OpenAI demaskuje chińskie operacje wpływu ws. centrów danych AI

„Data Center Bandwagon” i „Tech and Tariffs”. OpenAI demaskuje 2 chińskie operacje wpływu wymierzone w amerykańską debatę o centrach danych. Amerykańska AI produkuje treści przeciwko amerykańskiej infrastrukturze AI. Zasięg minimalny, sygnał strategiczny poważny

17 czerwca 2026 roku amerykański serwis technologiczny SlashGear opublikował materiał autorstwa Boba Sharpa na temat najnowszego raportu zagrożeń OpenAI. Sam raport, opublikowany 10 czerwca 2026 roku pod tytułem „PRC-linked influence operations are targeting AI debates in the US”, opisuje dwa klastry kont ChatGPT, które według firmy najprawdopodobniej działały z Chin i produkowały treści na potrzeby ukrytych operacji wpływu na amerykańską opinię publiczną.

Pierwszy klaster, nazwany przez OpenAI „Data Center Bandwagon”, generował komentarze i komiksy polityczne z tezą, że rozbudowa centrów danych AI podnosi zwykłym amerykańskim gospodarstwom domowym rachunki za prąd. Drugi, nazwany „Tech and Tariffs”, produkował anglojęzyczne wpisy i rysunki o amerykańsko-chińskiej rywalizacji technologicznej, przedstawiające cła jako narzędzie amerykańskiej dominacji. Operatorzy uzyskiwali dostęp do ChatGPT przez VPN, omijając blokadę usługi w Chinach, i podawali się w sieci za Amerykanów.

OpenAI powiązała klaster „Data Center Bandwagon” z zespołem prowadzącym media społecznościowe w prywatnej chińskiej firmie technologicznej, która obsługuje klientów rządowych szczebla prowincji. Firma nie przedstawiła jednak dowodów bezpośredniej kontroli państwa nad operacją. Konta zostały zablokowane.

Kluczowe zastrzeżenie dotyczy skali. Obie operacje otrzymały kategorię 1 na skali Breakout, czyli najniższy poziom skuteczności, oznaczający aktywność ograniczoną do jednej platformy, z wpisami bez zauważalnego zaangażowania prawdziwych użytkowników. Ben Nimmo, kierujący dochodzeniami w OpenAI, ujął to precyzyjnie, mówiąc, że debata już istniała, a to była operacja wpływu z Chin, która próbowała w nią ingerować.

Waga sprawy nie leży więc w skutkach, tylko w mechanice. Po raz pierwszy udokumentowano, że powiązani z Chinami operatorzy używają amerykańskiego modelu językowego do atakowania amerykańskiej infrastruktury sztucznej inteligencji. Ta pętla zasługuje na osobne rozpisanie.

I. Anatomia dwóch klastrów

Raport OpenAI opisuje dwie odrębne operacje. Ich taktyki częściowo się pokrywają, ale nie udało się ich jednoznacznie powiązać z tymi samymi operatorami.

Pierwszy klaster, „Data Center Bandwagon”, opierał się na promptach pisanych w uproszczonym chińskim, którymi operatorzy zamawiali w ChatGPT komiksy oraz komentarze o cenach energii elektrycznej w USA. Przykład cytowany w raporcie to komiks przedstawiający biznesmena z cygarem, trzymającego worki z symbolem dolara, a obok rodzinę w szoku nad rachunkiem za prąd. Treści trafiały następnie na prawdopodobnie fałszywe konta na platformie X, wraz z linkami do prawdziwych artykułów prasowych. Jeden z komiksów bazował na autentycznym materiale regionalnej gazety o cenach aukcyjnych operatora sieci energetycznej.

Ten szczegół jest istotny warsztatowo. Operacja nie fabrykowała faktów, tylko brała rzetelne materiały prasowe o realnym problemie i doklejała do nich emocjonalną, wizualną ramę. Manipulacja nie polegała więc na kłamstwie, lecz na ukrytej tożsamości nadawcy i na skoordynowanej amplifikacji.

