Państwo kontra dezinformacja: kiedy obrońca staje się oskarżonym?

W obliczu narastającej fali dezinformacji zalewającej polską przestrzeń publiczną, zwłaszcza po niedawnym incydencie z dronami w Wyrykach i kontrowersjach wokół depeszy PAP o słowach Donalda Trumpa, debata o prawdzie i fałszu osiągnęła punkt krytyczny. Społeczeństwo, politycy i eksperci zmagają się z bezprecedensową intensywnością wrogich operacji informacyjnych, które podważają zaufanie do instytucji państwa, polaryzują opinię publiczną i stwarzają realne zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. Analiza zebranych danych pozwala przyjrzeć się temu złożonemu zjawisku, identyfikując kluczowe wątki dyskusji, dominujące narracje oraz konkretne oczekiwania różnych grup w zakresie walki z dezinformacją. W jakiej kondycji znajduje się polska infosfera? Jakie środki proponują najważniejsze stronnictwa, by zapanować nad chaosem? I czy w obliczu tak głębokich podziałów możliwe jest osiągnięcie konsensusu w dążeniu do prawdy i stabilności?

 

1. Struktura wątków aktywnych w dyskusji o dezinformacji

Incydent z polską rakietą w Wyrykach (26%)

*W czasie prowadzenia badania wątek rakiety z F-35 jeszcze nie istniał.

Znacząca część dyskusji koncentrowała się wokół doniesień, że dom w miejscowości Wyryki został uszkodzony nie przez rosyjskiego drona, jak pierwotnie informowano, a przez polską rakietę F-16, która miała go zestrzelić. Sprawa stała się podstawą do oskarżeń rządu Donalda Tuska i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza o zatajanie prawdy i szerzenie dezinformacji. Politycy opozycji, głównie z Konfederacji (Sławomir Mentzen, Ewa Zajączkowska-Hernik, Krzysztof Bosak) i PiS (Mariusz Błaszczak), domagali się dymisji rządu, zarzucając mu kompromitację państwa, w tym na forum ONZ, gdzie wiceminister Marcin Bosacki przedstawiał zniszczenia jako dowód rosyjskiej agresji. Komentatorzy podkreślali, że ukrywanie faktów w sprawach bezpieczeństwa podważa zaufanie do państwa i stwarza podatny grunt dla teorii spiskowych. W odpowiedzi przedstawiciele rządu bronili się, wskazując, że pełna odpowiedzialność za incydent spoczywa na Rosji jako agresorze, a wojsko działało w obronie kraju, co nie powinno być przedmiotem politycznych ataków.

Rosyjski atak dronowy i wojna informacyjna (23%)

Atak rosyjskich dronów na Polskę, który miał miejsce w nocy z 9 na 10 września 2025 roku, wywołał szeroką dyskusję na temat bezpieczeństwa państwa oraz towarzyszącej mu wojny informacyjnej. Władze, w tym premier Donald Tusk i prezydent Karol Nawrocki, apelowały o spokój i czerpanie wiedzy wyłącznie z oficjalnych komunikatów, ostrzegając przed zmasowaną rosyjską dezinformacją. Główne fałszywe narracje, identyfikowane przez służby i analityków, miały na celu obarczenie winą Ukrainy za incydent, przedstawiając go jako prowokację mającą wciągnąć Polskę do wojny. W tym kontekście krytykowano polityków Konfederacji i niektórych publicystów za powielanie tez zbieżnych z propagandą Kremla. Jednocześnie pojawiały się głosy podważające skuteczność polskiej obrony powietrznej i krytykujące rząd za brak odpowiedniego przygotowania, w tym niewdrożenie specjalistycznego systemu antydronowego.

Dezinformacja w sporach politycznych (19%)

Wiele wzmianek dotyczyło wzajemnych oskarżeń o dezinformację na krajowej scenie politycznej, niezależnie od konkretnych incydentów militarnych. Politycy koalicji rządzącej, jak Adam Szłapka, zarzucali przedstawicielom PiS, w tym Mateuszowi Morawieckiemu, prowadzenie „manufaktury dezinformacji” w sprawach takich jak Krajowy Plan Odbudowy (KPO) czy pakt migracyjny. Z kolei opozycja oskarżała rząd o kłamstwa i manipulacje, m.in. w kontekście umowy z Mercosur (Anna Bryłka), czy wielkości deficytu budżetowego. Dezinformacja była przedstawiana jako stałe narzędzie walki politycznej, służące do wprowadzania w błąd opinii publicznej, dyskredytowania przeciwników i polaryzowania społeczeństwa. Często pojawiał się argument, że takie działania, niezależnie od strony, która je podejmuje, są szkodliwe dla państwa i wpisują się w interesy Rosji.

