Dwudziestego pierwszego kwietnia 2026 roku, podczas konferencji WindEurope 2026 w Madrycie, opublikowano dokument, którego wagę dziś dostrzega coraz więcej obserwatorów ekosystemu informacyjnego. Raport „Wind energy disinformation and misinformation campaigns. A systemic threat to Europe’s energy security and competitiveness”, opracowany przez WindEurope we współpracy z brytyjskim ośrodkiem analitycznym CASM Technology, jest pierwszym tak szczegółowym opisem siatki antywiatrowej w Europie. Liczby są poruszające. 42 947 antywiatrowych wpisów na sześciu platformach społecznościowych. 6,3 miliona aktywnych interakcji. Dziesiątki milionów wyświetleń. 573 konta. 18 miesięcy zbierania danych, od maja 2024 do lutego 2026. Sześć państw, które wytworzyły 75 procent treści. Szwecja na pierwszym miejscu, z prawie 7000 wpisów. Następnie Francja, Norwegia, Finlandia, Wielka Brytania, Niemcy.
Tekst Caliber.az z 14 maja 2026 roku, opisujący falę kampanii dezinformacyjnych przeciwko energii wiatrowej w Szwecji i Francji, jest jednym z wielu materiałów branżowych, które ten raport wywołał. Euronews. Politico E&E News. State of Green. Baltic Wind. Polski Super Express, ZielonaGospodarka.pl, GospodarkaMorska.pl, PSEW. Każda z tych redakcji widzi sprawę z innego kąta. Ale wszystkie zgadzają się w jednym. Dezinformacja wokół energetyki wiatrowej, którą do tej pory traktowano jako zjawisko lokalnych protestów, jest dziś zorganizowanym, ponadnarodowym mechanizmem. A jej skutki, mierzone w euro, należą do najwyższych w historii europejskiej polityki publicznej.
I. 42 947 wpisów, 573 konta, 18 miesięcy
Raport WindEurope-CASM analizuje wpisy z sześciu platform społecznościowych. Facebook. Instagram. X (dawny Twitter). YouTube. TikTok. LinkedIn. Okres badawczy obejmuje czas od 1 maja 2024 do 28 lutego 2026 roku. Łącznie 42 947 antywiatrowych wpisów. 68 procent z nich zostało zaklasyfikowanych jako związane z dezinformacją lub błędną informacją. Pozostałe 32 procent jako uprawnione, choć negatywne treści opozycyjne.
Główne narracje, które dominują w tej siatce, zostały opisane szczegółowo. Twierdzenia, że turbiny wiatrowe „powodują raka”. Twierdzenia, że „zatruwają wodę pitną”. Twierdzenia, że są zagrożeniem dla ptaków i nietoperzy. Twierdzenia, że emitują „szkodliwe infradźwięki”. Twierdzenia, że są nieopłacalne ekonomicznie. Twierdzenia, że projekty są korumpowane przez lobby korporacyjne. Twierdzenia, że stanowią „egzystencjalne zagrożenie” dla społeczności lokalnych.
Istotne metodologicznie jest to, że raport rozróżnia dezinformację (zamierzone kłamstwo) od misinformacji (niezamierzoną niewiedzę). 68 procent treści mieści się w obu kategoriach. Ale wzorce czasowe, geograficzne i mechanizmy wzmacniania pokazują wyraźnie, że wiele tych narracji jest dziś skoordynowanych, a nie spontanicznych.
Carl Miller, założyciel CASM Technology, w analizie raportu używa konkretnego sformułowania. „Duży i dobrze zorganizowany ekosystem podmiotów, które aktywnie podważają europejski dyskurs energetyczny”. Cytat jest dziś dziennikarsko przywoływany w kilkudziesięciu redakcjach na świecie. Stanowi roboczą definicję problemu.
II. Szwecja na pierwszym miejscu. Polska na liście wzmacniaczy
Geografia antywiatrowej dezinformacji w Europie nie jest przypadkowa. Sześć państw wytwarza 75 procent całkowitej liczby wpisów. Pozostałe 22 państwa UE oraz niektóre kraje pozaeuropejskie wytwarzają pozostałe 25 procent.