Ten sam klaster prowadził równolegle działania w języku chińskim wymierzone w chińskich dysydentów za granicą, w tym w Li Yinga, znanego jako Teacher Li. To właśnie ten wątek, obok terminologii promptów, wzmocnił atrybucję do Chin. Według OpenAI w promptach wielokrotnie pojawiało się słownictwo charakterystyczne dla osób związanych z chińskim aparatem bezpieczeństwa publicznego. Operatorzy używali też ChatGPT do redagowania wewnętrznych raportów z pracy, zawierających szczegóły operacyjne kampanii. W dokumentach opisywali własne cele jako budowanie trwałych i wiarygodnych kont, produkcję atrakcyjnych wizualnie treści i wymykanie się mechanizmom egzekwowania regulaminów platform.

Drugi klaster, „Tech and Tariffs”, obejmował treści o cłach, metalach ziem rzadkich i rywalizacji technologicznej, w tym rysunki krytykujące politykę celną prezydenta Trumpa. Charakterystycznym detalem jest to, że prompty instruowały model, aby pokazywał Trumpa i pomijał Xi Jinpinga, choć obie strony stosują cła. Ten sam klaster generował antysemickie memy o „żydowskim kapitale” rzekomo dyktującym amerykańską politykę i rozsiewał plotkę o wycieku danych użytkowników ChatGPT, do którego nigdy nie doszło. Według Axios i CyberScoop OpenAI nie była w stanie bezpośrednio przypisać tego klastra tym samym operatorom co „Data Center Bandwagon”.

Aktywność obu klastrów przypada na przełom 2025 i 2026 roku. Treści zamawiano po angielsku i chińsku, ale też po włosku i japońsku, co sugeruje ambicje wykraczające poza rynek amerykański.

II. Kategoria 1. Operacja, która osiągnęła prawie nic

Skalę Breakout, na której OpenAI ocenia operacje wpływu, opracował sam Nimmo, jeszcze w czasach pracy badawczej. Kategoria 1 oznacza aktywność zamkniętą na jednej platformie, bez śladów przebicia do szerszego obiegu, a kategoria 6, najwyższa, oznacza wpływ na decyzje polityczne albo wywołanie przemocy. Obie chińskie operacje wylądowały na samym dole skali, a większość wpisów na X nie uzyskała żadnego zaangażowania.

Darren Linvill z Clemson University, badacz zagranicznych kampanii wpływu, ocenił w rozmowie z Al Jazeerą, że chińskie operacje oparte na AI pozostają na razie nieskuteczne, choć poprawiają się z każdym miesiącem. Zwrócił też uwagę na paradoks doboru narzędzia, ponieważ państwo, które dysponuje własnymi, coraz lepszymi modelami językowymi i planuje poważną operację wpływu, raczej nie sięgnęłoby po ChatGPT, czyli platformę, której właściciel systematycznie publikuje raporty o nadużyciach.

Ta obserwacja prowadzi do dwóch możliwych interpretacji. Pierwsza mówi, że operacje były niskobudżetowe i prowadzone przez podwykonawcę, dla którego ChatGPT był po prostu najwygodniejszym narzędziem, a względy bezpieczeństwa operacyjnego były drugorzędne. Za takim modelem przemawia atrybucja do prywatnej firmy z klientami na szczeblu prowincji, a nie do centralnych struktur państwowych. Druga interpretacja zakłada, że widzimy tylko tę część chińskiej aktywności, która przebiega przez infrastrukturę OpenAI i jest przez nią wykrywalna, a operacje prowadzone na modelach chińskich albo otwartych pozostają poza polem widzenia tego typu raportów.

Obie interpretacje mogą być prawdziwe jednocześnie, i obie oznaczają, że kategoria 1 nie jest powodem do spokoju, tylko miarą tego fragmentu zjawiska, który udało się wykryć.

III. Podatny grunt. Ameryka naprawdę nie chce centrów danych

Żeby zrozumieć, dlaczego operatorzy wybrali akurat centra danych, wystarczy spojrzeć na dane sondażowe. Kampania nie tworzyła nastrojów, tylko wpinała się w nastroje, które już istniały i były wyjątkowo silne.

Sondaż Gallupa z marca 2026 roku, opublikowany 13 maja 2026 roku, przyniósł wynik bez precedensu. 71% Amerykanów sprzeciwia się budowie centrum danych AI w swojej okolicy, w tym 48% sprzeciwia się zdecydowanie, a za jest tylko 27%. Dla porównania budowie elektrowni jądrowej w sąsiedztwie sprzeciwia się 53% badanych, a od 2001 roku, gdy Gallup zaczął zadawać pytanie o atom, opór nigdy nie przekroczył 63%. Amerykanie wolą więc mieszkać obok reaktora niż obok serwerowni.