Błędna depesza PAP o wypowiedzi Donalda Trumpa (13%)

Dużym echem odbiła się sprawa błędnej depeszy Polskiej Agencji Prasowej, która fałszywie zrelacjonowała słowa Donalda Trumpa, sugerując, że USA pomogą Polsce dopiero po wojnie, podczas gdy jego wypowiedź dotyczyła Ukrainy. Incydent został określony jako kompromitacja państwowej agencji informacyjnej i przykład dezinformacji pochodzącej z oficjalnych źródeł. Błąd został podchwycony i rozpowszechniony przez wielu polityków, w tym rzecznika rządu Adama Szłapkę, oraz przez największe media, co stało się podstawą do oskarżeń o działanie na szkodę relacji polsko-amerykańskich. Sprawę szeroko komentował Krzysztof Stanowski, który wskazywał na powszechność problemu i brak weryfikacji informacji. Krytycy rządu wskazywali, że to zdarzenie podważa wiarygodność instytucji publicznych i ich narracji o walce z dezinformacją.

Rola mediów i influencerów w szerzeniu dezinformacji (10%)

W dyskusji często pojawiał się wątek odpowiedzialności mediów i osób publicznych za szerzenie fałszywych informacji. Krytyka dotyczyła szerokiego spektrum podmiotów. Z jednej strony oskarżano media prawicowe, jak TV Republika, o bycie „tubą propagandową” i powielanie prorosyjskich narracji. Z drugiej strony, krytykowano media liberalne (TVN, Onet, „Gazeta Wyborcza”) za stronniczość i ataki na opozycję. Negatywne oceny zbierał również Kanał Zero i Krzysztof Stanowski, którym zarzucano manipulowanie wypowiedziami i promowanie kontrowersyjnych postaci. Wskazywano także na influencerów, takich jak „Dziki Trener”, którzy generowali ogromne zasięgi, podważając oficjalne komunikaty państwowe. Dyskusja koncentrowała się na upadku autorytetów, kryzysie zaufania do mediów i łatwości, z jaką fałszywe treści stają się wiralowe w mediach społecznościowych.

Postulaty walki z dezinformacją i cenzurą (9%)

Część rozmów poświęcono systemowym rozwiązaniom problemu dezinformacji. Pojawiały się liczne apele o stworzenie narodowej strategii walki z dezinformacją, powołanie specjalnych komórek rządowych lub wsparcie istniejących organizacji fact-checkingowych. Politycy, jak Krzysztof Gawkowski, informowali o działaniach rządu w zakresie monitorowania cyberprzestrzeni i blokowania fałszywych narracji. Jednocześnie podnoszono obawy, że walka z dezinformacją może stać się pretekstem do wprowadzenia cenzury i ograniczania wolności słowa. Krytycy rządu wskazywali, że władza, która sama dezinformuje, chce uzyskać monopol na prawdę i karać za niewygodne opinie. W tym kontekście dyskutowano o nowych regulacjach unijnych, takich jak Akt o usługach cyfrowych (DSA).

 

2. Sentyment wypowiedzi w dyskusji o dezinformacji

🔴 Negatywny (93%):

Zdecydowana większość wzmianek przedstawia dezinformację jako zjawisko wysoce szkodliwe. Jest ona postrzegana jako narzędzie wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję, mające na celu destabilizację Polski, osłabienie sojuszy i skłócenie społeczeństwa. W tym ujęciu dezinformacja jest synonimem kłamstwa, manipulacji i propagandy, a osoby ją szerzące określane są mianem „agentów wpływu”, „zdrajców” lub „pożytecznych idiotów”. W kontekście krajowym, dezinformacja jest potępiana jako broń w walce politycznej, która niszczy debatę publiczną, podważa zaufanie do instytucji państwa i prowadzi do głębokiej polaryzacji. Niezależnie od opcji politycznej, autorzy używają tego terminu do piętnowania przeciwników, oskarżając ich o świadome wprowadzanie w błąd opinii publicznej w kluczowych sprawach, takich jak bezpieczeństwo, finanse publiczne czy polityka migracyjna.

🔵 Neutralny (7%):

Wypowiedzi o charakterze neutralnym to przede wszystkim oficjalne komunikaty instytucji państwowych (MON, MSWiA, BBN), które ostrzegają przed dezinformacją i apelują o czerpanie wiedzy ze sprawdzonych źródeł. W tej kategorii mieszczą się również analizy ekspertów i organizacji fact-checkingowych (np. Demagog, Defoliator), które w obiektywny sposób wyjaśniają mechanizmy dezinformacji, demaskują fałszywe narracje lub przedstawiają dane statystyczne dotyczące tego zjawiska, bez nacechowania emocjonalnego. Są to także wzmianki o charakterze czysto informacyjnym, np. zapowiedzi debat, konferencji czy raportów poświęconych tematyce dezinformacji, a także relacje medialne, które bezstronnie przytaczają oskarżenia o dezinformację wysuwane przez różne strony sporu.

