👁️ Data House Res Futura 💾 ID raportu: Tranton_5 || 📡 Data support: www.sentione.com
🔐 Dostęp: 🟢 Free
📅 Okres danych: 11.07.2026
🛜 Zasięg w sieci: 71 MLN
🤖 Bot Spot: ok. 6% – aktywność zautomatyzowana koncentruje się wokół powielania identycznych komunikatów partyjnych oraz emocjonalnych grafik historycznych mających zwiększyć zasięg przekazu antyukraińskiego.
CZĘŚĆ 1 – BRIEF NARRACYJNY
71 milionów zasięgu i jedno pytanie, które przebija wszystkie inne: kto ma prawo mówić w imieniu ofiar Rzezi Wołyńskiej. 11 lipca 2026 roku rocznica Krwawej Niedzieli nie funkcjonuje w polskim internecie jako dzień żałoby, tylko jako arena, na której rywalizujące obozy licytują się, kto wcześniej, głośniej i skuteczniej się o tę pamięć upomniał. Prawica słyszy zarzut wieloletniego zaniedbania i nagłego, koniunkturalnego przebudzenia tuż przed wyborami. Rząd słyszy zarzut przejęcia tematu na własny użytek – zapowiedź Muru Pamięci z Wiecznym Ogniem pada w bezpośredniej kontrze do PiS-owskich planów Muzeum Pamięci w Chełmie, więc obie inicjatywy czytane są nie jako gest wobec ofiar, tylko jako ruch w kampanii. Pod tą rywalizacją instytucjonalną płynie osobny, głębszy nurt: autentyczny ból związany z nieukończonymi ekshumacjami i z tym, że kult UPA i Bandery trzyma się we współczesnej Ukrainie mimo wojny, którą ten kraj toczy o przetrwanie. Krytyka wobec rządu przybiera na sile w ciągu dnia, napędzana sporem między rzecznikiem prezydenta a premierem o to, kto naprawdę doprowadził do wznowienia prac poszukiwawczych. Narracje pojednawcze – wspólne nabożeństwa polsko-ukraińskie w Ołyce i w Warszawie – są w danych obecne, ale radykalnie słabiej nagłośnione niż spory personalne. Sygnał ostrzegawczy przychodzi z boku: środowiska i konta jawnie prorosyjskie traktują ten spór jako okazję do budowania narracji o wspólnym słowiańskim wrogu i osłabiania jedności wobec Rosji, co w realiach wojny na wschodniej granicy jest ryzykiem, którego nie da się zignorować.
Narracyjnie wygrywa obóz narodowo-prawicowy poza rządem – Konfederacja Sławomira Mentzena, Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, Ruch Narodowy oraz środowiska związane z PiS. Ich przekaz, czyli żądanie ustawowego zakazu banderyzmu, krytyka polityki historycznej Ukrainy i osobiste ataki na przedstawicieli rządu obecnych na Wołyniu, generuje najwyższe pojedyncze zasięgi w całym zbiorze, z wpisami przekraczającymi tysiąc, a w kilku przypadkach kilka tysięcy interakcji. Partia rządząca i obóz prezydencki tracą na tym tle, bo prowadzą równoległy spór między sobą o autorstwo sukcesów, co osłabia siłę przekazu obu tych ośrodków i czyni je łatwiejszym celem niż środowiska, które od razu przyjęły twardą, jednoznaczną retorykę wobec Ukrainy. Spór o autorstwo skupia się właściwie wokół jednego pytania: czy to rząd Donalda Tuska realnie doprowadził do przełomu w sprawie Wołynia, czy raczej próbuje przypisać sobie sukces, który nie jest jego zasługą.