Struktura sprzeciwu jest konkretna. Połowa przeciwników wskazuje nadmierne zużycie zasobów, po 18% wymienia wodę i energię, a 16% zanieczyszczenia, w tym hałas. Około 20% wskazuje spadek jakości życia i skutki ekonomiczne, w tym wyższe rachunki za prąd. Dokładnie tę ostatnią kategorię chińska operacja próbowała wzmacniać.

Opór ma też wymiar praktyczny. Według projektu badawczego Data Center Watch lokalne protesty zablokowały albo opóźniły między majem 2024 a czerwcem 2025 roku co najmniej 36 projektów centrów danych w USA. Media opisują między innymi decyzję NV Energy w Nevadzie, która odbiera prąd odbiorcom indywidualnym, żeby zasilić rosnący korytarz serwerowni, i historię farmera, który odrzucił 15 milionów dolarów, żeby nie mieć centrum danych za płotem. Jednocześnie administracja Trumpa aktywnie wspiera rozbudowę, między innymi rozporządzeniem wykonawczym z 2025 roku, które upraszcza procedury i udostępnia pod inwestycje grunty federalne.

Innymi słowy, konflikt o centra danych jest jednym z najżywszych sporów amerykańskiej polityki lokalnej, autentycznym, oddolnym i opartym na realnych kosztach. OpenAI podkreśla to zresztą w samym raporcie, przyznając, że poglądy przeciwników serwerowni są rozsądne i wyrażane w dobrej wierze. Problemem nie jest debata, tylko ukryty zagraniczny aktor podszywający się pod jej uczestników.

Na tym polega strukturalna przewaga tego typu operacji, ponieważ nie musi ona niczego wymyślać, a wystarczy, że dolewa oliwy do ognia, który płonie sam. Na tym polega też strukturalna trudność obrony. Blokada fałszywych kont nie usuwa problemu, bo problem, czyli wysokie rachunki, hałas i zużycie wody, jest prawdziwy.

IV. Pętla ironii i szerszy wzorzec

OpenAI odnotowała w raporcie element, który komentatorzy podchwycili najchętniej. Operatorzy użyli amerykańskiej sztucznej inteligencji, a nie modeli chińskich, do wyprodukowania treści atakujących amerykańską sztuczną inteligencję. Firma przyznaje przy tym, że nie potrafi ustalić, co zdecydowało o tym wyborze.

Ta pętla ma jednak znaczenie wykraczające poza anegdotę. Pokazuje, że generatywne modele językowe obniżyły koszt produkcji treści operacyjnych do poziomu, przy którym mała grupa operatorów może prowadzić na wielu platformach wielojęzyczną kampanię opartą na grafice, tekście i memach. Bariera nie leży już w produkcji, tylko w dystrybucji i w budowie wiarygodnych kont, czyli dokładnie tam, gdzie obie chińskie operacje poległy.

Przypadek nie jest odosobniony. Wcześniej w 2026 roku OpenAI zawiesiła konto powiązane z chińskimi organami ścigania, z którego próbowano prowadzić ukrytą operację wpływu wymierzoną w premiera Japonii. Od końca 2022 roku firma regularnie informuje o rozbijaniu operacji powiązanych z Chinami, Rosją, Iranem i innymi państwami. Wzorzec się powtarza, ponieważ treści powstają szybko i tanio, atrybucja jest coraz częściej możliwa dzięki analizie promptów, a rzeczywisty zasięg pozostaje na razie niski.

Chińska ambasada w Waszyngtonie odpowiedziała rutynowo, deklarując, że nie zna raportu, ale zdecydowanie sprzeciwia się bezpodstawnym atakom i oszczerstwom wobec Chin. Dyplomaci dodali, że Chiny chcą, aby AI była siłą działającą dla dobra wszystkich. Jest to sekwencja znana z poprzednich raportów, czyli publikacja, zaprzeczenie, brak dalszego ciągu.

Warto jednak zauważyć asymetrię instytucjonalną. Jedynym podmiotem, który wykrył, opisał i zdemontował obie operacje, była prywatna firma, działająca na własnych danych, według własnych kryteriów i we własnym tempie publikacji. Żaden regulator, żadna agencja państwowa nie dysponuje porównywalnym wglądem w to, jak modele językowe są używane w operacjach wpływu. To OpenAI decyduje więc, co ujawnia, kiedy i w jakiej ramie narracyjnej. Raport, obok funkcji informacyjnej, pełni też funkcję wizerunkową dla firmy, która sama jest stroną amerykańskiej debaty o centrach danych. Odpowiedzialna lektura wymaga, żeby pamiętać o obu funkcjach jednocześnie.