🟢 Pozytywny (0%):

W analizowanym materiale nie zidentyfikowano żadnych wypowiedzi, które w sposób otwarty i jednoznaczny popierałyby dezinformację lub przedstawiały ją jako zjawisko pozytywne. Termin ten jest używany wyłącznie w negatywnym lub neutralnym znaczeniu. Brak pozytywnego sentymentu świadczy o powszechnym postrzeganiu dezinformacji jako działania destrukcyjnego i szkodliwego dla społeczeństwa.

Tabela najbardziej interaktywnych profili w dyskusji o dezinformacji:

Kanał Profil Wzmianki Reakcje Komentarze Share Suma interakcji
X (Twitter) Krzysztof Stanowski (@K_Stanowski) 17 72 843 3 294 6 872 83 009
Facebook Konfederacja 14 56 778 7 224 5 894 69 896
X (Twitter) Adam Szłapka (@adamSzlapka) 17 46 441 10 916 10 517 67 874
Facebook SokzBuraka 11 28 511 8 752 5 815 43 078
X (Twitter) Dawid Wildstein (@DawidWildstein) 31 28 530 1 065 10 466 40 061
X (Twitter) Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) 4 34 577 2 169 2 053 38 799
X (Twitter) Darekzig (@Darekzig) 100 31 990 2 016 3 994 38 000
Facebook Platforma Obywatelska 12 23 483 5 586 5 229 34 298
Facebook Doniesienia z putinowskiej Polski 73 25 609 1 111 4 472 31 192
Facebook Demagog 61 23 980 4 359 2 364 30 703
X (Twitter) Jacek Dobrzyński (@JacekDobrzynski) 22 16 563 3 660 4 621 24 844
X (Twitter) 🔎 DEMAGOG (@DemagogPL) 129 19 161 2 340 2 284 23 785
X (Twitter) Jakub (@JakubKubunio) 24 21 117 741 957 22 815
X (Twitter) Krzysztof Bosak PL (@krzysztofbosak) 9 19 318 794 2 646 22 758
X (Twitter) PlatformaObywatelska (@Platforma_org) 13 14 192 3 765 4 698 22 655
Facebook Ewa Zajączkowska 1 18 880 1 589 2 021 22 490
X (Twitter) Janusz Korwin-Mikke (@JkmMikke) 3 17 740 950 2 205 20 895
Facebook Kamila Gasiuk-Pihowicz 13 14 855 2 042 3 485 20 382
X (Twitter) Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) 4 14 043 1 615 2 408 18 066
Facebook Koalicja Obywatelska 8 11 524 1 630 3 193 16 347

Dezinformacja: wzmianki i interakcje w dyskusji

Kluczowe punkty aktywności na osi czasu:

1. 29.07.2025: Wątek dezinformacji w kontekście wyniku wyborów prezydenckich (dyskusje o ponownym przeliczeniu głosów), rzecznik rządu Adam Szłapka komentuje wpis Dariusza Mateckiego (kontekst migracji).

2. 10.09.2025: Dyskusje dotyczące naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, doniesienia o połączoną z incydentem operacją informacyjną.

3. 16.09.2025: Zarzuty o dezinformację kierowane wobec rządu, w kontekście zniszczenia domu w Wyrykach.

4. 19.09.2025: Polska Agencja Prasowa oskarżona o dezinformację (błędne tłumaczenie wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa).

3. Jakie są oczekiwania internautów w kontekście dezinformacji?

Oczekiwania wobec państwa – działania systemowe i prawne 

W obliczu nasilających się kampanii dezinformacyjnych, zwłaszcza po incydencie z rosyjskimi dronami, internauci masowo wyrażali oczekiwanie podjęcia przez państwo zdecydowanych i systemowych działań. Komentujący podkreślali, że dezinformacja stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i nie może być traktowana jako element zwykłej debaty publicznej. W związku z tym pojawiły się liczne postulaty utworzenia wyspecjalizowanych instytucji rządowych, na wzór agend funkcjonujących w innych krajach, których jedynym celem byłaby walka z wrogą propagandą. Równie często domagano się wprowadzenia konkretnych regulacji prawnych, w tym ustaw definiujących i penalizujących szerzenie dezinformacji, a także aktywniejszego wykorzystania istniejących narzędzi przez służby takie jak ABW i prokuratura.

Główne argumenty komentujących za:

  • Konieczność stworzenia systemowych rozwiązań, w tym wyspecjalizowanych agend rządowych lub nawet ministerstwa, w celu skoordynowanej walki z wrogą propagandą, zwłaszcza rosyjską.
  • Potrzeba wprowadzenia konkretnych ustaw, które definiowałyby i karały dezinformację jako odrębne przestępstwo, co ułatwiłoby ściganie sprawców.
  • Oczekiwanie, że służby specjalne (ABW) i prokuratura będą aktywnie ścigać osoby i media szerzące dezinformację, traktując to jako działanie na szkodę państwa, a nie tylko kwestię opinii.
  • Konieczność wzmocnienia i dofinansowania istniejących instytucji, takich jak NASK, aby mogły skuteczniej monitorować i reagować na zagrożenia w infosferze.
  • Przekonanie, że bierność państwa w tej kwestii prowadzi do bezkarności dezinformatorów i erozji zaufania do instytucji publicznych.