Rząd Tuska doprowadził do przełomu w sprawie ekshumacji i pamięci o ofiarach i zasługuje na uznanie: ✅ 38% [szacunkowe] / To nie zasługa rządu Tuska, tylko spóźniony PR przypisujący sobie cudzy sukces: ❌ 62% [szacunkowe]
Na osiach oceny obraz jest wyraźnie przechylony, ale nie jednostronny. Za tezą, że to rząd Tuska doprowadził do przełomu i zasługuje na uznanie, opowiada się 38% [szacunkowe] głosów – odsetek na tyle wysoki, że nie da się go zbyć jako marginesu, zwłaszcza że wspierają go politycy KO o bardzo wysokim zasięgu i duże portale newsowe cytujące zapowiedź Muru Pamięci bez komentarza krytycznego. Za tezą przeciwną, że to spóźniony PR przypisujący sobie cudzy sukces, opowiada się 62% [szacunkowe] – większość wyraźna, ale nie miażdżąca. Strona popierająca pierwszą tezę wskazuje, że dopiero obecny rząd doprowadził do realnego wznowienia prac ekshumacyjnych i ogłosił konkretną, namacalną inicjatywę, więc nazywanie tego czystym PR-em jest niesprawiedliwe wobec sprawdzalnych postępów. Strona popierająca tezę drugą odpowiada, że fundamenty pod wznowienie ekshumacji budowano już wcześniej, w tym za kadencji poprzedniego prezesa IPN, a obecny rząd ogłasza swoją inicjatywę w bezpośredniej kontrze do planów PiS tuż przed wyborami, co czyni ją elementem kalendarza politycznego, a nie bezinteresownym gestem pamięci.
CZĘŚĆ 2 – ANALIZA NARRACYJNA
🗺️ Mapa narracji – fazy i wektory
Pole rozkłada się na pięć narracji, a kluczem interpretacyjnym jest to, że żadna z nich nie zbliża się do większości – dyskurs o Wołyniu jest rozproszony między spór polityczny o autorstwo, atak na elity, wąski nurt pojednawczy, wątek rewizjonistyczny i podejrzenie rosyjskiej inspiracji całego sporu.
Największa nośność, 26% [szacunkowe], przypada narracji, według której Wołyń to dowód zdrady i tchórzostwa polskich elit politycznych wobec Ukrainy. Wywodzi się ona wprost ze środowisk narodowo-prawicowych i konfederackich, które od lat budują przekaz o uzależnieniu kolejnych rządów od Kijowa i Berlina, a niosą ją aktywni komentatorzy prawicowi na platformie X, konta partyjne Konfederacji Sławomira Mentzena, Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna i Suwerennej Polski oraz twórcy internetowi relacjonujący przemówienie prezydenta Nawrockiego. Jest w fazie eskalacji i zmierza ku dalszej radykalizacji języka – rośnie liczba wpisów żądających ustawowego zakazu banderyzmu i ograniczenia praw Ukraińców przebywających w Polsce. Potencjał przebicia do głównego nurtu jest wysoki, bo narracja korzysta z autentycznego bólu historycznego i z medialnego sukcesu przemówień w Radrużu, a wielokrotne powielanie identycznych komunikatów przez konta powiązane z jednym środowiskiem politycznym wskazuje na częściową koordynację, choć rdzeń emocjonalny pozostaje organiczny i wynika z realnych, udokumentowanych świadectw rodzinnych.
Druga linia, również 26% [szacunkowe], to narracja o rządzie i prezydencie licytujących się kosztem ofiar dla własnych korzyści wyborczych. Jest w dużej mierze reaktywna wobec obu ośrodków władzy i pojawia się zarówno wśród komentatorów krytycznych wobec rządu, jak i wśród elektoratu centrowego już zmęczonego sporem – niosą ją dziennikarze publicystyczni, w tym głosy formalnie niezależne, oraz zwykli użytkownicy śledzący spór o autorstwo Muru Pamięci i Muzeum w Chełmie. W fazie plateau, bez jednego silnego lidera opinii, rozproszona pomiędzy setki pojedynczych, złośliwych komentarzy, ale podtrzymywana też przez pojedyncze wpisy polityków i publicystów o bardzo wysokim zasięgu, w tym ironiczne pytania o liczbę nazwisk na planowanym murze. Potencjał przebicia do głównego nurtu jest wysoki, głównie za sprawą dużych portali newsowych relacjonujących spór między rzecznikiem prezydenta a premierem, a charakter ma w pełni organiczny i oddolny, bez śladów koordynacji.