Pierwsze miejsce. Szwecja. Prawie 7000 wpisów. Te liczby są tym bardziej zaskakujące, że Szwecja wytwarza 99 procent swojej elektryczności z czystych źródeł. Mimo to, w marcu 2025 roku, szwedzki rząd odrzucił 13 wniosków o budowę farm wiatrowych na morzu o łącznej mocy 32 GW, co odpowiada 140 TWh rocznej produkcji, pod pretekstem „obronności”. WindEurope, w komentarzu Gilesa Dicksona, ówczesnego prezesa organizacji, wprost określił tę decyzję jako wynik „rosyjskiego zastraszania i ingerencji w politykę energetyczną”. Drugie miejsce. Francja. Kraj, który Caliber.az wymienia w swoim tytule, znajduje się na drugiej pozycji w rankingu produkcji antywiatrowych treści. Trzecie miejsce. Norwegia. Czwarte. Finlandia. Piąte. Wielka Brytania. Szóste. Niemcy.
Każde z tych państw ma własną dynamikę wewnętrzną. W Szwecji centralnym aktorem jest „Motvind Norge”, w Norwegii ta sama organizacja, w Niemczech AfD (Alternatywa dla Niemiec), w Wielkiej Brytanii „Wide Awake Media”. Mimo różnic, narracje są niemal identyczne. Wiatraki szkodzą zdrowiu. Wiatraki niszczą krajobraz. Wiatraki są korumpowane. Wiatraki są niewydajne. Każda z tych narracji jest dziś sprawdzalnie fałszywa, ale każda jest rozpowszechniona w sieci o milionowym zasięgu.
Tu wchodzi punkt szczególnie istotny dla polskiego czytelnika. Raport WindEurope-CASM wprost wymienia drugą grupę krajów. „Polska, Bułgaria, Słowacja, Włochy, Grecja, Czechy wytworzyły mniej antywiatrowych treści w całej sieci, ale treści, które wytworzyły, miały tendencję do generowania większego zaangażowania”. Czyli, Polska, choć wytwarza mniej antywiatrowych wpisów niż Szwecja czy Francja, jest dziś jednym z głównych wzmacniaczy antywiatrowych narracji w Europie. Polska nie tworzy. Polska wzmacnia.
III. Trzy warstwy siatki. Kto wytwarza, kto wzmacnia, kto wirusuje
CASM Technology odnalazła precyzyjny mechanizm podziału pracy w obrębie antywiatrowej siatki.
Pierwsza warstwa. Grupy antywiatrowe. Wytwarzają one 78 procent wszystkich wpisów, czyli zdecydowaną większość objętości treści. To są wyspecjalizowane organizacje, które skupiają działalność wokół jednego tematu. Negatywnej narracji o energii wiatrowej. Każda z tych grup ma własną stronę internetową, własne profile w mediach społecznościowych, własną sieć kontaktów z lokalnymi politykami. Stanowią one „infrastrukturę ruchu”, jak ujmuje to raport.
Druga warstwa. Politycy i partie polityczne. Wytwarzają one tylko 2 procent treści, ale wywołują 16 procent całkowitego zaangażowania. To kluczowi wzmacniacze. Partie prawicowo-populistyczne. W Niemczech AfD. W Polsce, według wewnętrznej analizy PSEW, częściowo Konfederacja Wolność i Niepodległość oraz niektóre konserwatywne kanały Telegram. We Francji Rassemblement National. W Wielkiej Brytanii Reform UK. We Włoszech Lega. W Szwecji Sverigedemokraterna. Żadna z tych partii nie wytwarza masowych treści antywiatrowych. Ale każda z nich wzmacnia treści wytwarzane przez grupy antywiatrowe, korzystając z dostępu do mediów głównego nurtu.
Trzecia warstwa. Działacze i media fringe’owe. Konta takie jak „Wide Awake Media” (Wielka Brytania) i „Motvind Norge” (Norwegia) działają jako centralne węzły siatki. Wide Awake Media samodzielnie zebrało 11 procent całego zaangażowania widowni z mniej niż 100 wpisów. To jest niezwykła nierówność. Mała liczba wpisów. Ogromne zaangażowanie. Mechanizm jest jasny. Konta te są dziś wyspecjalizowane w wytwarzaniu wirusowych treści o wysokim potencjale zaangażowania, a nie w masowym sianiu treści.
Razem, te trzy warstwy stanowią pełną budowę antywiatrowej dezinformacji w Europie. Grupy wytwarzają infrastrukturę. Politycy wzmacniają. Działacze wirusują. Każda z tych warstw potrzebuje pozostałych, by działać skutecznie.
IV. Moskwa zarabia na każdym opóźnieniu
To, czego raport WindEurope-CASM nie wymienia wprost, jest jednak istotnym tłem. Rosja jest dziś jednym z głównych beneficjentów spowolnienia europejskiej transformacji energetycznej. Każda zatrzymana lub anulowana inwestycja w energetykę wiatrową w Europie oznacza dla Moskwy dłuższą zależność państw europejskich od rosyjskich węglowodorów lub od węglowodorów dostarczanych przez sojuszników Moskwy.