Główne argumenty komentujących przeciw:

  • Obawa, że tworzenie rządowych komórek do walki z dezinformacją doprowadzi do wprowadzenia cenzury i ograniczenia wolności słowa.
  • Ryzyko, że władza, która sama bywa oskarżana o manipulacje, może wykorzystywać takie narzędzia do zwalczania krytyki i opozycji politycznej.
  • Wątpliwości co do możliwości obiektywnego zdefiniowania „dezinformacji”, co stwarza pole do nadużyć i karania za niewygodne poglądy.
  • Powoływanie się na historyczne przykłady, gdzie państwowe organy „walki z dezinformacją” przekształcały się w aparaty represji i cenzury.

Oczekiwania wobec władz – transparentność i prawdomówność w komunikacji

Znaczna część dyskusji koncentrowała się na wiarygodności samego rządu jako źródła informacji. Internauci, szczególnie po incydencie w Wyrykach, masowo oskarżali władze o ukrywanie faktów, manipulację i bycie głównym źródłem dezinformacji w kraju. Podkreślano, że państwo nie może skutecznie walczyć z zewnętrzną propagandą, jeśli samo nie jest transparentne i prawdomówne wobec obywateli. W tym kontekście pojawiały się żądania pełnej jawności w sprawach dotyczących bezpieczeństwa, profesjonalizmu w instytucjach publicznych (takich jak PAP) oraz dymisji polityków, którzy zostali przyłapani na mijaniu się z prawdą.

Główne argumenty komentujących za:

  • Rząd musi być prawdomówny i transparentny, zwłaszcza w sprawach dotyczących bezpieczeństwa, aby budować zaufanie społeczne i odporność na wrogie narracje.
  • Zatajanie faktów, jak w sprawie rakiety w Wyrykach, jest postrzegane jako świadome dezinformowanie własnych obywateli i kompromitacja państwa na arenie międzynarodowej.
  • Samo ostrzeganie przed dezinformacją jest nieskuteczne, jeśli oficjalne instytucje, jak PAP czy rzecznicy rządu, same powielają fałszywe informacje.
  • Politycy, którzy zostali przyłapani na kłamstwie lub manipulacji, powinni ponosić odpowiedzialność i podawać się do dymisji, by przywrócić wiarygodność państwa.
  • Brak prawdomówności ze strony władz daje pożywkę teoriom spiskowym i rosyjskiej propagandzie, która wykorzystuje każdą nieścisłość do podważania zaufania do polskich instytucji.

Główne argumenty komentujących przeciw:

  • W sytuacjach kryzysowych rząd nie może podawać niesprawdzonych informacji, co przez opinię publiczną może być mylnie odbierane jako zatajanie faktów.
  • Pełna transparentność w sprawach wojskowych i działań służb jest niemożliwa i mogłaby zaszkodzić bezpieczeństwu państwa.
  • Oskarżenia opozycji wobec rządu o dezinformację są często elementem bieżącej walki politycznej i nie zawsze opierają się na faktach.
  • W chwili realnego zagrożenia zewnętrznego krytyka rządu i podważanie jego wiarygodności osłabia państwo i służy interesom wroga.

Oczekiwania wobec mediów i platform cyfrowych 

W dyskusji o walce z dezinformacją internauci często kierowali swoje postulaty w stronę mediów tradycyjnych oraz globalnych platform internetowych. Wyrażano frustrację z powodu bezkarności kont i portali notorycznie szerzących fałszywe treści, domagając się od serwisów takich jak X (Twitter), Facebook czy YouTube bardziej zdecydowanych działań, w tym regulacji i usuwania szkodliwych materiałów. Pojawiły się konkretne propozycje, takie jak obowiązkowa weryfikacja tożsamości użytkowników. Jednocześnie silnej krytyce poddawano media – zarówno te o profilu prawicowym, jak i liberalnym – zarzucając im pogoń za sensacją, brak weryfikacji faktów oraz dawanie przestrzeni osobom znanym z szerzenia dezinformacji.

Główne argumenty komentujących za:

  • Konieczność regulacji platform społecznościowych, które powinny ponosić większą odpowiedzialność za treści publikowane przez użytkowników.
  • Wprowadzenie obowiązku weryfikacji tożsamości użytkowników mediów społecznościowych w celu ograniczenia anonimowości i działalności farm trolli.
  • Stanowcze karanie mediów, które uporczywie szerzą dezinformację, włącznie z możliwością odbierania koncesji.
  • Apel do dziennikarzy o szczególną odpowiedzialność za słowo, weryfikację źródeł i nieudzielanie platformy osobom znanym z manipulacji.
  • Postulaty blokowania lub usuwania kont, które systematycznie i w sposób zorganizowany powielają rosyjską propagandę i dezinformację.