Trzecia narracja, 13% [szacunkowe], to wspólna pamięć i pojednanie polsko-ukraińskie widziane jako droga naprzód. Pochodzi przede wszystkim z oficjalnych kanałów dyplomatycznych, w tym ambasady Ukrainy w Polsce, a niosą ją też pojedynczy dziennikarze relacjonujący wspólne nabożeństwa w Ołyce i w Warszawie, nieliczni politycy centrowi oraz organizacje pozarządowe apelujące o niewciąganie tematu w wojnę polityczną. Jest w fazie kiełkowania, idzie ku powolnemu wzrostowi, ale wciąż pozostaje wyraźnie zdominowana przez głosy konfliktowe. Potencjał przebicia do głównego nurtu jest w tym oknie czasowym niski, bo narracja nie generuje porównywalnych zasięgów do treści spornych, mimo że opiera się na twardych, sprawdzalnych faktach – takich jak zapowiedź ekshumacji w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Charakter ma w pełni organiczny, bez cech koordynacji.
Czwarta narracja, 9% [szacunkowe], twierdzi, że obie strony konfliktu polsko-ukraińskiego popełniły zbrodnie i historia wymaga symetrycznego rozliczenia. Pojawia się głównie w komentarzach odwołujących się do Akcji Wisła, pacyfikacji wsi ukraińskich przez oddziały polskiego podziemia i do wydarzeń w Sahryniu, a niosą ją pojedynczy komentatorzy historyczni, część środowisk lewicowych i użytkownicy krytyczni wobec jednostronnej narracji martyrologicznej. Jest w fazie kiełkowania i idzie ku powolnemu wzrostowi widoczności, choć spotyka bardzo silny, często agresywny odpór ze strony głównego nurtu dyskusji, który każdą próbę symetryzowania czyta jako relatywizację ludobójstwa. Potencjał przebicia do głównego nurtu pozostaje niski z uwagi na skalę kontrataku, jaki wywołuje, a charakter ma organiczny, wynikający z indywidualnej wiedzy historycznej komentujących, bez śladów koordynacji.
Piąta i najsłabsza narracja, 6% [szacunkowe], mówi, że konflikt polsko-ukraiński o pamięć jest wzmacniany lub wręcz inspirowany przez Rosję dla osłabienia jedności przeciw agresji. To zarazem najbardziej dwuznaczna pozycja w całej mapie – pojawia się jako ostrzeżenie ze strony środowisk prodemokratycznych, w tym Komitetu Obrony Demokracji, ale też w formie odwróconej, jawnie prorosyjskiej, reprezentowanej przez konta w rodzaju Stowarzyszenia Polsko-Rosyjskiego Pojednanie, które wprost nawołują do budowania jedności słowiańskiej przeciwko Ukrainie. Niosą ją analitycy bezpieczeństwa informacyjnego z jednej strony i otwarcie prorosyjscy komentatorzy z drugiej. Faza kiełkowania, powolny wzrost świadomości zagrożenia, wciąż marginalna wobec głównego sporu politycznego – zasada konserwatywna każe utrzymywać ten szacunek nisko z uwagi na niepewność co do skali rzeczywistej koordynacji zewnętrznej, choć po stronie kont jawnie prorosyjskich widać wyraźne cechy częściowej koordynacji.
⚡ Epicentra i amplifikatory
Epicentrum narracji o zdradzie elit stanowią oficjalne konta i przedstawiciele Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna oraz Ruchu Narodowego, którzy od lat prowadzą coroczne obchody w Domostawie i traktują je jako naturalne zaplecze własnej tożsamości politycznej, wzmocnione przemówieniem prezydenta Nawrockiego w Radrużu, które nadało tematowi rangę oficjalną. Amplifikują ją Konfederacja Sławomira Mentzena, prowadząca własną akcję „Kwiaty Wołynia”, niezależni twórcy internetowi relacjonujący wydarzenia z ogromnymi zasięgami, popularne konta publicystyczne prawicy oraz zwykli użytkownicy Facebooka udostępniający identyczne treści organizacji takich jak Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu, co wielokrotnie zwiększa organiczny zasięg pierwotnego przekazu.
Epicentrum sporu o autorstwo pamięci to sam konflikt instytucjonalny między Kancelarią Prezydenta a Kancelarią Premiera, ujawniony przez oficjalne komunikaty obu stron oskarżające się nawzajem o przypisywanie sobie zasług za wznowienie ekshumacji. Amplifikują go duże portale newsowe relacjonujące spór jako bieżące wydarzenie polityczne, komentatorzy niezwiązani jednoznacznie z żadnym obozem oraz zwykli użytkownicy wyrażający zmęczenie sporem, którzy nie tworzą treści pierwotnej, tylko masowo komentują i wyśmiewają obie strony konfliktu.