To jest dziś dziedzina szeroko udokumentowana. Razom We Stand, ukraińska organizacja monitorująca, w raporcie z grudnia 2024 roku, opisała szczegółowy mechanizm rosyjskich kampanii dezinformacyjnych przeciwko europejskiej transformacji energetycznej. „Promowanie teorii spiskowych o wpływie środowiskowym turbin wiatrowych”. „Sianie strachu o ekonomiczne koszty energii słonecznej”. „Mikrotargetowanie wobec konkretnych grup społecznych i regionów”. W państwach bałtyckich, według dokumentacji Razom We Stand, rosyjskie media przedstawiają lokalne wysiłki niezależności energetycznej jako „porażki”, przypisując rosnące ceny elektryczności i gazu polityce zielonej, a nie sankcjom lub światowej dynamice rynku.
Atlantic Council, Center for European Policy Analysis i Europejska Służba Działań Zewnętrznych udokumentowały podobny mechanizm w Niemczech. AfD, partia z udokumentowanymi powiązaniami z Moskwą, zbudowała znaczną część swojego sukcesu wyborczego w regionach takich jak Turyngia i Saksonia na antywiatrowej narracji. „Twierdzą bezzasadnie, że turbiny wiatrowe przeszkadzają mieszkańcom i szkodzą dzikiej przyrodzie”, pisze Razom We Stand. „Komunikat, który rezonuje z wyborcami zaniepokojonymi miejscowymi skutkami środowiskowymi”.
Ironia, którą Razom We Stand ujawnia, jest istotna. Mimo że Rosja prowadzi kampanię przeciwko europejskiej energetyce odnawialnej, sama Rosja w czerwcu 2024 roku osiągnęła 6,16 GW własnej zainstalowanej mocy w energii odnawialnej, dwukrotnie więcej niż pięć lat wcześniej. Rosyjscy producenci ropy i gazu, jak wskazuje raport, coraz częściej interesują się energią odnawialną dla obniżenia kosztów i pokonania wyzwań logistycznych. Czyli Moskwa wprowadza energetykę odnawialną u siebie, ale prowadzi kampanię przeciwko niej w Europie. To jest klasyczna logika manipulacji geopolitycznej.
V. 500 milionów euro dziennie. Pomiar kosztu kłamstwa
Skutki finansowe tej kampanii są dziś mierzone. Raport WindEurope-CASM podaje konkretną liczbę. Jeśli Europa nie zbuduje systemu energetycznego opartego na źródłach odnawialnych z wysokim udziałem wiatru, dodatkowy koszt dla europejskich konsumentów do 2050 roku wyniesie 1,6 biliona euro.
Są to liczby trudne do wyobrażenia. Aby sprowadzić je do skali codziennej. Każdy dzień opóźnienia w europejskiej transformacji energetycznej kosztuje europejskich podatników około 500 milionów euro w dodatkowych wydatkach na import energii w okresach skoków cen. Czyli rok opóźnienia kosztuje około 180 miliardów euro. Pięć lat opóźnienia, czyli scenariusz, który raport uznaje za realistyczny w obecnej trajektorii — 900 miliardów euro.
Tinne van der Straeten, prezes WindEurope, w komentarzu do raportu, ujmuje to wprost. „Dezinformacja i misinformacja o energii wiatrowej to znacznie więcej niż zjawisko mediów społecznościowych. W całej Europie projekty energii wiatrowej warte miliardy euro zostały wstrzymane lub anulowane, często po protestach i kampaniach opartych na fałszywych twierdzeniach. Wyniki są alarmujące. Wolniejsze przejście na rodzime odnawialne źródła energii i wyższe ceny elektryczności dla europejskich konsumentów”. Dan Jørgensen, europejski komisarz do spraw energii i mieszkalnictwa, dodaje. „W czasach, gdy Europa ponownie zmaga się z kryzysem paliw kopalnych, moje przesłanie jest jednoznaczne. Energia wiatrowa nie jest tylko rozwiązaniem klimatycznym. Jest gospodarczą przewagą i filarem naszego bezpieczeństwa”.
To są stwierdzenia, których pięć lat temu komisarz do spraw energii Unii Europejskiej by nie wypowiedział. Dezinformacja jest dziś, w 2026 roku, oficjalnie uznawana za zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego. Jest to przejście jakościowe od traktowania jej jako problemu komunikacyjnego do traktowania jej jako problemu strategicznego.