Główne argumenty komentujących przeciw:

  • Obawa, że zaostrzanie regulacji wobec platform i mediów jest prostą drogą do wprowadzenia cenzury i ograniczenia wolności słowa.
  • Ryzyko, że decyzje o tym, które media lub treści „dezinformują”, będą miały charakter polityczny i posłużą do uciszania krytyki.
  • Przekonanie, że użytkownicy powinni mieć prawo do wyrażania nawet kontrowersyjnych opinii, a rolą odbiorców jest ich samodzielna, krytyczna ocena.
  • Argument, że zamykanie mediów i usuwanie kont prowadzi do radykalizacji ich zwolenników i tworzenia zamkniętych, jeszcze bardziej podatnych na manipulację, baniek informacyjnych.

 

4. Główne stronnictwa biorące udział w dyskusji o dezinformacji

Konfederacja i sojusznicy

Grupa ta, reprezentowana przez polityków takich jak Sławomir Mentzen, Krzysztof Bosak, Ewa Zajączkowska-Hernik i Grzegorz Braun, jest najaktywniejszym uczestnikiem dyskusji. Jej stanowisko opiera się na radykalnej krytyce rządu Donalda Tuska, którego oskarża o bycie głównym źródłem dezinformacji w Polsce. Kluczowym wydarzeniem, które napędzało tę narrację, był incydent w Wyrykach, gdzie według doniesień dom został uszkodzony przez polską rakietę, a nie rosyjskiego drona. Stronnictwo to przedstawia rząd jako niekompetentny, zakłamany i kompromitujący Polskę na arenie międzynarodowej, a walkę z „rosyjską propagandą” postrzega jako pretekst do cenzury i atakowania opozycji.

Główne narracje stronnictwa:

  • Rząd Donalda Tuska jest głównym źródłem dezinformacji w Polsce, zwłaszcza w sprawach dotyczących bezpieczeństwa, jak incydent w Wyrykach.
  • Władza świadomie zataja prawdę przed obywatelami, okłamuje prezydenta i kompromituje Polskę na forum ONZ.
  • Oskarżenia o szerzenie „rosyjskiej propagandy” są narzędziem rządu do walki z krytyką i opozycją polityczną.
  • Państwo polskie jest nieprzygotowane na realne zagrożenia, np. brakuje mu skutecznego systemu obrony antydronowej, co rząd próbuje ukryć.
  • Oficjalne komunikaty rządowe są niewiarygodne, a ukrywanie faktów niszczy zaufanie publiczne i otwiera społeczeństwo na teorie spiskowe.

Koalicja rządowa i instytucje państwowe

To stronnictwo, w skład którego wchodzą premier Donald Tusk, ministrowie (Władysław Kosiniak-Kamysz, Tomasz Siemoniak), rzecznicy (Adam Szłapka) oraz instytucje państwowe (MON, MSWiA, KPRM), pozycjonuje się jako obrońca państwa przed realnym zagrożeniem ze strony Rosji. W komunikacji dominuje narracja o zmasowanej wojnie hybrydowej i informacyjnej, której celem jest destabilizacja Polski. Wszelkie działania krytyczne ze strony opozycji, szczególnie w momentach kryzysowych, takich jak atak dronowy, są przedstawiane jako nieodpowiedzialne i wpisujące się w scenariusz Kremla. Stronnictwo to konsekwentnie apeluje o zaufanie do oficjalnych komunikatów i jedność w obliczu zewnętrznej agresji.

Główne narracje stronnictwa:

  • Rosja prowadzi przeciwko Polsce zorganizowaną i zmasowaną kampanię dezinformacyjną, która jest elementem wojny hybrydowej.
  • Wszelka krytyka działań rządu i wojska w sytuacjach zagrożenia jest szkodliwa dla bezpieczeństwa państwa i stanowi wsparcie dla rosyjskiej propagandy.
  • Jedynym wiarygodnym źródłem informacji są oficjalne komunikaty instytucji państwowych i sojuszniczych.
  • Opozycja, zwłaszcza Konfederacja, świadomie lub nieświadomie („pożyteczni idioci”) powiela fałszywe narracje Kremla w celach politycznych.
  • Państwo polskie i jego służby działają sprawnie, a sojusze międzynarodowe (NATO, UE) są gwarantem bezpieczeństwa.