Epicentrum narracji pojednawczej to ambasada Ukrainy w Polsce oraz oficjalne struktury Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, które przez udział w liturgii w Katedrze Polowej i zapowiedzi konkretnych prac ekshumacyjnych dostarczają twardych, sprawdzalnych faktów. Amplifikują ją pojedynczy dziennikarze relacjonujący te wydarzenia z Ukrainy, w tym korespondenci telewizji publicznej, a także nieliczne organizacje pozarządowe i politycy centrowi cytujący te fakty w kontrze do narracji konfliktowej – choć ich zasięg pozostaje wyraźnie niższy niż zasięg treści spornych.
🔓 Podatność kontrnarracyjna
Narracja o zdradzie elit jest nisko do średnio podatna na kontrę. Opiera się na silnym fundamencie faktograficznym dotyczącym samej zbrodni, co czyni ją trudną do podważenia w warstwie historycznej, ale luka pojawia się w warstwie politycznej – bywa niespójna wewnętrznie, bo te same środowiska, które dziś krytykują innych za bierność, same przez lata nie inicjowały twardych działań legislacyjnych. Kontrnarracja mogłaby uderzyć skutecznie, zestawiając deklaracje z realną historią głosowań i decyzji budżetowych tych samych ugrupowań – co już częściowo widać w danych, w postaci przypomnień o odrzuceniu wcześniejszych uchwał sejmowych.
Narracja o rządzie i prezydencie licytujących się kosztem ofiar jest wysoko podatna na kontrę, mimo wysokiego zasięgu, jaki już dziś generuje. Obie strony sporu dostarczają sobie amunicji niemal codziennie, publikując wzajemnie sprzeczne komunikaty prasowe. Doradca strategiczny zaleciłby każdej ze stron całkowite wycofanie się ze sporu personalnego i przejście na wspólny, ponadpartyjny komunikat, bo obecna wymiana ciosów przynosi korzyść wyłącznie trzecim ośrodkom politycznym, które w sporze rządowo-prezydenckim w ogóle nie uczestniczą.
Narracja o rosyjskiej inspiracji konfliktu jest wysoko podatna na kontrę, choć szczelna w warstwie czysto ostrzegawczej – trudno zaprzeczyć, że destabilizacja sojuszu polsko-ukraińskiego leży w interesie Moskwy. Problem w tym, że każda ze stron sporu może jej użyć do dyskredytowania przeciwnika jako rzekomego narzędzia Kremla. Osłabić ją mogliby przede wszystkim niezależni badacze dezinformacji dostarczający twardych dowodów konkretnej koordynacji, zamiast ogólnikowych oskarżeń, które w obecnym kształcie łatwo odbić jako zwykły chwyt retoryczny używany przez obie strony konfliktu politycznego.
🧠 Dominujące emocje w dyskursie
Gniew polityczny skierowany krzyżowo na wszystkie obozy władzy (45% [szacunkowe]) dominuje nad resztą pola emocjonalnego. Paliwem jest głęboko zakorzeniona nieufność wobec klasy politycznej jako takiej, niezależnie od tego, kto akurat rządzi – nośnikami są wulgarne komentarze pod postami polityków wszystkich opcji, w których temat Wołynia staje się jedynie pretekstem do wyładowania frustracji ogólnopolitycznej, przeważnie w ogóle nieodnoszące się do treści historycznej rocznicy. To emocja wysoce podatna na instrumentalizację przez aktorów zewnętrznych, bo ogólna nieufność do państwa ułatwia wprowadzanie narracji podważających sens jakiejkolwiek wspólnej polityki historycznej czy sojuszniczej.
Autentyczny żal i ból związany z pamięcią rodzinną zbiera 15% [szacunkowe]. Paliwem są setki osobistych świadectw rodzinnych – relacji ocalałych i potomków ofiar – które przewijają się przez cały zbiór danych niezależnie od kontekstu politycznego. Nośnikami są długie, szczegółowe wspomnienia rodzinne publikowane zarówno przez zwykłych użytkowników, jak i przez media relacjonujące świadectwa świadków. To emocja stosunkowo mało podatna na bezpośrednią instrumentalizację ze względu na swój intymny charakter, choć bywa wykorzystywana jako emocjonalne wprowadzenie do treści o wyraźnie politycznym charakterze.
