14 narracji niezmiennych od 30 lat. Kupowane grupy na Facebooku, boty rozpędzające lawinę i cel, którym nie jest wiara w kłamstwo, lecz mgła. Litwa i Estonia rozłożyły rosyjski przenośnik dezinformacji na części pierwsze
Na początku lipca 2026 roku Odessa Journal podsumował ustalenia litewskiego śledztwa dziennikarskiego, opartego na badaniu firmy Repsense wykonanym na zlecenie litewskiej Komisji Radia i Telewizji. Wniosek główny brzmi sucho, ale opisuje zjawisko o znaczeniu kontynentalnym. Rozprzestrzenianie dezinformacji w krajach bałtyckich działa jak precyzyjnie zorganizowany przenośnik taśmowy. Eksperci z Estonii potwierdzają przy tym, że metody Kremla są uniwersalne i działają identycznie w Wilnie i Tallinie.
Kraje bałtyckie są w tej wojnie szczególnym punktem obserwacyjnym z dwóch powodów. Po pierwsze, jako najbardziej atakowane państwa Unii Europejskiej widzą pełny repertuar przeciwnika, od dezinformacji, przez werbunek mieszkańców, po zagłuszanie GPS i sabotaż kabli podmorskich. Po drugie, jako państwa o najdłuższym stażu w tej wojnie zdążyły zbudować narzędzia analizy, których reszta kontynentu dopiero się uczy.
Dlatego bałtycka anatomia przenośnika jest lekturą obowiązkową daleko poza regionem. Wszystko, co litewscy i estońscy badacze opisują u siebie, przyjdzie w tej samej formie wszędzie tam, gdzie jeszcze nie dotarło.
I. Przenośnik. Jak działa maszyna
Po zablokowaniu oficjalnych rosyjskich kanałów telewizyjnych w krajach bałtyckich głównym środowiskiem operacji stały się media społecznościowe. I to jest pierwsza lekcja z badania. Zablokowanie kanału nie zmniejszyło ataku, tylko przesunęło go w miejsce, gdzie atrybucja jest trudniejsza, a treść miesza się z naturalnym ruchem obywateli.
Mechanikę przesuniętej operacji ekspert komunikacji Mykolas Katkus opisuje warstwa po warstwie. Fundamentem są konta, zarówno całkowicie fałszywe, jak i prowadzone przez prawdziwych ludzi, z których każdy obsługuje po kilkadziesiąt fikcyjnych tożsamości rozprowadzających treści. Drugą warstwą są grupy, w których umieszcza się posty, często kupione od dotychczasowych administratorów albo przejęte. Trzecią warstwą jest sztuczny rozruch. Boty generują pierwsze polubienia, udostępnienia i powtarzalne komentarze, tworząc iluzję żywej, wiarygodnej dyskusji, a ponieważ ludzie ufają treściom, wokół których toczy się rozmowa, iluzja uruchamia efekt kuli śnieżnej. Historia zaczyna wtedy rozchodzić się dalej rękami prawdziwych użytkowników.
Najważniejszą platformą tego łańcucha jest Facebook, gdzie operacje celują bezpośrednio w użytkowników. TikTok pełni natomiast funkcję taniego wejścia, bo tam zasięg można zbudować najniższym kosztem.
Medioznawca Mantas Martišius dodaje do tego dwa wnioski o dużej wadze praktycznej. Pierwszy jest taki, że zatrzymanie takiego przepływu na wczesnym etapie jest skrajnie trudne, więc instytucje reagują zwykle dopiero wtedy, gdy lawina już się rozpędziła. Drugi, poważniejszy, mówi o tym, że stara zasada weryfikowania informacji w kilku niezależnych źródłach przestała działać. Boty i jednorazowe witryny potrafią bowiem powtórzyć to samo kłamstwo w wielu kanałach jednocześnie, więc odbiorca, który sumiennie sprawdza w 5 miejscach, znajduje 5 razy tę samą fałszywkę i uznaje ją za potwierdzoną.
II. Cel. Mgła zamiast wiary
Badanie precyzyjnie definiuje cel całej maszynerii i ta definicja jest ważniejsza niż jakikolwiek pojedynczy przykład fałszywki.