Prawo i Sprawiedliwość i Suwerenna Polska

Stronnictwo to, reprezentowane m.in. przez Mateusza Morawieckiego, Mariusza Błaszczaka i polityków Suwerennej Polski, skupia swoją krytykę na niekompetencji i braku wiarygodności rządu Donalda Tuska. Podobnie jak Konfederacja, wykorzystuje incydent w Wyrykach oraz błędną depeszę PAP o słowach Donalda Trumpa jako dowody na to, że obecna władza sama jest głównym dezinformatorem. Narracja PiS i Suwerennej Polski podkreśla rzekome osłabianie przez rząd sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi oraz kompromitację Polski na arenie międzynarodowej. Prezentują się jako siła polityczna posiadająca większe kompetencje w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności.

Główne narracje stronnictwa:

  • Rząd Donalda Tuska dezinformuje społeczeństwo i zataja kluczowe informacje w sprawach bezpieczeństwa, co jest kompromitujące dla państwa.
  • Działania rządu i podległych mu instytucji, jak PAP, prowadzą do osłabienia strategicznego sojuszu Polski z USA.
  • Obecna władza, która obiecywała walkę z dezinformacją, sama stała się jej głównym źródłem, co stanowi zagrożenie dla państwa.
  • Rząd jest nieudolny i nie potrafi zapewnić Polakom bezpieczeństwa, co stoi w kontraście do rzekomo profesjonalnych działań poprzedniej ekipy rządzącej.

Media, fact-checkerzy i organizacje pozarządowe

Jest to najbardziej zróżnicowana grupa, obejmująca zarówno media (Onet, TVN24, Rzeczpospolita, „Gazeta Wyborcza”, TV Republika), organizacje fact-checkingowe (Demagog), jak i komentatorów oraz aktywistów (np. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, „Doniesienia z putinowskiej Polski”). Ich rola polega głównie na analizie, komentowaniu i weryfikowaniu informacji. Organizacje takie jak Demagog systematycznie demaskują fałszywe treści, niezależnie od ich politycznego pochodzenia. Media liberalne często wspierają rządową narrację o zagrożeniu rosyjską dezinformacją, jednocześnie krytykując konkretne błędy władzy, podczas gdy media prawicowe (TV Republika) są oskarżane o bycie tubą propagandową opozycji i powielanie prorosyjskich tez.

Główne narracje stronnictwa:

  • Dezinformacja, zwłaszcza rosyjska, jest realnym i potężnym zagrożeniem, co udowadnia zalew fałszywych narracji w mediach społecznościowych po każdym kryzysie.
  • Konieczna jest weryfikacja faktów (fact-checking) i edukacja medialna w celu budowania społecznej odporności na manipulacje.
  • Politycy skrajnej prawicy (głównie Konfederacji) oraz niektóre media (np. TV Republika) aktywnie i świadomie powielają propagandę Kremla.
  • Instytucje państwowe i politycy wszystkich stron popełniają błędy komunikacyjne i bywają źródłem dezinformacji, co podważa zaufanie publiczne.
  • Wojna informacyjna toczy się nie tylko w sferze militarnej, ale także w tematach społecznych, takich jak migracja, zdrowie publiczne czy klimat.

Krzysztof Stanowski i Kanał Zero

Grupa ta, skupiona wokół postaci Krzysztofa Stanowskiego i jego kanału medialnego, pozycjonuje się jako niezależny głos krytykujący „kompromitację” i „absurdy” wszystkich stron sceny politycznej i medialnej. Głównym tematem, który był przez niego eksploatowany, była wpadka PAP z fałszywą depeszą o słowach Donalda Trumpa, co przedstawiał jako dowód na skrajną niekompetencję państwowej agencji. Jednocześnie sam był oskarżany o manipulowanie wypowiedziami (np. rzeczniczki MSWiA) i promowanie osób szerzących dezinformację. Jego narracja opiera się na budowaniu wizerunku bezstronnego arbitra, który obnaża nieudolność i zakłamanie elit.

Główne narracje stronnictwa:

  • Polska Agencja Prasowa i główne media skompromitowały się, bezkrytycznie powielając fałszywą informację o wypowiedzi Donalda Trumpa.
  • Politycy wszystkich opcji są niekompetentni i często sami są głównymi dezinformatorami.
  • Oficjalne narracje rządowe są niewiarygodne i należy je konsekwentnie kwestionować i weryfikować.
  • Pojęcie „rosyjskiej dezinformacji” jest nadużywane przez establishment polityczno-medialny do walki z krytykami i uciszania niewygodnych pytań.

 

5. Rozwiązania proponowane przez zróżnicowane grupy

Politycy koalicji rządzącej i przedstawiciele instytucji państwowych

Grupa ta, reprezentowana przez czołowych polityków rządu (Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz, Adam Szłapka, Krzysztof Gawkowski) oraz instytucje takie jak MON, MSWiA czy KPRM, prezentuje dezinformację jako zagrożenie zewnętrzne, głównie ze strony Rosji i Białorusi, wymagające scentralizowanej i zinstytucjonalizowanej odpowiedzi państwa. Ich narracja podkreśla sprawność i gotowość służb do działania, a walkę z fałszywymi informacjami ramuje jako element obrony narodowej i ochrony demokracji. Kluczowym elementem ich przekazu jest apel o zaufanie do oficjalnych komunikatów i jedność w obliczu zagrożeń hybrydowych.