Duma narodowa i potrzeba uznania cierpienia przodków notują 13% [szacunkowe]. Paliwem jest silna potrzeba, by ofiary Wołynia zostały dostrzeżone na równi z innymi wielkimi tragediami XX wieku, takimi jak Katyń czy Holokaust, a nośnikami wpisy porównujące skalę i rozgłos poszczególnych zbrodni, apele o budowę muzeów i pomników oraz odwołania do symbolu błękitnego kwiatu lnu. To emocja umiarkowanie podatna na instrumentalizację, bo łatwo przekształcić potrzebę uznania w narzędzie rywalizacji politycznej o to, kto lepiej broni pamięci ofiar.
Wrogość i uprzedzenie etniczne wobec Ukraińców jako grupy sięgają 12% [szacunkowe]. Paliwem jest przenoszenie odpowiedzialności historycznej z konkretnych formacji zbrojnych sprzed ponad ośmiu dekad na współczesnych obywateli Ukrainy przebywających w Polsce, a nośnikami komentarze wzywające do ich wydalenia z kraju, kontroli skarbowych czy ograniczenia pomocy socjalnej. To emocja wysoce podatna na instrumentalizację przez aktorów zewnętrznych zainteresowanych osłabieniem solidarności społecznej wobec uchodźców wojennych i podważeniem spójności sojuszu polsko-ukraińskiego w obliczu trwającej wojny.
Zmęczenie i cynizm wobec rytualizacji obchodów zamykają zestaw z wynikiem 6% [szacunkowe]. Paliwem jest powtarzalność dorocznych obchodów i wrażenie, że temat wraca do przestrzeni publicznej głównie w rytm kalendarza wyborczego, a nie realnej troski o ofiary. Nośnikami są ironiczne komentarze o modzie na Wołyń, krytyka celebrytów rzekomo lansujących się na rocznicy oraz teksty publicystyczne opisujące zjawisko jako doroczny sezon martyrologiczny. Ta emocja ma niski potencjał instrumentalizacji zewnętrznej, bo działa raczej jako czynnik demobilizujący niż mobilizujący do konkretnych działań politycznych.
🎯 Oczekiwania społeczne i okna operacyjne
Pełne i systematyczne ekshumacje wszystkich ofiar oraz ich godny pochówek to najsilniejsze z trzech oczekiwań, 19% [szacunkowe], z oknem operacyjnym obejmującym najbliższe miesiące. Aktorzy dyskursu chcą zobaczyć konkretny, mierzalny postęp prac poszukiwawczych ze strony zarówno polskich, jak i ukraińskich instytucji, potwierdzony realnymi datami rozpoczęcia prac – takich jak zapowiedziane działania w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. To oczekiwanie pojawia się rzadziej, niż mogłoby się wydawać przy takim natężeniu emocji w całej dyskusji, bo zdecydowana większość wpisów nie formułuje żadnego konkretnego postulatu, tylko ocenia przeszłość lub obraża przeciwników politycznych – najwyraźniej wybrzmiewa w postach instytucjonalnych, komunikatach IPN czy muzeów, które mimo mniejszej liczby osiągają bardzo wysokie zasięgi. Okno jest wąskie właśnie dlatego, że zapowiedziane terminy są konkretne i łatwe do zweryfikowania przez opinię publiczną – każde opóźnienie natychmiast zostanie wykorzystane przez stronę krytyczną wobec rządu, a jeśli oczekiwanie nie zostanie spełnione, narracja o pozorowanym działaniu obu stron sporu politycznego przyspieszy gwałtownie, a zaufanie do jakichkolwiek nowych deklaracji w tej sprawie ulegnie dalszej erozji.