Celem nie jest przekonanie ludzi do konkretnego kłamstwa. Celem jest zanurzenie społeczeństwa w gęstej mgle informacyjnej, zatarcie granicy między prawdą a fikcją i systematyczna erozja zaufania obywateli do własnych instytucji państwowych. Pojedyncza fałszywka może zostać obalona, ale mgły obalić się nie da, bo nie stawia żadnej tezy do obalenia. Obywatel, który przestaje wierzyć wszystkim, jest dla operatora równie cenny jak obywatel, który uwierzył w kłamstwo. Może nawet cenniejszy, bo pozostaje odporny na sprostowania.
Ten opis celu spina się z każdym przypadkiem opisanym w tej serii, od hahagandy po walencką powódź. Wspólnym mianownikiem współczesnych operacji wpływu nie jest bowiem żadna konkretna narracja, lecz zaufanie jako cel ataku. I dlatego wszystkie systemy obrony zbudowane wyłącznie wokół prostowania pojedynczych treści walczą z poprzednią wojną.
III. 14 narracji na 30 lat
Najciekawszy pojedynczy wynik pochodzi z Estonii. Badanie Instytutu Języka Estońskiego wykazało, że zdolność modeli językowych do wykrywania dezinformacji opiera się na zaledwie 14 rdzennych narracjach, które pozostają niezmienne od 30 lat. Mowa tu o upadku Zachodu, słabości małych państw, rzekomym faszyzmie i nieuchronnej zapaści gospodarczej. Na te stare wzorce nakładane są jedynie kolejne, aktualizowane warstwy.
Warto zatrzymać się nad tym ustaleniem, bo ma ono dwie strony.
Pierwsza strona jest opisowa. Potwierdza to, co pokazywał przywoływany w tej serii katalog EUvsDisinfo z 5 wielkimi narracjami prokremlowskiej propagandy. Repertuar przeciwnika jest zdumiewająco stabilny. Zmieniają się nośniki, od telewizji przez fałszywe graffiti po wideo generowane przez AI, ale opowieść pod spodem pozostaje ta sama od dekad. Medioznawca Andres Kõnno z Uniwersytetu Tallińskiego przypomina zresztą, że skoordynowane ataki z jednego centrum region zna co najmniej od 2007 roku, od awantury wokół przeniesienia Brązowego Żołnierza w Tallinie, i właśnie dlatego apeluje o perspektywę historyczną zamiast paniki.
Druga strona ma charakter operacyjny. Stabilny repertuar jest wykrywalny maszynowo. Skoro 14 narracji nie zmienia się od 30 lat, można nauczyć modele językowe rozpoznawania wzorca niezależnie od tego, w jaki kostium ubrano go tym razem. To odwraca zwykły kierunek tej serii, w której AI występowała głównie po stronie ataku. Estońskie badanie pokazuje warunek, pod którym staje się ona bronią obrony. Obrona musi celować w narracje, nie w pojedyncze treści, ponieważ fałszywek są miliony i są jednorazowe, a narracji jest 14 i są wieczne.
IV. Zaplecze ludzkie i szerszy front
Przenośnik nie składa się wyłącznie z kont i botów. Śledztwa litewskich i estońskich dziennikarzy opisują również jego ludzkie zaplecze. Rosyjskie służby werbują mieszkańców regionu, często przez Telegram albo podczas wyjazdów do Rosji, celując w osoby o niskich dochodach i młodych ludzi szukających zarobku. Zwerbowani dostają instrukcje dotyczące treści. Szef estońskiego kontrwywiadu Erki Korts opisywał przypadek podejrzanego, który najprawdopodobniej otrzymał konkretne wytyczne co do tego, jakie historie publikować, jakie tematy poruszać i jakie kierunki polityczne wspierać.
Ta warstwa informacyjna jest częścią szerszego frontu, który w krajach bałtyckich obejmuje zagłuszanie sygnału GPS w okolicach lotnisk, sabotaż kabli podmorskich i akty wandalizmu zlecane miejscowym z problemami finansowymi. Dezinformacja nie jest tu osobnym zjawiskiem, lecz miękkim ramieniem tej samej operacji, której twarde ramię tnie kable na dnie Bałtyku.
