw UE.

Polskim czytelnikiem, który obserwuje cykl wyborczy 2027 roku w Polsce, sprawa BlackCore jest dziś szczególnie istotna. Polska wcześnie ujawniła rosyjskie operacje na własnym terenie. Pravda Polska, Doppelgänger, sieci botowe. Ale Polska nie ujawniła jeszcze izraelskich operacji na własnym terenie. Czy oznacza to, że ich nie ma, czy oznacza to, że nie są jeszcze wykrywane. To jest pytanie, na które dziś żadna polska instytucja nie potrafi odpowiedzieć.

Trzy wnioski, które wnosi sprawa BlackCore

Pierwszy. Dezinformacja jako prywatna usługa B2B jest dziś rynkiem ekonomicznym, nie tylko geopolitycznym. Rosyjska Pravda i amerykański Doppelgänger są operacjami państwowymi, finansowanymi przez budżety wywiadowcze. Izraelska BlackCore, Team Jorge, Archimedes Group, Percepto są firmami prywatnymi, których klientami są państwa, partie polityczne i podmioty komercyjne. Te dwa modele są dziś splecione. Ale są też mechanistycznie różne. Pierwszy wymaga atrybucji państwa. Drugi nie. To jest istotna różnica regulacyjna.

Drugi. Izrael jest dziś centrum globalnego przemysłu dezinformacji w sposób, w jaki dotąd Rosja była centrum globalnej propagandy. Forbidden Stories „Story Killers” dokumentowała to wprost. „Nasha Niwa”, The Guardian, Le Monde, Der Spiegel publikowały to wielokrotnie. BlackCore jest najnowszym dowodem. To, że Izrael, państwo członkowskie zachodnich struktur bezpieczeństwa, jest dziś najmocniejszym eksporterem usług dezinformacji, jest paradoksem, którego europejski regulator jeszcze nie chce wymienić publicznie.

Trzeci. Wybory municypalne, dotąd traktowane przez analityków dezinformacji jako mniej ważne niż wybory parlamentarne czy prezydenckie, stają się dziś polem operacji prywatnych firm dezinformacyjnych. Marsylia, Tuluza, Roubaix to są lokalne wybory. Ale dla LFI każde z nich miało strategiczne znaczenie w kontekście wyborów prezydenckich 2027. Tak samo prawdopodobnie będzie dla każdej partii politycznej w Europie. Lokalne wybory są dziś tanim eksperymentem dla operacji wpływu, które potem mogą być powtórzone na poziomie krajowym.

Sprawa BlackCore, ujawniona trzynastego maja 2026 roku przez Reuters, jest dziś jednym z najmocniejszych dowodów na to, że ekosystem dezinformacji w Europie nie jest dziś jedynie zachodnim problemem rosyjskim. Jest też kwestią izraelską. Włoską. Brytyjską. Francuską. Państw, w których prywatne firmy oferują usługi, których nie sposób publicznie zlokalizować, na zlecenie klientów, których nie sposób publicznie zidentyfikować.

Francuskie służby wywiadowcze badają dziś, kto zlecił BlackCore atakowanie LFI. Wynik dochodzenia zmieni nie tylko francuską politykę, ale też europejską debatę regulacyjną. W Res Futurze będziemy ten proces obserwować.

Źródło – Reuters (Jeremy Wagstaff, ekskluzyw), CNBC-TV18, Times of Israel, Jerusalem Post, NewsNation, TRT World, Al-Monitor, Aaj English TV, Le Monde, Le Canard Enchaîné, Viginum, Forbidden Stories („Story Killers”, luty 2023), The Guardian, Der Spiegel, France 24, Public Sénat, Vert.eco, FranceInfo, Wikipedia (Marseille municipal election 2026), Business and Human Rights Centre, IEMed, Times of Israel (Team Jorge ekspozycja), Reseauinternational.netRes Futura | resfutura.pl

Total
0
Share