Proponowane rozwiązania:

  • Wprowadzenie nowych regulacji prawnych, w tym ustawy o zwalczaniu dezinformacji, wzorowanej na unijnym Akcie o usługach cyfrowych (DSA), aby zmusić platformy internetowe do większej odpowiedzialności za treści.
  • Aktywne wykorzystanie służb specjalnych (ABW) i prokuratury do ścigania osób i podmiotów, których działalność dezinformacyjna nosi znamiona szpiegostwa lub działania na rzecz obcego wywiadu.
  • Wzmocnienie oficjalnych kanałów komunikacji państwowej oraz prowadzenie kampanii informacyjnych (np. „Poradnik Bezpieczeństwa”) w celu budowania świadomości i odporności społecznej.
  • Rozwój współpracy międzynarodowej, m.in. w ramach Trójkąta Lubelskiego, w celu wspólnego zwalczania rosyjskiej dezinformacji.

Politycy opozycji (Konfederacja i PiS)

Stronnictwo to, zdominowane przez polityków Konfederacji (Sławomir Mentzen, Krzysztof Bosak, Grzegorz Braun) i Prawa i Sprawiedliwości (Mariusz Błaszczak), koncentruje się na narracji, w której głównym źródłem dezinformacji jest obecny rząd. Nie proponują oni systemowych rozwiązań prawnych do walki z dezinformacją jako zjawiskiem, lecz domagają się pociągnięcia do odpowiedzialności (w tym dymisji i postawienia przed Trybunałem Stanu) przedstawicieli władzy za rzekome kłamstwa i manipulacje. Ich działania mają charakter interwencyjny i są ukierunkowane na dyskredytację rządu, którego oskarżają o niekompetencję i ukrywanie prawdy, zwłaszcza w sprawach bezpieczeństwa.

Proponowane rozwiązania:

  • Pociągnięcie do odpowiedzialności politycznej i prawnej członków rządu, w tym dymisji premiera i ministrów, za świadome wprowadzanie w błąd opinii publicznej.
  • Składanie zawiadomień do prokuratury na przedstawicieli władzy za działania uznane za bezprawne lub dezinformujące (np. wniosek Grzegorza Brauna przeciwko Marszałkowi Sejmu).
  • Żądanie pełnej transparentności i publikacji wszystkich dokumentów w sprawach budzących kontrowersje, aby uniemożliwić rządowi ukrywanie faktów.
  • Wzywanie do likwidacji mediów, które uznają za tuby propagandowe rządu (np. TVP, TVN, Onet).

Dziennikarze, analitycy i fact-checkerzy

Ta grupa, składająca się z ekspertów (np. Grzegorz Rzeczkowski, Anna Mierzyńska) i organizacji fact-checkingowych (Demagog, Konkret24), podchodzi do problemu dezinformacji w sposób systemowy. Ich narracja skupia się na potrzebie budowania długofalowej odporności społecznej i instytucjonalnej. Podkreślają, że doraźne działania polityczne są niewystarczające w obliczu zorganizowanej wojny informacyjnej. Domagają się stworzenia kompleksowej strategii, edukacji medialnej oraz wsparcia dla niezależnych inicjatyw weryfikujących fakty, postrzegając dezinformację jako zagrożenie strukturalne dla demokracji.

Proponowane rozwiązania:

  • Opracowanie i wdrożenie narodowej strategii walki z dezinformacją, koordynującej działania różnych instytucji państwowych.
  • Utworzenie specjalnej, rządowej komórki lub ministerstwa do spraw walki z dezinformacją i wspierania edukacji cyfrowej.
  • Zwiększenie finansowania dla niezależnych organizacji fact-checkingowych i mediów śledczych, które demaskują fałszywe narracje.
  • Przywrócenie i wzmocnienie komisji do spraw badania rosyjskich wpływów, aby mogła skutecznie analizować i przeciwdziałać wrogim operacjom informacyjnym.

Prawnicy i eksperci ds. bezpieczeństwa

Grupa ta, reprezentowana przez osoby z wykształceniem prawniczym lub doświadczeniem w służbach specjalnych (np. Ewa Wrzosek, Piotr Pytel), koncentruje się na precyzyjnych i konkretnych lukach w systemie prawnym. Ich narracja jest techniczna i pozbawiona politycznych emocji, wskazując na brak odpowiednich narzędzi do skutecznego ścigania dezinformacji. Zamiast ogólnych apeli, proponują konkretne zmiany legislacyjne lub działania operacyjne, które mogłyby wzmocnić zdolności państwa do identyfikacji i neutralizacji zagrożeń.