Jednoznaczne potępienie i delegalizacja symboliki UPA oraz banderyzmu w Polsce zbierają 10% [szacunkowe], z oknem rozciągniętym do końca obecnej kadencji parlamentu. Część aktorów dyskursu, zwłaszcza środowisk narodowo-prawicowych, oczekuje uchwalenia konkretnej ustawy penalizującej propagowanie symboliki i ideologii banderowskiej, powołując się na zapowiedzi zarówno obecnego prezydenta, jak i wcześniejsze, niedokończone projekty legislacyjne. Podobnie jak w przypadku ekshumacji, ten postulat jest znacznie rzadszy niż sama obecność tematu Wołynia w dyskusji – pojawia się głównie w dłuższych, przemyślanych wpisach politycznych, nie w masie krótkich komentarzy. Okno jest szersze, bo proces legislacyjny z natury jest długotrwały, ale brak jakiegokolwiek postępu w najbliższych miesiącach zostanie odczytany jako dowód na czysto deklaratywny charakter wszystkich zapowiedzi, a jeśli oczekiwanie nie zostanie spełnione, wzrośnie poparcie dla środowisk pozaparlamentarnych i skrajnych, które przedstawiają się jako jedyne konsekwentne w tej sprawie.
Jednoznaczne uznanie ludobójstwa i potępienie kultu UPA przez władze Ukrainy zamykają listę z wynikiem 8% [szacunkowe], a okno pozostaje nieokreślone i uzależnione od sytuacji wojennej. Część komentujących oczekuje od Kijowa oficjalnego, jednoznacznego uznania zbrodni wołyńskiej za ludobójstwo oraz odejścia od państwowej gloryfikacji dowódców UPA, powołując się na precedens gestów pojednawczych innych narodów wobec Polski. To najrzadziej wprost formułowane z trzech oczekiwań – większość komentujących zamiast konkretnego żądania pod adresem Ukrainy poprzestaje na ogólnym potępieniu lub obraźliwych określeniach, choć tam, gdzie się pojawia, jest wyrażane z dużą stanowczością. Okno zależy od przebiegu wojny obronnej Ukrainy, bo ukraińska polityka historyczna jest dziś ściśle powiązana z budową tożsamości narodowej w warunkach wojennych, a jeśli oczekiwanie nie zostanie spełnione w dającej się przewidzieć przyszłości, ryzyko trwałego zamrożenia relacji polsko-ukraińskich na poziomie społecznym, niezależnie od relacji międzypaństwowych, pozostaje wysokie.
📌 Wnioski analityczne
Spór o autorstwo pamięci osłabia oba główne ośrodki władzy jednocześnie. Jednoczesna licytacja rządu i prezydenta o to, kto bardziej zasłużył się dla sprawy ekshumacji, tworzy próżnię wiarygodności, którą najskuteczniej wypełniają środowiska niebiorące udziału w tym sporze instytucjonalnym – co w dłuższej perspektywie może systematycznie przesuwać elektorat wahający się w stronę ugrupowań stojących poza głównym sporem rządząco-opozycyjnym.
Pozytywne, konkretne fakty pojednawcze są systematycznie przyćmiewane przez spory personalne. Udział ambasadora Ukrainy w liturgii w Warszawie, słowa przeprosin wypowiedziane podczas nabożeństwa w Ołyce oraz konkretne zapewnienia szefa ukraińskiego IPN o braku blokowania ekshumacji mają wielokrotnie niższe zasięgi niż wzajemne oskarżenia polityków krajowych – co oznacza, że najbardziej wiarygodny materiał na rzecz odbudowy zaufania pozostaje niewykorzystanym zasobem komunikacyjnym dla instytucji zainteresowanych deeskalacją.
Retoryka dehumanizująca wobec całej grupy narodowej rośnie szybciej niż retoryka odnosząca się wyłącznie do sprawców historycznych. Rosnąca liczba wpisów wzywających do zbiorowych działań wobec współczesnych Ukraińców przebywających w Polsce, oderwanych od jakiejkolwiek indywidualnej odpowiedzialności, to sygnał wczesnego ostrzegania przed możliwą eskalacją napięć społecznych w skali lokalnej – niezależnie od tego, jak rozwinie się spór na poziomie instytucjonalnym.
Widoczna jest zorganizowana warstwa treści powielanych przez powiązane konta. Identyczne, słowo w słowo powtarzane komunikaty organizacji takich jak Suwerenna Polska czy Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu, rozsyłane przez wiele różnych kont tego samego dnia, wskazują na istnienie przygotowanego wcześniej materiału prasowego rozprowadzanego siecią sympatyków. To odróżnia tę warstwę od spontanicznej, oddolnej aktywności i powinno być monitorowane jako wzorzec powtarzalny przy kolejnych rocznicach.