VI. Polska. 70 tysięcy publikacji, 1,2 miliarda odsłon
Polska wprost znajduje się w grupie sześciu krajów-wzmacniaczy. Mniejsze wolumeny antywiatrowych treści, ale wyższe zaangażowanie. To znaczy, że polski czytelnik antywiatrowych wpisów częściej je komentuje, udostępnia, lajkuje, niż przeciętny czytelnik europejski. Polska jest dziś, w pewnym sensie, „polem zwielokrotniającym” antywiatrowe narracje europejskie.
Wewnętrzne polskie dane są zgodne z tym obrazem. Według NASK, polskiej instytucji zajmującej się cyberbezpieczeństwem, 70 procent Polaków zetknęło się z fałszywymi informacjami dotyczącymi energetyki, od mitów o szkodliwości odnawialnych źródeł energii po manipulacje na temat cen energii. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW), w wewnętrznej analizie z lutego 2026 roku, ujawniło konkretne liczby. 70 tysięcy publikacji dezinformacyjnych lub manipulacyjnych. 1,2 miliarda odsłon w internecie. To są dane dotyczące tylko polskiej części europejskiej sieci antywiatrowej.
Małgorzata Żmijewska-Kukiełka, prezeska Fundacji Green Transition Hub, w komentarzu z marca 2026 roku, formułuje to wprost. „W tle działa rosyjska machina propagandowa, której celem jest sianie niepewności i chaosu informacyjnego”. Janusz Gajowiecki, prezes PSEW, dodaje. „Energetyka wiatrowa jest głównym filarem transformacji energetycznej. Dzięki niej Polska staje się niezależna energetycznie i buduje swoje bezpieczeństwo. Dlatego na ten obszar są kierowane ataki mające spowolnić rozwój sektora”.
To są stwierdzenia, które polski regulator powinien dziś traktować jako część szerszej europejskiej diagnozy. Polski system energetyczny znajduje się dziś w okresie kluczowej transformacji. Moc wszystkich zainstalowanych w Polsce wiatraków wynosi 11 GW. Plany rządowe na 2030 rok zakładają 15,5 GW. Są to wartości, których wykonanie wymaga dziesiątek nowych inwestycji. Każda z tych inwestycji jest dziś przedmiotem lokalnych protestów, opartych w znacznej części na narracjach pochodzących z europejskiej siatki antywiatrowej.
Konkretne polskie przykłady. Konferencja PSEW2026 w Świnoujściu (8-10 czerwca 2026 roku) ma być pierwszym tak dużym polskim wydarzeniem branżowym, którego głównym tematem będzie dezinformacja energetyczna. Kampania „Morze Wiatru” PSEW we współpracy z Fundacją ORLEN, uruchomiona 11 listopada 2025 roku, jest pierwszą polską skoordynowaną odpowiedzią na antywiatrowe mity. Green Transition Hub, fundacja prowadzona we współpracy z ekspertami akademickimi, prowadzi systematyczny monitoring polskich zagrożeń informacyjnych.
Mimo to, raport WindEurope-CASM ma dla polskiego czytelnika jedną kluczową lekcję. Polska nie istnieje w izolacji. Polskie antywiatrowe protesty są dziś częścią szerszego europejskiego ekosystemu, w którym narracje są ujednolicone, wzmacniacze są skoordynowani, a beneficjenci są często zewnętrzni.
VII. Wzorzec, który będzie powtórzony
Trzy wnioski, które warto wymienić.
Pierwszy. Antywiatrowa dezinformacja jest dziś jednym z najlepiej udokumentowanych przypadków ponadnarodowej koordynacji narracji w Europie 2026 roku. Te same mity. Te same liczby. Te same techniki wzmacniania. Te same partie polityczne. Każde państwo ma swoją wersję, ale wszystkie wersje są ze sobą zgodne. To sytuacja, którą obserwator dezinformacji powinien dziś rozumieć jako wzorzec. Te same mechanizmy są dziś bowiem używane w innych obszarach. Polityka migracyjna. Polityka klimatyczna. Polityka zdrowotna. Polityka wyborcza. Siatka antywiatrowa jest dziś jednym z najlepiej widocznych przypadków, w których mechanizmy te są publicznie udokumentowane.
Drugi. Liczby finansowe podają konkretny pomiar kosztu dezinformacji. 1,6 biliona euro do 2050 roku. 500 milionów euro dziennie. Te liczby przekładają abstrakcyjne pojęcie „kosztów dezinformacji” na konkretne dane budżetowe. Oznacza to, że regulator europejski może dziś, w okresie przygotowywania Aktu o Sprawiedliwości Cyfrowej (DFA), posłużyć się tymi liczbami jako mocnym argumentem za radykalniejszymi środkami. Nie chodzi tylko o dziecko, które trafia do szpitala z depresją. Chodzi o 500 milionów euro dziennie, które europejski konsument płaci za to, że jego sąsiad został zmanipulowany w mediach społecznościowych.