Proponowane rozwiązania:

  • Stworzenie kompleksowego aktu prawnego, który definiowałby dezinformację jako odrębne przestępstwo, a nie tylko jako element innych czynów zabronionych, jak szpiegostwo.
  • Zlecenie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) przygotowania i upublicznienia raportu dotyczącego aktywności prorosyjskich kont w mediach społecznościowych, w tym listy „recydywistów”.
  • Wprowadzenie prawnych mechanizmów pozwalających na pociąganie do odpowiedzialności platform cyfrowych za brak reakcji na zgłoszenia dotyczące dezinformacji.

Internauci i aktywiści społeczni

To najliczniejsza i najbardziej zróżnicowana grupa, której wspólnym mianownikiem jest poczucie bezsilności wobec zalewu fałszywych treści i domaganie się natychmiastowych, często radykalnych działań. Ich narracja jest silnie emocjonalna i polaryzująca, a proponowane rozwiązania mają charakter represyjny i są skierowane przeciwko konkretnym osobom, mediom lub platformom. Nie skupiają się na tworzeniu nowego prawa, lecz na bezwzględnym egzekwowaniu odpowiedzialności i eliminacji źródeł dezinformacji z przestrzeni publicznej.

Proponowane rozwiązania:

  • Natychmiastowe zamykanie i odbieranie koncesji mediom uznawanym za „szczujnie” i „tuby propagandowe” (np. TV Republika).
  • Masowe zgłaszanie i blokowanie kont w mediach społecznościowych, które szerzą dezinformację, oraz tworzenie publicznych „list dezinformatorów”.
  • Wywieranie presji na platformy cyfrowe (X, Facebook, TikTok), aby agresywniej usuwały szkodliwe treści i blokowały konta szerzące propagandę.
  • Pociąganie do odpowiedzialności karnej polityków i publicystów za każde publiczne kłamstwo lub manipulację, w trybie przyspieszonym.

 

6. Podsumowanie i wnioski

Polska infosfera znajduje się w stanie głębokiego kryzysu, którego istotą jest fundamentalny paradoks zaufania. Z jednej strony, istnieje powszechne i ponadpartyjne przekonanie o realnym zagrożeniu ze strony zewnętrznej, głównie rosyjskiej dezinformacji, co rodzi społeczne oczekiwanie podjęcia przez państwo zdecydowanych działań ochronnych. Z drugiej strony, samo państwo, w oczach znacznej części obywateli, jest postrzegane jako jedno z głównych źródeł dezinformacji, co podważa jego legitymację do roli arbitra prawdy i skutecznego obrońcy. Incydenty takie jak zatajenie prawdy o polskiej rakiecie w Wyrykach czy kompromitująca wpadka Polskiej Agencji Prasowej w sprawie wypowiedzi Donalda Trumpa nie są już tylko błędami komunikacyjnymi – stały się dla wielu dowodem na systemową niewiarygodność instytucji publicznych.

W tej atmosferze permanentnej nieufności, walka z dezinformacją przestała być technicznym wyzwaniem, a stała się polem bitwy politycznej. Każde stronnictwo wykorzystuje pojęcie „dezinformacji” jako narzędzie do dyskredytowania przeciwników, co prowadzi do niebezpiecznej spirali – realne zagrożenia hybrydowe, zamiast jednoczyć, stają się paliwem dla wewnętrznych konfliktów, co ostatecznie realizuje cele wrogich ośrodków wpływu. Rząd oskarża opozycję o bycie „pożytecznymi idiotami Kremla”, podczas gdy opozycja zarzuca rządowi kłamstwa i tworzenie „ruskiej propagandy” przez własną niekompetencję. W efekcie społeczeństwo, bombardowane sprzecznymi komunikatami, traci zdolność do odróżniania faktów od manipulacji, a zaufanie eroduje na każdym poziomie.

Kluczowym wnioskiem płynącym z analizy jest to, że żadne rozwiązania prawne, takie jak postulowana ustawa anty-dezinformacyjna, nie będą skuteczne bez odbudowy fundamentalnego zaufania obywateli do państwa. W obecnym klimacie każda próba regulacji treści w Internecie zostanie natychmiast odebrana przez opozycję i część społeczeństwa jako próba wprowadzenia cenzury („ustawa kagańcowa”) i narzędzie do walki z krytyką. Dlatego pierwszym i najważniejszym krokiem musi być radykalna zmiana w kulturze komunikacyjnej państwa. Oznacza to bezwzględną transparentność, nawet w przypadku niewygodnych faktów i własnych błędów, oraz depolityzację i profesjonalizację instytucji odpowiedzialnych za przekaz informacji, takich jak PAP. Państwo, aby chronić obywateli przed kłamstwem, musi najpierw samo stać się bezdyskusyjnie wiarygodnym źródłem prawdy. Bez tego fundamentu, walka z dezinformacją pozostanie jedynie jałową wojną wszystkich ze wszystkimi, w której jedynym wygranym będzie zewnętrzny agresor.

Privacy Preference Center