Jednocześnie region pozostaje najlepiej przygotowaną częścią Unii. To właśnie kraje bałtyckie odłączyły się od poradzieckiej sieci energetycznej, zbudowały społeczności ochotników prostujących fałszywki i wprowadzają wymogi bezpieczeństwa dla samorządowców w regionach przygranicznych. Front uczy się szybciej niż tyły, i to jest właściwy powód, żeby czytać bałtyckie raporty uważniej niż jakiekolwiek inne.
V. Pięć obserwacji na koniec
Pierwsza obserwacja jest taka, że zablokowanie rosyjskiej telewizji nie zmniejszyło ataku, tylko przesunęło go do mediów społecznościowych. Jest to lekcja dla każdego państwa rozważającego zakazy nadawców, ponieważ blokada bez przygotowania na efekt przesunięcia oddaje przeciwnikowi teren trudniejszy do monitorowania i pozbawiony redakcyjnej odpowiedzialności. Każdej decyzji o zamknięciu kanału powinna więc towarzyszyć decyzja o wzmocnieniu monitoringu przestrzeni, do której operacja ucieknie.
Druga obserwacja mówi o tym, że kluczowym zasobem przenośnika nie jest treść, lecz sztuczny dowód społeczny, czyli kupione grupy, rozruchowe polubienia i powtarzalne komentarze. To one zamieniają martwą fałszywkę w żywą rozmowę, której ufają prawdziwi ludzie. Wniosek dla regulatorów egzekwujących Akt o Usługach Cyfrowych jest konkretny. Celem nadzoru powinna być infrastruktura fabrykowania zaangażowania, czyli rynki handlu grupami i kontami, a nie pojedyncze posty, których i tak nikt nie nadąży moderować.
Trzecia obserwacja jest taka, że ustalenie o 14 narracjach niezmiennych od 30 lat to najbardziej optymistyczny wynik badawczy tego roku w całej dziedzinie. Stabilność repertuaru przeciwnika oznacza, że obrona oparta na rozpoznawaniu wzorców, w tym maszynowym, jest wykonalna. Systemy monitoringu, również komercyjne, powinny być więc trenowane na poziomie narracji, nie pojedynczych treści. Ten sam wniosek wybrzmiał w projekcie ATAFIMI z naszego tekstu o hahagandzie. Przewaga obrony zaczyna się tam, gdzie kończy się prostowanie egzemplarzy, a zaczyna mapowanie serii.
Czwarta obserwacja dotyczy tego, że rada, na której wychowały się pokolenia, czyli „sprawdź w kilku źródłach”, umarła i trzeba to powiedzieć głośno. W środowisku, w którym jeden operator kontroluje dziesiątki pozornie niezależnych kanałów, liczba źródeł przestała być miarą wiarygodności. Nową miarą jest niezależność i pochodzenie źródeł, czyli dokładnie to, co próbują ustalać standardy w rodzaju C2PA. Programy edukacji medialnej w całej Europie wymagają więc przepisania pod tę zmianę, zanim wychowają kolejny rocznik ludzi sumiennie weryfikujących kłamstwo w 5 kopiach tej samej fabryki.
Piąta obserwacja jest zarazem najbardziej fundamentalna. Kraje bałtyckie są laboratorium przyszłości reszty kontynentu, bo front zawsze wie wcześniej. Efekt przesunięcia po blokadach, rynek kupowanych grup, werbunek przez Telegram, maszynowe wykrywanie narracji, wszystko to dotrze do każdego państwa Unii z opóźnieniem kilku kwartałów, najwyżej lat. Obserwowanie Wilna i Tallina jest najtańszą dostępną formą prognozowania własnych zagrożeń. Mgła, o której piszą litewscy badacze, nie zatrzymuje się na granicach. Można ją tylko wcześniej zobaczyć u sąsiada i zdążyć zapalić światła.
Źródła – Odessa Journal, Repsense, litewska Komisja Radia i Telewizji, LRT, Mykolas Katkus, Mantas Martišius, Andres Kõnno, Instytut Języka Estońskiego, Erki Korts, CEPA, Jamestown Foundation, Carnegie Endowment, EUvsDisinfo | Res Futura | resfutura.pl