Trzeci. Polska odpowiedź jest dziś, choć aktywna, podzielona. PSEW, Fundacja Green Transition Hub, NASK, ORLEN. Każda z tych instytucji prowadzi własne działania. Brak jednej skoordynowanej strategii państwowej, podobnej do tej, którą Komisja Europejska wprowadza za pośrednictwem Aktu o Sprawiedliwości Cyfrowej. To sytuacja, którą polski rząd, polski regulator i polska scena akademicka powinni dziś przemyśleć. Każdy dzień zwłoki w stworzeniu skoordynowanej odpowiedzi oznacza bowiem dla polskiego konsumenta dodatkowy koszt energetyczny.
VIII. Co dalej. Świnoujście, czerwiec 2026
Po pierwsze, raport WindEurope-CASM jest dziś jednym z najlepszych wzorców, jak koalicja badawcza może opisać i policzyć dezinformację w konkretnym obszarze politycznym. 18 miesięcy zbierania danych. Sześć platform. 573 konta. Konkretna struktura siatki. Konkretne narracje. Konkretne mechanizmy wzmacniania. Polska scena badawcza może i powinna zastosować ten wzorzec dla polskiego ekosystemu. Polska wersja raportu „Wind energy dezinformation in Poland”, oparta na tej samej metodologii, byłaby dziś niezwykle cennym dokumentem dla polskiej debaty publicznej.
Po drugie, raport pokazuje wyraźnie, że dezinformacja w 2026 roku nie jest izolowanym zjawiskiem komunikacyjnym. Jest częścią szerszego mechanizmu gospodarczego, w którym Moskwa, niezależnie od tego, czy bezpośrednio finansuje konkretne kampanie, czy nie, jest głównym beneficjentem ekonomicznym europejskich trudności energetycznych. Oznacza to, że antywiatrowa dezinformacja jest dziś rzeczywistym narzędziem wojny hybrydowej, niezależnie od intencji konkretnych aktorów lokalnych.
Po trzecie, dla polskiego czytelnika kluczowa nauka brzmi. Każdy lokalny protest przeciwko farmie wiatrowej w gminie Szybowice czy w innej polskiej miejscowości jest dziś, niezależnie od intencji lokalnych mieszkańców, częścią europejskiej, a w pewnym stopniu globalnej siatki antywiatrowej. Nie znaczy to, że każdy protestujący jest agentem Kremla. Większość nie jest. Ale każdy, kto rozpowszechnia narracje pochodzące z antywiatrowego ekosystemu (wiatraki powodują raka, wiatraki niszczą krajobraz, wiatraki są nieopłacalne ekonomicznie), staje się dziś nieświadomym wzmacniaczem szerszej kampanii, której skutki finansowe ponoszą wszyscy europejscy podatnicy.
W Res Futurze będziemy te procesy obserwować systematycznie. Polska konferencja PSEW2026 w Świnoujściu w czerwcu jest dziś kluczowym wydarzeniem, na którym polski sektor energetyczny próbuje konkretnie zorganizować odpowiedź na ten problem. Wynik tej konferencji, jeśli będzie konkretny, może być pierwszym polskim przykładem strukturalnej odpowiedzi sektorowej na transgraniczną kampanię dezinformacyjną.
Źródło – Caliber.az, Euronews (Lottie Limb), Politico E&E News, State of Green, Baltic Wind, WindEurope (raport z 21 kwietnia 2026 podczas WindEurope 2026 Madrid), CASM Technology (Carl Miller), QuotaClimat (Eva Morel), Razom We Stand, Atlantic Council, Center for European Policy Analysis, Europejska Służba Działań Zewnętrznych, Tinne van der Straeten (prezes WindEurope), Giles Dickson (poprzedni prezes WindEurope), Dan Jørgensen (Komisarz UE do spraw energii i mieszkalnictwa), Christoph Zipf (rzecznik WindEurope), Madrid Call to Action, projekt Symbiosis (WindEurope-NATO-EDA), Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW, Janusz Gajowiecki), Fundacja Green Transition Hub (Małgorzata Żmijewska-Kukiełka), NASK, kampania „Morze Wiatru” PSEW-Fundacja ORLEN, Konferencja PSEW2026 w Świnoujściu (8-10 czerwca 2026), Super Express, ZielonaGospodarka.pl, Nowa Energia, GospodarkaMorska.pl, enerad.pl, Teraz-Środowisko Res Futura | resfutura.pl