V. Pięć obserwacji na koniec

Pierwsza obserwacja jest taka, że infrastruktura AI stała się tematem operacji wpływu, czyli osiągnęła status, który wcześniej miały wybory, pandemie i wojny. Jest to awans o dużym znaczeniu diagnostycznym. Zagraniczni operatorzy inwestują w tematy, które uznają za realnie polaryzujące i strategicznie ważne dla przeciwnika. Skoro Pekin, choćby na szczeblu prowincjonalnego podwykonawcy, uznał amerykańską debatę o serwerowniach za wartą ingerencji, to znaczy, że traktuje rozbudowę mocy obliczeniowych jako element rywalizacji strategicznej, a nie jako spór planistyczny.

Druga obserwacja mówi o tym, że najskuteczniejsza dezinformacja nie kłamie. Operacja „Data Center Bandwagon” opierała się na prawdziwych artykułach, prawdziwych cenach energii i prawdziwych emocjach mieszkańców. Fałszywa była wyłącznie tożsamość nadawcy. To przesuwa ciężar obrony z weryfikacji faktów na weryfikację źródeł i wzorców koordynacji. Klasyczna weryfikacja faktów jest wobec takiej operacji bezradna, bo nie ma czego prostować.

Trzecia obserwacja jest taka, że skala Breakout powinna wejść do standardowego słownika każdego zespołu analizującego środowisko informacyjne, także w Polsce. Rozróżnienie między operacją wykrytą a operacją skuteczną jest w publicznej debacie uporczywie zacierane. Raporty o zagranicznych kampaniach bywają relacjonowane w tonie alarmu niezależnie od tego, czy kampania osiągnęła cokolwiek. Precyzyjne podawanie zasięgu, tak jak robi to OpenAI, leży w interesie samej debaty, bo przeszacowanie skuteczności operacji wpływu samo w sobie wzmacnia jej efekt.

Czwarta obserwacja dotyczy tego, że prywatne laboratoria AI stały się faktycznymi agencjami kontrwywiadu informacyjnego, bez mandatu, nadzoru i obowiązków, jakie miałaby instytucja publiczna. Ta rola będzie rosła, bo tylko operatorzy modeli widzą prompty. Regulatorzy, w tym europejski w ramach Aktu o Usługach Cyfrowych, powinni więc rozważyć ujednolicenie zasad raportowania nadużyć modeli generatywnych, tak żeby wykrywanie operacji wpływu nie zależało od dobrowolnych decyzji pojedynczych firm.

Piąta obserwacja jest zarazem najbardziej fundamentalna. Spór o centra danych będzie się zaostrzał w całym świecie demokratycznym, bo koszty rozbudowy są lokalne, a korzyści rozproszone. Każda taka asymetria tworzy idealne pole dla operacji wpływu, obcych i krajowych. Odpowiedzią nie jest podważanie protestów jako rzekomo inspirowanych z zagranicy, co byłoby prezentem dla operatorów. Odpowiedzią jest pełna, wyprzedzająca jawność danych o zużyciu energii i wody, o ulgach podatkowych i o wpływie na rachunki mieszkańców. Debata, która zna liczby, jest bowiem znacznie trudniejsza do zmanipulowania niż debata, która zna tylko emocje.

Chińskie komiksy o cygarach i rachunkach za prąd nie zmieniły niczego w amerykańskiej opinii publicznej. Zmieniły natomiast coś w mapie zagrożeń. Od 10 czerwca 2026 roku wiadomo, że beton, prąd i chłodzenie, czyli fizyczny fundament rewolucji AI, są już celem wojny informacyjnej prowadzonej narzędziami tej samej rewolucji.

Źródło – SlashGear, Bob Sharp, OpenAI June 2026 Threat Report, Ben Nimmo, Reuters, Axios, CyberScoop, Al Jazeera, Darren Linvill, Clemson University, Gallup, Data Center Watch, ambasada ChRL w Waszyngtonie, Akt o Usługach Cyfrowych UE | Res Futura | resfutura.pl

Total
0
Share